Bo czekałem, by pokazać ten odcinek, po prawej chwilę płotu i nawet mała suchsza ścieżka, która kończyła się po kilku metrach, ale po lewej błotniste spa, dalej wodna ścieżka i tak przez około kilometr.
Dziś wyszło ze 20 km, z czego 10 km rano w przenikliwych drobnych opadach, mżawce, aż nieźle przemokłem (tęsknię już za śniegiem, który można po prostu zgarnąć z kurtki).
Co by tam rowerzysta nie na wywijał, bo moze i taki bez winy nie jest, tego nie wiemy, to kierowca chciał użyć samochodu jak narzedzia nawet do zabójstwa....kto wie, to nie zabawka, a taki konkretny atak, to jak z nożem nawet.