Rano jazda po szklance do pracy, na leżący i jeszcze zmarznięty śnieg zaczął padać drobny deszczyk, no pięknie ślisko. Oczywiście najpiękniej było jak człowiek musiał pracować to świeciło słońce ale i po pracy się udało, nie było wiatru, ciepło to ponad 25 km wskoczyło, a po powrocie trochę czyszczenia, psiknąłem smarem teflonowym linki. Przetarłem i nasmarowałem łańcuch. Na weekend coś paskudnie się pogoda zapowiada, zobaczymy.