Skocz do zawartości

peeotrs

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    130
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

1 Neutralna

O peeotrs

  • Tytuł
    Pro

Dodatkowe informacje

  • Imię
    Piotr
  • Skąd
    Skoczów-śląskie

Ostatnie wizyty

1 593 wyświetleń profilu
  1. Organizatorom tegorocznej Cięciny udało się poprowadzić bardzo ciekawą trasę zarówno pod względem widokowym jak i techniczym.Na całej długości maratonu spotkałem się z każdym rodzajem nawierzchni.Był asfalt(niewiele),kamieniste podjazdy i zjazdy,szerokie leśne ścieżki,dosyć często poprzecinane korzeniami,fragmenty trasy rowerowej,miękkie błotniste podjazdy,małe strumyki i błotniste kałuże, w których zapadałem się po osie.Jednym słowem esencja górskiego ścigania.Trasa oznakowana wzorowo,a w każdym miejscu gdzie można by mieć wątpliwości był ktoś z obsługi.Jak to na maratonach bywa początek był
  2. peeotrs

    Sezon rozpoczęty

    Tak naprawdę to pierwszy w mojej rowerowej przygodzie sezon do którego się przygotowałam. Już na jesień ubiegłego roku postawiłem sobie cele treningowe: 1.Start w co najmniej pięciu maratonach. 2.Zwiększenie średniej prędkości. Może to nie zbyt wiele ale jak na początek wystarczy.Wystarczyła na pewno w miarę solidnie przepracowana zima. Wzniesienia ,które w zeszłym roku na wiosnę pokonywałem z wielkim trudem i "na raty" tej wiosny nie sprawiały mi większego problemu.Zwiększyłem wytrzymałość w strefie tlenowej i trochę poprawiłem siłę.Ogólnie czułem się bardzo dobrze na rowerze i nad
  3. Dwa lata temu wybrałem się z Rodzinką do Czeskiego Raju.Poruszaliśmy się wtedy per pedes wśród przepięknej scenerii niewysokich górek poprzecinanych wąwozami,wąskimi ścieżkami wśród skał,a wszystko to zatopione było w gęstym lesie dającym przyjemny chłód.Już wtedy zauważyłem sporo rowerzystów i świetną sieć ścieżek rowerowych:od dróg asfaltowych, poprzez szerokie leśne dukty, po umiarkowanie trudne odcinki terenowe.Jako ,że poruszałem się z rodziną unikałem bardzo trudnych ścieżek. Teren obfitował za to w niezmierzoną ilość podjazdów i zjazdów.Niektóre z nich chociaż niezbyt długie, potrafi
  4. peeotrs

    nareszcie wiosna

    Kwiecień przywitał się piękną pogodą i od razu z tego skorzystałem.Poskładałem trenażer i ruszyłem na lokalne drogi. W góry ruszyłem dopiero jakieś trzy tygodnie temu ,ponieważ dosyć długo trwało zanim zszedł śnieg. Przepracowana zima dała efekty.Kondycję mam teraz w przybliżeniu taką jak w zeszłym roku we wrześniu. Jak co roku trochę planów :tym razem kilka startów w maratonach i o ile nazbieram to jakaś dobra amortyzowana rama. Póki co weekend majowy spędzam w całości na rowerze z RODZINKĄ i raczej turystycznie..
  5. peeotrs

    Marzec 2009

    Tak się składa,że siedzę w pracy,mało co robię i od czasu do czasu zaglądam w stronę gór.Dzisiaj pada deszcz,a trochę wyżej pewnie popaduje śnieg.Mam też bezpośredni widok na szosę ,po której od czasu do czasu przemknie jakiś biker.Dzisiaj nawet tych nie ma. Ciągnie mnie żeby już pojeździć, a na razie cała moja energia idzie w trenażer.Dobre i to.
  6. peeotrs

    W podziemiach

    Nareszcie mam trochę czasu by usiąść przed komputerem.Przez ostatnie dwa miesiące poświęcałem się głownie obowiązkom zawodowym. Dopóki w górach królowała jesień nie przepuściłem okazji żeby gdzieś nie wyskoczyć.Teraz dni coraz krótsze,a ja siedzę w pracy od 8-17,czyli od rana do nocy,tak więc moim najlepszym przyjacielem od pewnego czasu jest trenażer.Obawiałem się trochę jazdy w pomieszczeniu,ale najgorsze było pierwsze pół godziny.Nie powiem,że kręcenie w miejscu przez 90 minut jest przyjemne,ale trochę dobrej muzyki i jakoś czas mija.Przynajmniej trenażer ma tą zaletę ,że można jeździć prz
  7. peeotrs

    różne

  8. peeotrs

    z morza mgieł

    W sobotę wybrałem się na Stożek.Wyruszyłem jak zwykle wcześnie rano w oblepiającej wszystko wilgoci.Potem dwudziestominutowy podjazd i nagroda w postaci pięknego widoku... byłem ponad morzem mgieł , sam , z rowerem , w kompletnej ciszy.Podjechałem jeszcze na Kiczory... ...by ponownie zanurzyć się we mgle i błocie w drodze na Kubalonkę.
  9. peeotrs

    Okres przejściowy

    W niedzielę wybrałem się z rodzinką w Beskid Żywiecki-godzina 9,było chłodno,mgliście,prawdziwie jesiennie,od czasu do czasu wyjrzało słońce-idealna pogoda na rower,a ja per pedes.Schodząc z Wielkiej Raczy z radością pozdrawiałem bikerów wykręcających z siebie ostatnie poty.Trochę było mi żal,że nie siedzę na rowerze,ale pomyślałem sobie ,że są też na świecie inne zajęcia.Zresztą kiedyś trzeba odpocząć.Tak więc bez żadnego planu od czsu do czasu gdzieś się przejadę,wieczorem skoczę na basen i tak czas mija.Na dobrą sprawę to powoli zbieram siły do "samotreningu" Jako że nigdy niczego nie tre
  10. peeotrs

    Deszcz,wiatr i mgła.

    To w skrócie warunki jakie panowały na trasie III Otwartych Mistrzowstw Ustronia w jeździe indywidualnej na czs na Równicę.Pomimo tego na mecie pojawiło się 88 zawodników. Dokładnie rok temu ,w tym samym miejscu z drżeniem serca wystartowałem w swoich pierwszych zawodach MTB i przyrzekłem sobie ,że to dopiero początek mojej przygody z rowerem i górami.Rok minął i mogę śmiało powiedzieć,że go nie zmarnowałem.Owoc mojej pracy to zaledwie 2min40s,ale dla mnie jest to spore osiągnięcie.Wiem ,że mogę wykręcić jeszcze trochę więcej ,dlatego przyszły sezon postanowiłem potraktować poważnie i trochę p
  11. peeotrs

    Lato,wakacje...

    ...czas zasłużonego wypoczynku niestety bez roweru.Przed wczasami byłem zmartwiony jak wytrzymam 3 tygodnie.Spadek kondycji,zanik mięśni ,lenistwo i fizyczne zgnuśnienie.Nie pomyślałem tylko,że ruch mięśni nie musi odbywać tylko na rowerze.Zacząłem biegać.Nigdy nie przepadałem za tą formą aktywności,bolały mnie potem nogi i szybko dostawałem zadyszki-albo-tak mi się tylko wydawało.Co prawda dwa-trzy biegi nie były najprzyjemniejsze,ale potem nogi niosły same,a płuca zaczęły pracować miarowo.Do biegania dołożyłem trochę pływania,ćwiczeń w wodzie i dzięki temu moje obawy o zanik formy zniknęły
  12. peeotrs

    Uczty ciąg dalszy

    Jest Coś takiego w kolarstwie górskim,że im dłużej jeżdżę tym bardziej mi smakuje.Po moim poprzednim(pierwszym)maratonie postanowiłem popracować trochę nad kondycją i wziąć udział w zawodach Zawody niewielkie jeżeli chodzi o liczbę zawodników,dobrze zorganizowane.Trasa technicznie łatwa ,ale trochę trzeba było się powspinać - jak dla mnie w sam raz. Tym razem jechałem swoim tempem ,bez niepotrzebnych zrywów a moja radość z ukończonych zawodów była tym większa ,że na lini mety czekała na mnie żona i dziewięcioletni syn,który też startował w swoich pierwszych zawodach.
  13. peeotrs

    bułka z masłem...

    ...może dla kogoś kto trenuje,jeżdzi pięć razy w tygodniu,jeżdzi od kilkunastu lat i.t.p. O czym mowię ? O moim pierwszym Nie powiem ,że mi nie smakowała ta przysłowiowa bułka aczkolwiek gdzieś w połowie się zakrztusiłem Dystans wybrałem średni i na początku jechałem trochę za szybko jak na swoje możliwości.Finał był taki , że ostatnie banalnie łatwe 15 km. pokonywałem z delikatnie mówiąc trudem.Najważniejsze(dla mnie) ,że dojechałem na metę że poznałem swoje możliwości że wziąłem udział we wspaniałej imprezie i dostałem impuls do podniesienia sobie poprzeczki. Cofnę się teraz o
  14. peeotrs

    Kolejny etap

    Pół roku temu wyznaczyłem sobie cel wymiany osprzętu.Zdecydowałem się w całości na XT 08.Zacząłem od kół i hamulców W międzyczasie udało mi się sprzedać swój rower "miejski" i kupiłem nową ramę.Całość prezentowała się nawet nieźle,ale ... cały czas z przodu tkwił zbyt ciężki do moich planów SUNTOUR XC.W tym miejscu zatrzymałem się na chwilę by nakarmić "świnkę" i po pewnym czasie widziałem przed sobą ROCK SHOX'a.Księgowa "świnka" pozwoliła mi na zakup modelu REBA TEAM. W tym miejscu mała dygresja.Jakoś nigdy do tej pory nie zwróciłem uwagi na wagę roweru.Ważniejsza była dla mnie sama jazda,z
  15. Wiosna tego roku trochę mglista i deszczowa.Dla mnie jednak przestało to mieć znaczenie.Zastanawiał bym się chyba czy wyjechać w ulewny deszcz, ale lekki opad nie przeszkadza, a wręcz jest elementem urozmaicenia kamienistych beskidzkich szlaków.Na własnej skórze przekonałem się, że sezon rowerowy może trwać cały rok i nie ma znaczenia czy na drodze leży śnieg,czy brnę w błocie, czy słońce grzeje niemiłosiernie,czy pada deszcz.Moja koszulka i tak jest zawsze mokra od potu...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...