Forum rowerowe

  • Jesteśmyna

Przełam się (>250km)


  • Zamknięty Temat jest zamknięty
291 odpowiedzi w tym temacie

#41 bros

    Maniak

  • Użytkownik
  • Reputacja: 12
  • 396 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Sosnowiec
  • Imię:Piotrek

Napisano 15 lipiec 2010 - 23:05

Wyświetl postUżytkownik ursusek dnia 15 lipiec 2010 - 16:42 napisał

Przechodząc do meritum sprawy to muszę powiedziec że 250 km w jeden dzień to trudna sprawa.Z mojego doświadczenia wiem że zazwyczaj średnia prędkość wynosi około 20km/h,wynika z tego że jazdy z odpoczynkami będzie z 12-13 godzin.Każdy podjazd działa na naszą niekorzyść - czasowo i kondycyjnie :).Nie mieszkamy w Holandii i na płaskie drogi nie mamy co liczyć.Obojętnie w jakim kierunku pojedziemy to zawsze jakaś górka się znajdzie :).Ja dużo jeżdze na rowerze,w tym roku zrobiłem już 1700 km drogami asfaltowymi,oraz 600 km w terenie,moim zdaniem to poważne wyzwanie.Mój osobisty rekord to 150 km w jeden dzień i była to właśnie trasa do Ojcowa i z powrotem.Z przerwami zajęło mi to 10 godz,takie jest mniej więcej moje tempo,w tej konkretnej trasie.Pewnie są trasy bardziej płaskie,wtedy czas byłby lepszy,ale momo to 250 to nie bułka z masłem :).Podejmę to wyzwanie,chociaz juz teraz wiem że nie będzie łatwo.
Generalnie o to chodzi - to ma być wyzwanie :) Niemniej z szybkością nie ma co przesadzać przy pierwszym podejściu do takiego dystansu. 20km/h nie jest takie złe. Mamy ok 17 godzin dnia. Zachód słońca ok godziny 20. Wyjazd proponowałbym o wschodzie. Ze względu na ciężką do przewidzenia ilość podjazdów początkowo proponowałem wyznaczenie kilkudziesięcio kilometrowej pętli. Nie jest to takie głupie rozwiązanie. Ursusek, podobnie jak Ty czuję respekt do tego dystansu i wolałbym go przebyć wolno a pewnie niż stanąć po 200km.


Wyświetl postUżytkownik intruz dnia 15 lipiec 2010 - 17:07 napisał

Ja sobie pozwoliłem wykonać taki mały plan, oparty o swoje przeżycia rowerowe :D Nie dawno zrobiłem sobie wycieczkę na jakieś 85 km, zajęło mi to 3 h 3 minut, a więc średnia na poziomie 24 km/h. Wycieczka była z Mikołowa do Gliwic, powrót do Mikołowa i kierowałem się na Tychy i potem powrót na Mikołów. Jesteście z okolic więc chyba nie muszę mówić jakie są tutaj podjazdy (no wiadomo do gór im daleko ale..). Jazda wiadomo nie była katowaniem siebie, po prostu jechałem z przyjemnością, tak więc sądzę że pokonanie trasy 250 km na w miarę prostym terenie jest wykonalne z podobną średnią. Wiadomo 85 km to nie 250, ale jak będziemy jechali w towrzystwie to jeden drugiego motywuje.

To nadal tylko 85km w dość krótkim czasie. Ja w zeszłym sezonie miałem kilka >100km wypadów, niemniej każdy był brany 'z buta' bez dłuższych postojów. Przy podejściu do 250km boje się czasu spędzonego na rowerze. Na pewno będzie się dawał we znaki równie mocno jak zmęczenie. Dlatego gdzieś za dwa tygodnie spróbuję przejechać trasę ok 150km ale na spokojnie. Rozłożę ją ją na minimum 10h i zobaczę co na to mój organizm.
I masz całkowitą rację co do wzajemnej motywacji - dlatego też wolałbym jechać z kimś a nie samemu :)
Dołączona grafika

Rowery

  • admin

#42 ursusek

    Maniak

  • Banned
  • Reputacja: 3
  • 382 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Katowice

Napisano 16 lipiec 2010 - 15:10

Moim skromnym zdaniem możemy w sierpniu założyć 200 km w jeden dzień.Wtedy zobaczymy co powiedza nasze organizmy i jak to wyjdzie czasowo.Jak nam się uda zrobić 200 km bez większych problemów to sprubujemy zrobić założone 250 km.Naszym poważnym ograniczeniem jest to że mamy rowery na kołach 26-cio calowych,a jakie są przełożenia - wiadomo.Myślę że pętla to dobry pomysł bo w razie jak ktoś już bedzie miał dość do domu będzie miał blisko,nie trzeba się będzie martwić co z tym fantem zrobić ;).Trzeba znależć jakąś płaską drogę i w miarę rzadko uczęszczaną i tam ewentualnie zrobić te 250 km.Nie koniecznie trzeba jechać gdzieś daleko i potem się martwic jak do domu wrócić.

Wyświetl postUżytkownik intruz dnia 15 lipiec 2010 - 20:34 napisał

O to super skoro tak mówisz ;) Dam jej wycisk (żarcik ;) )
Pogoda ma jutro dopisać,będzie ciepło,ale większość drogi przejedziemy lasami więc upał nie bedzie tak dokuczliwy.Rozmawiałem przed chwilą z moja znajomą,wspomniałem że jeden nowo poznany kolaga ma zapędy do ścigania,bardzo się z tego powodu ucieszyła ;).Powiedziała że wreszcie będzie mogła się z kimś pościgać ;).Pozdrówka

#43 intruz

    Maniak

  • Użytkownik
  • Reputacja: 2
  • 374 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Mikołów
  • Imię:Dawid

Napisano 16 lipiec 2010 - 16:41

Z tą pętlą to podchodzę raczej sceptycznie, dlatego że nie ma nic gorszego niż jeżdżenie w kółko.. U mnie działa coś takiego, że wiedząc że do domu mam przykładowo jeszcze 50 km a już bym padał na pysk to i tak zajadę, choćby w nocy. Czyli jednym słowem jestem uparty jak osioł (i nie tylko w tej kwestii :icon_redface: ). A co do ścigania.. no kurde mogłeś trzymać język za zębami, co jak nie dam rady :icon_lol: ?

Wydaje mi się że największym problemem nie są koła 26" ale to że mam 7 rzędowy wolnobieg a na takie trasy to by się przydał chociaż 8 albo 9 ;) . A blat 42 zębowy, tak więc rower typowo do lasu gdzie prędkości nie rozwija się jakichś dużych.

Użytkownik intruz edytował ten post 16 lipiec 2010 - 16:51

Nowy sezon..
Dołączona grafika

#44 ursusek

    Maniak

  • Banned
  • Reputacja: 3
  • 382 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Katowice

Napisano 16 lipiec 2010 - 16:52

W pewnym sensie masz rację,jazda w kółko ma swoje minusy.Nie ma co gdybać ani tez teoretyzować,trzeba sie umówic w sierpniu na jakis konkretny dzień i w drogę ;),Byłoby dobrze gdyby nie było upału w ten dzień.No co Ty ?,babka ma 42 lata a Ty młody jesteś jeszcze i piekny :icon_redface:,starej babie nie dasz rady ? :icon_lol:.Ze swojej strony napiszę że pani ta zazwyczaj jeżdzi z przodu na blacie,nawet pod górkę :P,widziałem już facetów którzy spuchli pod górkę ścigając się z tą babką :D.

#45 intruz

    Maniak

  • Użytkownik
  • Reputacja: 2
  • 374 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Mikołów
  • Imię:Dawid

Napisano 16 lipiec 2010 - 17:09

Na blacie to ja jeżdżę zawsze, ze względu na to jakie mam przełożenia :P
Nowy sezon..
Dołączona grafika

Rowery

  • admin

#46 82koval

    Amator

  • Użytkownik
  • Reputacja: 0
  • 80 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Jaworzno
  • Imię:Mariusz

Napisano 16 lipiec 2010 - 18:15

Wyświetl postUżytkownik intruz dnia 16 lipiec 2010 - 16:41 napisał

Z tą pętlą to podchodzę raczej sceptycznie, dlatego że nie ma nic gorszego niż jeżdżenie w kółko.. U mnie działa coś takiego, że wiedząc że do domu mam przykładowo jeszcze 50 km a już bym padał na pysk to i tak zajadę, choćby w nocy. Czyli jednym słowem jestem uparty jak osioł (i nie tylko w tej kwestii :D ). A co do ścigania.. no kurde mogłeś trzymać język za zębami, co jak nie dam rady :D ?

Wydaje mi się że największym problemem nie są koła 26" ale to że mam 7 rzędowy wolnobieg a na takie trasy to by się przydał chociaż 8 albo 9 :P . A blat 42 zębowy, tak więc rower typowo do lasu gdzie prędkości nie rozwija się jakichś dużych.

Ja mam podobnie. Jeżdżenie w kółko mnie mniej motywuje, niż jeśli mam dany cel, wówczas trzeba dojechać :P I na taką opcję bardziej bym się pisał :) Oczywiście jeśli przegłosujecie pętlę to też pojadę :P

Teraz jak się zadeklarowałeś to musisz się sprężyć i powalczyć jutro :D

Użytkownik 82koval edytował ten post 16 lipiec 2010 - 18:16


#47 ursusek

    Maniak

  • Banned
  • Reputacja: 3
  • 382 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Katowice

Napisano 16 lipiec 2010 - 18:27

Wyświetl postUżytkownik 82koval dnia 16 lipiec 2010 - 18:15 napisał

Ja mam podobnie. Jeżdżenie w kółko mnie mniej motywuje, niż jeśli mam dany cel, wówczas trzeba dojechać :P I na taką opcję bardziej bym się pisał :) Oczywiście jeśli przegłosujecie pętlę to też pojadę :P

Teraz jak się zadeklarowałeś to musisz się sprężyć i powalczyć jutro :P

Coś w tym jest że droga czasami nuży,zwłaszcza taka wokół komina :D.Jak wracałem z Kumplem z Ogrodzieńca to droga z Bukowna do Jaworzna strasznie nam się dłuzyła,a było to tylko 11km prostej drogi.Pewne znaczenie ma też jaka drogą się jedzie,ja osobiście lubię rozglądać się wokoło i zauważać otaczającą mnie przyrodę i inne ciekawe rzeczy.Tak myślę i analizuję mapę pod kątem naszego wyzwania.Gdziekolwiek by nie pojechac zawsze znajdzie się jakas górka :D.Często jeżdziłem w Beskidy drogą przez Imielin-Oświęcim-Kęty-Międzybrodzie-Tresna i aż do Bielska Białej,jest to około 70-80 km,myslę gdzie by tu zrobić jeszcze 170 km :D.Trzeba mądrze zaplanowac trasę aby nie jechac głównymi drogami,jakie macie na chwilę obecna pomysły ?

Użytkownik ursusek edytował ten post 16 lipiec 2010 - 18:28


#48 intruz

    Maniak

  • Użytkownik
  • Reputacja: 2
  • 374 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Mikołów
  • Imię:Dawid

Napisano 16 lipiec 2010 - 18:58

Mam pewne zastrzeżenia. Po pierwsze co masz na myśli mówiąc główne drogi ? Ekspresówki ? :) Na taką trasę w jeden dzień to ja sądzę że sens jest wybrać się tylko asfaltami, inaczej nie zrobimy tego. Takie jest moje zdanie. Bo na asfalcie pociśniesz 30 km/h przez 10 km a potem jest jakaś spora górka i pokonujesz ją z prędkością 22 km/h (tak przykładowo), przez co średnia wychodzi potem 24-25. Natomiast w lesie czy polnymi drogami to chyba nie za bardzo byłoby tyle trzasnąć w jeden dzień ze względu na to że w terenie nie rozwiniesz takich prędkości a pozatym w obawie o swoje siedzenie.. :D wolałbym nie jechać tylko i podziwiać przyrodę. Ja sądzę że żebyśmy mogli to przejechać to trzeba nieźle przycisnąć na pedały. Oprócz tego trzeba będzie też zaopatrzyć się w odpowiednie ilości płynów i pożywienia wysoko energetycznych. No bo to będzie kilka tys. kalorii. A co do górek hmm, jak wybierzecie trasę w miarę płaską też będzie ok, ale ja im większą górę widzę tym bardziej cieszę się (wiem zboczenie :P ).
Nowy sezon..
Dołączona grafika

#49 ursusek

    Maniak

  • Banned
  • Reputacja: 3
  • 382 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Katowice

Napisano 16 lipiec 2010 - 19:02

Wyświetl postUżytkownik ursusek dnia 16 lipiec 2010 - 18:27 napisał

Coś w tym jest że droga czasami nuży,zwłaszcza taka wokół komina :).Jak wracałem z Kumplem z Ogrodzieńca to droga z Bukowna do Jaworzna strasznie nam się dłuzyła,a było to tylko 11km prostej drogi.Pewne znaczenie ma też jaka drogą się jedzie,ja osobiście lubię rozglądać się wokoło i zauważać otaczającą mnie przyrodę i inne ciekawe rzeczy.Tak myślę i analizuję mapę pod kątem naszego wyzwania.Gdziekolwiek by nie pojechac zawsze znajdzie się jakas górka :D.Często jeżdziłem w Beskidy drogą przez Imielin-Oświęcim-Kęty-Międzybrodzie-Tresna i aż do Bielska Białej,jest to około 70-80 km,myslę gdzie by tu zrobić jeszcze 170 km :P.Trzeba mądrze zaplanowac trasę aby nie jechac głównymi drogami,jakie macie na chwilę obecna pomysły ?
Wiecie Panowie co myślę ?.Nie znajdziemy raczej płaskiej drogi,trzeba konkretnie wybrać cel dokąd jedziemy i potem wracamy do domu.Moja lużną propozycją jest Kraków.Wprawdzie jest do Krakowa tylko 90 km drogą którą ja jechałem,ale Kraków to ciekawe miasto i te brakujące kilometry możemy zrobić po Krakowie,ewentualnie możemy się pokusić o Wieliczkę.Jest parę górek po drodze,ale co stracimy na podjazdach to zyskamy przy zjazdach :D,w niektórych momentach mozna poczuc adrenalinę :D.Rozmawiałem z moim kumplem,wypowiedział się w 6ten sposób - wszystkiego w zyciu trzeba sprubować,raczej byłby chętny na taki wypadzik.

#50 intruz

    Maniak

  • Użytkownik
  • Reputacja: 2
  • 374 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Mikołów
  • Imię:Dawid

Napisano 16 lipiec 2010 - 19:06

Jazda bez górek byłaby nudna, dopiero tam człowiek może się sprawdzić i poczuć że jedzie :P
Nowy sezon..
Dołączona grafika

#51 ursusek

    Maniak

  • Banned
  • Reputacja: 3
  • 382 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Katowice

Napisano 16 lipiec 2010 - 19:26

Wyświetl postUżytkownik intruz dnia 16 lipiec 2010 - 18:58 napisał

Mam pewne zastrzeżenia. Po pierwsze co masz na myśli mówiąc główne drogi ? Ekspresówki ? :P Na taką trasę w jeden dzień to ja sądzę że sens jest wybrać się tylko asfaltami, inaczej nie zrobimy tego. Takie jest moje zdanie. Bo na asfalcie pociśniesz 30 km/h przez 10 km a potem jest jakaś spora górka i pokonujesz ją z prędkością 22 km/h (tak przykładowo), przez co średnia wychodzi potem 24-25. Natomiast w lesie czy polnymi drogami to chyba nie za bardzo byłoby tyle trzasnąć w jeden dzień ze względu na to że w terenie nie rozwiniesz takich prędkości a pozatym w obawie o swoje siedzenie.. :P wolałbym nie jechać tylko i podziwiać przyrodę. Ja sądzę że żebyśmy mogli to przejechać to trzeba nieźle przycisnąć na pedały. Oprócz tego trzeba będzie też zaopatrzyć się w odpowiednie ilości płynów i pożywienia wysoko energetycznych. No bo to będzie kilka tys. kalorii. A co do górek hmm, jak wybierzecie trasę w miarę płaską też będzie ok, ale ja im większą górę widzę tym bardziej cieszę się (wiem zboczenie :D ).

Oczywiście że lasami nie pojedziemy,ale ekspresową drogą również nie ze względów bezpieczeństwa.Po drugię chyba nie chcemy się nawdychać spalin ? :).Miałem na mysli drogi jak najbardziej asfaltowe,ale drogi raczej "boczne".

Do niedawna byłem raczej "asfaltowcem",ale mój kumpel z pracy sprzedał mi bakcyla jazdy po lesie i terenie :D.Jazda w terenie to inna bajka.Spodobało mi się to i dlatego kupiłem sobie drugi rower tylko do jazdy w terenie.Pierwszy raz kumpel poprowadził mnie leśną drogą gdzie było z górki,potem pod górkę itd itd.Na Murckach pokazał mi taką hałdę gdzie podjazd był tak stromy że wydawało się niemożliwym tam wjechać.Powiem tak,mój kolega tam wjechał,ja pękłem jak mydlana bańka po 1/3 podjazdu.Nauczyłem się przez to pokory bo przedtem myślałem że mam kondycję i wiele mogę.Kolega mi pokazał gdzie jest moje miejsce w szeregu,ale ja ćwiczę codziennie,jak tylko mam czas to jadę do lasu się pomęczyć :D.Po przejechaniu 700 km w terenie troche się wyrobiłem,byle jaka górka nie jest mi straszna,ale ta hałda to jeszcze za wysokie progi jak dla mnie :P.Nie jest ważny sprzęt jaki masz,ani też to że Twój rower jest 1kg cięższy,trening jest ważny i systematyczność.Te 250 km które planujemy zrobić nie bedzie takie proste,teraz się wydaje wszystko cacy.Gdy przekroczymy 150 km zacznie się walka ze swoimi słabościami i wyścig z czasem.Każdy podjazd będzie się wydawał niewiarygodnie długi,a zjazdy krótkie :D.Nie raz przez głowę przemknie nam myśl,ku...a ale ja mam narąbene we łbie :P,po co mi to ?,po co te męki ?,lepiej w domu trzeba było zostać,mama lub zona obiadek by mi pyszny ugotawała,na fotelu bym sobie teraz siedział i herbatkę popijał,a ja co robię ?,przeżywam katusze dla idei :P.Czy nadal chcecie jechać ?,na pewno ? :):):)

Użytkownik ursusek edytował ten post 16 lipiec 2010 - 19:30


#52 intruz

    Maniak

  • Użytkownik
  • Reputacja: 2
  • 374 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Mikołów
  • Imię:Dawid

Napisano 16 lipiec 2010 - 19:57

Widocznie jestem tak szalony że mimo tego chcę :D Mój rekord przelotu to 90 km samotnie, wiadomo nie jest to duża odległość ale ustanowiłem go rok temu kiedy miałem zdecydowanie gorszą formę. Myślę że w tym roku sam dałbym radę 2 x więcej a już w towarzystwie na pewno 250 pójdzie. Ktoś może pomyśleć facet porywa się z motyką na słońce, że chce przejechać 3 razy więcej niż dotychczasowy rekord ale ja znam swoje możliwości :) Tak więc cieszę się że są zainteresowani takim wyjazdem bo myślałem o czymś podobnym (coprawda krótszym) ale jakoś mi nie wpadło do głowy żeby tutaj znaleźć chętnych :)

Przygotujemy się odpowiednio zarówno od strony kondycji, od strony sprzętu jak i wyposażenia typu pożywienie i płyny. Damy radę ! :P

A co do sprzętu to owszem ma on znaczenie spore, ale ja na przykład nie dysponuję jakimś super rowerem, (chociaż jestem z niego zadowolony no i dbam o niego jak najlepiej), ale często zdarza się że ktoś na sprzęcie o wiele lepszym dysponuje o wiele gorszą formą :P

Użytkownik intruz edytował ten post 16 lipiec 2010 - 20:00

Nowy sezon..
Dołączona grafika

#53 ursusek

    Maniak

  • Banned
  • Reputacja: 3
  • 382 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Katowice

Napisano 16 lipiec 2010 - 20:38

Ja cenię sobie sprzęt,ale tylko pod względem niezawodności,to kryterium jest dla mnie najważniejsze.3 kg robi różnicę,ale 1 kg jak dla mnie nie ma znaczenia jeśli chodzi o wagę roweru.Śmiać mi się chce gdy czytam niektóre posty w których forumowicze ważą każdą część z dokładnością do grama :).No cóż,każdy ma tam jakiegoś swojego konika,trzeba to uszanować.

Panowie czas na odpoczynek.Do zobaczenia jutro :D

#54 intruz

    Maniak

  • Użytkownik
  • Reputacja: 2
  • 374 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Mikołów
  • Imię:Dawid

Napisano 16 lipiec 2010 - 20:48

Ja tam i tak późno idę spać :) Tak jak napisałeś każdy ma swojego konika, u mnie na przykład jest coś takiego jak chore czyszczenie sprzętu :) Przerzutka po 2500 km musi wyglądać jak nowa, łańcuch być idealnie srebrny, czasami sobie nabłyszczam ramę :P No cóż w niektórych sprawach jestem pedantyczny, chociaż czasami mi się poprostu nie chce, ale jak już się zabiorę za rower to wygląda jak nowy :D
Nowy sezon..
Dołączona grafika

#55 bros

    Maniak

  • Użytkownik
  • Reputacja: 12
  • 396 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Sosnowiec
  • Imię:Piotrek

Napisano 16 lipiec 2010 - 23:53

Przepraszam, że będę odpisywał tak chaotycznie ale troszkę się tego uzbierało ;)

1)
Co do jazdy w kółko - jeżeli pętla będzie miała 20-30km to będziemy musieli ją przejechać trochę ponad 10 razy. W przypadku pętli 50km wystarczy 5 kółeczek. Tak jak mówicie przy tej opcji najgorsza jest nuda i możliwy brak motywacji. Ale jeżeli będzie prowadziła przez ciekawe tereny to da się przeżyć. Myślałem o pętli wokół zbiorników wodnych w dąbrowie. Tam można wyznaczyć taką 30km trasę, może dłuższą. 90% trasy to ścieżki rowerowe (szerokie, asfaltowe), tylko w jednym miejscu trzeba wjechać na mało ruchliwą drogę. W zeszłym roku zrobiłem tam 150km w ciągu jednego dnia i było ok. Wcale mi się nie dłużyło.
Dodatkowym atutem jazdy w koło jest 'równomierna' jazda pod wiatr. Wiem, że gdybyśmy jechali od A do B z wiatrem, a w drodze powrotnej pod wiatr to psychika by mi siadła bardzo szybko.
I jeszcze jedna uwaga co do motywacji:) Intruz jeżeli trasa będzie się zaczynała 50km od Twojego miejsca zamieszkania to i tak będziesz musiał wrócić:D nawet gdybyś zrezygnował na starcie to 100km możesz przekroczyć:D Tak właściwie jest to jest dodatkowy 'problem'. Mieszkamy w promieniu kilkudziesięciu km od siebie. Licząc dojazd w obie strony robi się spora suma. Trzeba to uwzględnić w planowaniu trasy, najlepiej gdyby każdy do punktu startowego miał podobną odległość.


2)
Ekspresówką nie można jeździć na rowerze. Jest to prawnie zabronione i grozi mandatem :)

3)
Rower, przełożenia, itp. - ja zastanawiam się jedynie nad zmianą opon z 2.3 na jakieś slicki. W zeszłym roku po zmianie z 2.1 na 1.5 średnie prędkości zwiększyły się o ok 3km/h co jest bardzo dobrym rezultatem. W tym roku nie wypada mi zakładać slików - rower fs i opona 1.5" wygląda co najmniej dziwnie;) Może kupię na tą okazję jakieś tanie semi-slicki.

4)
Trasa A-B
a może wsiedlibyśmy w pociąg, pojechali np. do Wrocławia a potem rowerem przez 4 województwa i Częstochowę do Katowic (TRASA, ogólny zarys trasy)? Bilety nie są strasznie drogie a przy takiej opcji nie ma odwrotu i motywacja musi być. Można się jeszcze bardziej zmotywować wybierając nadmorską trasę Słupsk-Władysławowo-Gdańsk-Elbląg-Braniewo. Pociąg do Słupska przyjeżdża rano, z Braniewa odjeżdża jakoś po 21 :P Trzeba zdążyć bo inaczej nocleg w polu :P Bilety weekendowe (od pt 18:00 do pn 6:00) kosztują 41zł, więc również nie jest to majątek. Może takie opcje są odrobinę zbyt przekombinowane jednak gdyby znalazł się ktoś chętny to z przyjemnością wziąłbym udział w takim wypadzie.
W zeszłym roku miałem zamiar przejechać cale polskie wybrzeże (Świnoujście-Braniewo) w dwa dni, ciągle mam ten pomysł w głowie i kiedyś na pewno go zrealizuję.
Dołączona grafika

#56 ursusek

    Maniak

  • Banned
  • Reputacja: 3
  • 382 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Katowice

Napisano 17 lipiec 2010 - 16:49

Pszczyna zaliczona :(.Dzieki chłopaki za wspólny wypadzik,było wesoło i sympatycznie.Na liczniku pykło 112km,czuję się dobrze ale zmęczony przez upał.Jakby nasze wyzwanie miałoby się odbyć w taki upał to ja odpadam.Musimy trafić w odpowiednią pogodę,to podstawa.Pozdrówka.

#57 intruz

    Maniak

  • Użytkownik
  • Reputacja: 2
  • 374 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Mikołów
  • Imię:Dawid

Napisano 17 lipiec 2010 - 16:58

Ano było, kto nie jechał niech żałuje ;) Ja jak wracałem do Mikołowa już w otwartym słońcu to tak mi to dało popalić że do teraz nie umiem dojść do siebie :P I też już sobie powiedziałem że w taki upał to nie ma co jechać.
Nowy sezon..
Dołączona grafika

#58 bros

    Maniak

  • Użytkownik
  • Reputacja: 12
  • 396 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Sosnowiec
  • Imię:Piotrek

Napisano 17 lipiec 2010 - 17:45

W takim słońcu nie ma co jeździć. Nigdy nie wiadomo kiedy organizm się zbuntuje, a przeważnie po pierwszych symptomach już jest za późno na reakcję. Jak tak grzeje to nigdy nie jeżdżę dłużej niż 1.5h(a to i tak lasami).

No więc i ja dzisiaj byłem na krótkim wypadzie. Ruszyłem w stronę wspomnianego wcześniej 'morza Zagłębia'. Niestety chyba niezbyt nadaje się na pętlę dla naszego wyzwania:( Tereny bardzo ok. Szerokie ścieżki, płasko, ładne widoki, kompletny brak samochodów ale pętla wychodzi ok 20km a to jednak za mało:(

Ale są jakieś pozytywy. Starałem się jechać utrzymując prędkość 23km/h i jechało się bardzo pozytywnie. Wydawało się wolno, ale za to po zrobieniu 70km nie czułem kompletnie zmęczenia. Najmniejszego. Dodatkowo po 40km zrobiłem sobie 10min przerwę na uzupełnienie bukłaka. Zawsze, nawet po krótkic przerwach, chwile trwało zanim ponownie rozgrzałem mięśnie i mogłem jechać dalej. Teraz po przerwie ruszyłem z taką sama swobodą jak przed nią. Super. Tak jak pisałem - starałem się utrzymywać 23km/h więc średnia na odcinku 60km wyszła mi 22km/h z groszami. Dla mnie taka prędkość wydaje się ok. Na ost 10km przyśpieszyłem bo zbliżało się południe. Zaskoczyły mnie duże rezerwy siły. Jechałem tak jakbym dopiero przejechał 10km.

Z mniej pozytywnych rzeczy pojawiło się kilka możliwych problemów.

1) Odparzone stopy. Zacznę od wymiany wkładki i zmiany skarpetek. Oby to pomogło bo inaczej nie przejadę nawet 150km.
2) 4 litery zaczynały dawać o sobie znać. Zwykle jeżdżę w terenie więc co jakiś czas podnoszę się, siadam. Ciągłe trzymanie tyłka na siodełku może być dla mnie problemem. Po 70km nie było źle ale przypuszczam, że w okolicach 150 byłby kryzys. Jeżeli przy kolejnej, dłuższej, wyprawie problem się powtórzy, to na czas 'wyzwania' wrócę do ciężkiej jak kloc kanapy:)
3) Zapasy wody. Będę potrzebował min 2l wody na 40km. Dzisiaj wypiłem 4l na 70 km a i tak wróciłem do domu lżejszy o 1kg.


Bez względu na wszystko idziemy do przodu. Mam nadzieje, że dotrwamy z naszymi założeniami i niedalekiej przyszłości każdy z nas będzie miał na swoim koncie 250km w jeden dzień.
Dołączona grafika

#59 82koval

    Amator

  • Użytkownik
  • Reputacja: 0
  • 80 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Jaworzno
  • Imię:Mariusz

Napisano 17 lipiec 2010 - 17:55

Również dzięki za wyprawę do Pszczyny ;) jednak trasa lasem głównie to był strzał w dziesiątkę, bo inaczej byśmy chyba nie obrócili. Od Katowic tylko słońce, a że od centrum Sosnowca mam tylko pod górę to było ciężko :P na te 250km trzeba mieć dobre nastawienie, ale pogoda musi być ok, bo to bardzo duża przeszkoda. Najlepiej jakby było zachmurzone do 20 stopni ;) U mnie wyszło 135km i plecy bolą najbardziej oraz dupsko :P ale się wyrobi do rekordu, mam nadzieję :P także jakiś wypadzik tak do 100-150km można by jeszcze uderzyć jako trening ale już w chłodniejszy dzień ;)

Pozdrawiam ;)

#60 intruz

    Maniak

  • Użytkownik
  • Reputacja: 2
  • 374 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Mikołów
  • Imię:Dawid

Napisano 17 lipiec 2010 - 18:33

Zgadzam się ;) Hmm na przykład tak jak padła propozycja do Krakowa, to i ja bym nabił troszkę kaemów, bo dziś poszło "tylko" 70. A co do upało no to jazda lasem to strzał w dziesiątkę ale już powrót w słońcu o mało nie przypłaciłem utratą świadomości :P
Nowy sezon..
Dołączona grafika




Podobne tematy Collapse