Siema,
Wzrost 176cm, waga 84kg.
Od 3 lat użytkuje unibike geos i jest to całkiem spoko rower, lecz po kilku tysiącach przejechanych kilometrów zaczyna mnie nieco drażnić.
W obecnym rowerze przeszkadza mi zbyt wyciągnięta pozycja (mimo zmiany mostka na krótszy) oraz bóle w odcinku lędźwiowym.
Z racji na całkiem dobry osprzęt koszty napraw też nie są najniższe, a zintegrowane przewody potrafią doprowadzić do szału
Pomyślałem, że poszukam czegoś w stylu fitness-gravel, aby nie stracić mega dużo prędkości na asfaltowej prostej, ale żeby pozostała mi możliwość jeżdżenia po szutrach i lekkich wspinaczek "górskich".
Jak widzę przyszły rower:
- Pozycja bardziej wyprostowana i mniej obciążająca plecy niż Geos
- Brak amortyzatorów
- Widelec karbonowy
- Możliwość wsadzenia opony 40-45mm tubeless
- Raczej już bez baranka, ale jeżeli są jakieś ciekawe propozycje to przemyślę
- Prostota w budowie, czyli np. brak pochowanych przewodów w mostku
- Nie musi być nowy
- Komfort na trasy 100-150 km
- Wagowo nie jakiś klocek
Co udało mi się znaleźć:
- Marin DSX 2
- Trek DualSport 3 Gen 5