Kupiłem jak napisałem, czyli Conti Race King 2.0 wersja zwijana protection i przód Vittoria Mezcal XC Adventure 2.1.
Rower nabrał od razu pięknego wyglądu:)
Czy było warto? JEST REWELACJA! Straciłem 20 lat życia męcząc się na rozmiarach 700x40
Najbardziej zaskoczyła mnie rzecz, o której zupełnie nie pomyślałem, a dała mi i rowerowi kompletnie inne parametry jazdy, ale o tym za chwilę.
Po pierwsze opory toczenia. Gdybym poszedł w w stronę dobrej opony wyprawowej Marathon Plus 38x622 dostałbym 25,5 W przy ciśnieniu 4 bary! Natomiast zakupiony race king w szerokości 50mm daje mi 23.5W przy ciśnieniu 1.9 bara! Czyli mam mniejsze opory toczenia, a komfort i zdolności terenowe znacznie lepsze. Mezcal ma wyższe opory, ale jest na przodzie, więc ma mniejszy wpływ. Co ciekawe minimalne ciśnienie zalecane na Mezcalu to 2,5 bara i tyle nabiłem.
A jak jest w praktyce? Nie czuję jakoś różnicy w toczeniu po asfalcie. Może jest ciut ciut ciężej, ale mam to gdzieś, bo na drodze leśnej czy szutrach jest rewelacja. Komfort na uskokach, czy korzeniach wzrósł wyraźnie, choć myślałem, że będzie trochę lepiej No ale to nie samochód terenowy Generalnie mogę jechać teraz wyraźnie szybciej, bo rowerem tak nie szarpie.
Stabilność na kamieniach i piasku rewelacja. Mam pod domem drogę szutrową a z boku głęboki piasek po budowie osiedla. Kiedy rozpędzałem się do 15 km/h i wjeżdżałem Marathonem w piach, to opona zakopywała się i a tył roweru stawał dęba do góry i koniec jazdy. Teraz Mezcal 52mm po prostu przelatuje po tym piasku i jadę dalej
Ten Marathon Cross był zupełnie do bani, bo miał dziwne, nieregularne klocki na bokach. Na zakrętach na asfalcie czułem niepewność jakby opona delikatnie falowała. Teraz na Mezcalach mogę wchodzić ostrzej i szybciej i czuję, że jest git.
I największe zaskoczenie. Średnica napompowanej opony urosła kilka centymetrów i teraz mam na tych samych przerzutkach o 3 km/h więcej!!!
Używałem dotąd 4 i 5 przełożenie po mieście. 4 była za wolna (mogłem kręcić szybko i łatwo, a na liczniku tylko 19-21km/h), a na 5 jechałem 24-26, ale już czułem obciążenie, bo spadała kadencja, rosły opory (też od powietrza) i dłuższa jazda już męczyła bardziej (nie jestem wytrenowany).
A co dała zmiana? Na tej samej 4 jadę 22-24 km/h, a nogi wciąż kręcą lekko z wysoką kadencją! Moje średnie prędkości wzrosły wyraźnie zarówno w mieście, jak i na szutrach. Czas drogi do pracy przez miasto (5,5km) spadł nagle z 18 do 16 min, przy tym samym wysiłku. To zasługa nie tylko zmiany prędkości vs kandencji, ale też szybkie pokonywanie krawężników i szybsze wchodzenie w zakręty. Teraz to się jeździ, że szok.
Rower ma 20 lat i dostał teraz drugie życie i ja też
Czas niedługo na sakwy i dalsze wyprawy. Mam obawy o łatwiejsze przebicie, ale zobaczymy, może nie będzie tak źle.