Skocz do zawartości

HSM

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    677
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez HSM

  1. No tak, o Rohloffie zapomniałem, ale w sumie w ogóle nie brałem go pod uwagę, skoro to jest "24 inch dirt jump cro-mo", czy jakoś tak... To już najlepiej pytać autora tego zdjęcia (z tego fińskiego portalu ogłoszeniowego), czy nie wie czegoś więcej o rowerze, skoro producent dawno o nim zapomniał...
  2. @itr Gdyby chodziło tylko o jakąś piastę wielobiegową z hamulcem coaster (wówczas podłużny otwór nad lewym dropoutem byłby do przykręcenia ramienia tej piasty, choć moim zdaniem i tak jest za blisko osi), to po co te mocowania pancerza linki na lewym chainstayu? Po pierwsze nie znam piast z mechanizmem przełączania po lewej stronie, a pod drugie na zdjęciu jest rama Insera SS24 i to SS jest tam nieprzypadkowo - tylko jeden bieg. @Roballinho Jak dla mnie to tam się montowało do ramy, do tego podłużnego otworu nad lewym dropoutem jakiś adapter pod hamulec tarczowy.
  3. U SRAMa korby wide mają oś dłuższą o 5 mm od zwykłych, co zmienia linię łańcucha z 45 mm na 47,5 mm no i zwiększa q factor ramion korby o te 5 mm. To pozwala odsunąć troszeczkę zarówno ramiona korby jak blat od chainstaya, a to z kolei pozwala stosować ten napęd w ramach, gdzie te chainstaye są szerzej z uwagi na więcej miejsca na opony. Dodatkowo w wersjach wide 2x i specjalną wersją przedniej przerzutki też wide ta przerzutka też jest minimalnie odsunięta na zewnątrz, dając więcej miejsca na szerszą oponę... Tylko, że przerzutki tylne xlpr (te starsze 12-rzędowe pod kasety 10-36, 10-44/11-44 jak nowsze 13-rzędowe pod kasety 10-46) jak najbardziej mogą spokojnie pracować zarówno ze zwykłymi korbami 1x jak i korbami wide 1x. To wynika bezpośrednio z tabel kompatybilności SRAMa https://www.sram.com/globalassets/document-hierarchy/compatibility-map/road/axs-components-compatibility-map.pdf i ma zastosowanie od pierwszego "grawelowego" force'a. Oczywiście zmienia się linia łańcucha, ale nie na tyle, żeby przerzutka tego nie ogarnęła. Oryginalnie Twój Scott miał wszystko "z jednej bajki" czyli komplet komponentów z oznaczeniem xlpr (przerzutka, kaseta, korba wide, suport wide - fun fact: suporty SRAMa opisywane jako wide są tymi samymi suportami co wersje nie-wide, tylko zawierają inny komplet podkładek). Widać konstrukcja ramy (chainstaye) spokojnie pozwala w nim wymienić korbę (lewe ramię z osią) na nie-wide, bo jest wystarczająco miejsca. Dla porządku - przed tą operacją (suport PF86,5, korba wide) powinieneś był mieć jedną podkładkę 2,5 mm po stronie nienapędowej i jedną podkładkę 5,5 mm po stronie napędowej. Po zmianie (suport PF86,5, korba nie-wide) powinieneś mieć tylko jedną podkładkę i to cieńszą (3 mm) po stronie napędowej. Ta po stronie nienapędowej powinna wylecieć (różnica to 5 mm - czyli tyle ile krótsza jest oś). Zobacz str. 2 https://www.sram.com/globalassets/document-hierarchy/compatibility-map/road/dub-choose-a-road-bottom-bracket-compatibility-map.pdf @KSikorski mnie ubiegł 🙂
  4. @clavdivs Dodam jeszcze, że sam wybór gwintowanego suportu nie gwarantuje 100% spokoju i wymaga od producenta nie mniejszej staranności w obróbce ramy i stosowanych procesach technologicznych. W ramach karbonowych, gdzie dla zaspokojenia obecnego trendu rynkowego na suporty gwintowane w formę musi zostać wklejony dodatkowy element - aluminiowa mufa pod suport, właśnie ta mufa może się odkształcić pod wpływem temperatury w procesie produkcji lub od naprężeń kompozytu. W ramach aluminiowych i stalowych z kolei samo spawanie i lutowanie silnie wpływa na zmianę wymiarów czy odkształcenia. Co z tego że splanuje się zewnętrzne powierzchnie takiej mufy i nagwintuje, jak to są osobne gwinty i w krzywej/odkształconej mufie nie muszą zapewnić równoległości (a przecież współczesne wkłady suportów gwintowanych są dwuczęściowe, więc wkręcasz dwie zupełnie niezależne od siebie miseczki). Takie rozwiązanie suportu też wymaga od producenta dbałości... Na przykład jeden ze znanych mi producentów rowerów stalowych chwali się, że po pierwsze na etapie produkcji używa muf o nadmiarowej grubości ścianek i dopiero po spawaniu umieszcza gotowe ramy w specjalnym usztywnionym rigu, żeby metodą skrawania wyfrezować całą mufę pod założoną średnicę (z zachowaniem wysokiej dokładności wymiarów no i idealnej równoległości). Dodatkowo pressfit pressfitowi nierówny. Akurat ten PF86/92 ma najmniejszą średnicę mufy, a z kolei rozwiązania pod łożyska o większej średnicy (BB30 i PF30) nie zachwycają szerokością mufy suportowej, bo łożyska są bliżej niż w starym BSA. Najlepiej wypada 386EVO i 392EVO, bo łożyska są duże i szeroko rozstawione. Paradoksalnie najbardziej eleganckim pod względem inżynierii, wymagającym najmniej elementów, połączeń rozwiązaniem... byłaby rama metalowa (alu/stal/tytan) z precyzyjnie obrobioną mufą suportową do bezpośredniego wprasowania samych łożysk (bez żadnych dodatkowych wkładek, elementów ustalających) - coś jak w BB30, tylko żeby mufa miała średnicę pozwalającą wprasować duże łożyska, a jednocześnie były one rozstawione na szerokość nie mniejszą niż w rozwiązaniach z zewnętrznymi wkręcanymi miskami. Raz widziałem takie coś jako frameset custom build z nietypową mufą suportową precyzyjnie obrabianą cnc pod zaprojektowany wymiar. Zresztą współcześni producenci piast na łożyskach maszynowych pokazują, że to nie jest problem. Ich wyroby są wytwarzane z należytą starannością o wymiary a procedura serwisowa polega na wymianie tych łożysk poprzez wyprasowanie i wprasowanie nowych właśnie bezpośrednio do "gołego metalu"... i nikt nie narzeka. A to też jest pressfit. @karczk ale to nie jest "ninja" - czyli suport, który skręca się z dwóch połówek w jedną, sztywną całość. To, co znalazłeś, nie różni się niczym od SRAMowskiego oryginału. Ma te same wady.
  5. @ernorator pytanie czy to ciasne spasowanie wystarczy, by zapewnić idealne wyrównanie łożysk. Bo w tokenach (przynajmniej takie jest założenie) skręcenie obydwu połówek pozwala założyć, ze całość jest wyrównana. Tutaj (zgodnie z instrukcją)wprasowujesz każdą połówkę osobno i masz nadzieję, że zejdą się "na wcisk" idealnie, bez jakichkolwiek przesunięć... Zwłaszcza jeśli opierasz kołnierz tych tulei o krawędzie mufy suportowej., a te krawędzie w ramie nie są równoległe. W przypadku instalacji bbinfinite jest nawet wyraźnie mowa, że przy instalacji krawędzie tulei ustalającej wcale nie muszą równo dochodzić do krawędzi mufy suportowej, jeśli ta jest po prostu krzywa, co przy pojedynczym elemencie przestaje mieć znaczenie, bo to on staje się punktem odniesienia dla położenia łożysk, a nie wadliwa rama. Ale to wszystko i tak na nic, bo w tym pomyśle PF 86/92 dla DUB są po prostu za małe łożyska. Gdyby tam było więcej miejsca (większa średnica mufy), to po pierwsze nie byłoby problemu z samymi łożyskami (a przynajmniej nie tak szybko), a po drugie istniałoby co najmniej kilka sposobów na montaż tych łożysk ze 100% pewnością ich idealnego spasowania. @chudzinki są obydwie wersje: 92:https://www.bbinfinite.com/products/bb92-for-dub-29mm-mtb-crank-sets 86,5 https://www.bbinfinite.com/products/bb86-for-dub-29mm-road-crank-sets a moje wątpliwości co do konstrukcji "DualCupTech" wyraziłem wyżej...
  6. Producent w instrukcji dla e-bike'ów na 2025 (ostatnia na stronie) pisze: Natomiast wspomniany dokument "intended use" dodatkowo precyzuje: Problemem może być (choć nie musi) dostępność tego firmowego adaptera pod ten konkretny model, bo to jest po prostu element, który mocuje się w miejscu stopki https://www.simplon.com/en/About-us/Magazine/SIMPLON-accessories-gadgets-for-your-bike_bba_366978 Niestety jest oferowany dla Chenoa 365 E a nie dla droższego Chenoa E, który jest w CR. Ze zdjęć wychodzi, że nie mają takiego samego mocowania stopki, więc nie wiem, czy adapter dla 365 E da się wykorzystać z samym E. Inna sprawa, że nie mocowałbym przyczepki do tylnych widełek ramy (nawet przez ten adapter stopki), tylko poszedł w sprawdzone rozwiązania - czyli montaż przyczepki pod specjalną oś tylnego koła... W każdym razie producent dopuszcza ciągnięcie przyczepki swoimi karbonowymi rowerami. A ten Chenua E z CR wydaje się być sensowny pod takie zastosowanie z uwagi na sporą 800 Wh baterię.
  7. Chyba jedynym suportem jednoczęściowym (który działa podobnie jak skręcany Token Ninja) pod PressFit 86,5/41 (dla szosy) i 92/41 (dla mtb) pod DUBa jest bbinfinite, ale to jest pieruńsko drogie (750 zł za wersję ze zwykłymi łożyskami), dosyć specyficzne w montażu (przeciska się cały moduł ustalający suportu przez mufę od strony nienapędowej aż "wyjdzie z drugiej", napędowej) i niekoniecznie pasuje do każdej ramy. No i jak to w przypadku każdego suportu/łożysk w tym miejscu: nie ma rzeczy wiecznych i niezniszczalnych. kwestią czasu jest, kiedy i to padnie...
  8. Ok... wyposażenie to dobra rzecz w rowerach użytkowych. Niestety, żeby je docenić, trzeba mieć jakieś doświadczenie, samemu sprawdzić, że bagażnik pod małą sakwę jest sto razy lepszy od plecaka, a oświetlenie działające tak po prostu od razu, kiedy bierzesz rower (bez pamiętania, ładowania a nawet włączania) jest po prostu wygodne. No i zazwyczaj rower wyposażony fabrycznie jest lepszy niż doposażany przez użytkownika. Natomiast rozumiem, że Tobie wystarczą błotniki... To akurat (jak są mocowania) łatwo dodać. Tylko warto iść w pełne błotniki a nie jakieś ass savery czy doczepiane na rzepy/trytytki/gumki półśrodki. Jak zależy Ci wyłącznie na wadze,, to szukaj fitnesów / graveli z prostą kierownicą. Unikaj crossów, bo będą miały niepotrzebny amortyzowany widelec. Realnie do osiągnięcia są wagi w granicach 12-13 kg za aluminiowe rowery z aluminiowymi widelcami. Jak rower będzie miał karbonowy widelec (przykład Marina DSX od Wicio), to może mniej, ale raczej nie licz na wagę poniżej 11 kg. Jak rower będzie miał stalowy widelec do tej aluminiowej ramy (np. różne Mariny z obniżoną ramą: Fairfax ST, Kentfield ST), to będzie ważył już te 14-15 kg). Pytanie, co dla Ciebie znaczy lekki i jaka jest akceptowalna waga (skoro punktem wyjścia był elektryk ponad 20 kg). Tak naprawdę jak usuniesz z pola widzenia wszystkie rowery z normalną ramą (wysoko prowadzoną górną rurą, nawet te ze slopingiem), to zostanie Ci niewiele opcji, więc wybór będzie łatwiejszy. Jak poprzednio był jakiś składak 20" z elektryką i bez przerzutek (przed oczami mam chiński wynalazek z manetką, który jeździł bardziej jak skuter niż rower), to obawiam się że użytkownik nie będzie zadowolony z ilości biegów i konieczności żonglowania nimi. Dlatego zrezygnowałbym z napędu 2x. Będzie łatwiej i lżej (brak przerzutki, korba z tylko jednym blatem). Zobacz coś w tym stylu: https://sprint-rowery.pl/rower-fitness-trek-fx-2-gen-4-stagger-1x9#93=23&142=132 - jest w niemal każdym aspekcie gorszy od Marina DSX od Wicio (aluminiowy widelec zamiast karbonowego, brak sztywnych osi, napęd cues 1x9 zamiast deore 1x11, węższe opony), ale ma niską ramę i wagę poniżej 12 kg.
  9. Masz rozbieżne oczekiwania: -"w miarę sprawna bateria", a potem piszesz 50-60 km. Tyle w warunkach miejskich Ino chyba że mieszkasz w jakimś San Francisco z jego pagórkowatymi ulicami, albo takim trójmieście i wspinasz się codziennie parę razy na wzgórza TPK) powinna dać radę każda bateria zwykłego miejskiego elektryka. Poza tym skoro mowa o dojazdach ok. 8 km w jedną stronę, to po co przejmować się baterią. Taki dystans (nawet jak go wydłużysz np. 2 razy i pojedziesz objazdem do pracy) zapewni nawet mała 250Wh bateria. Najwyżej po powrocie do domu się ją podładuje. A pamiętaj, bateria i większa, tym więcej ciężaru do wożenia. -"mało kosztowna w obsłudze w razie awarii", a podajesz dwa chińskie wynalazki, które będą jeździć aż się zepsują, a Ty będziesz się doktoryzował z zastosowanych podzespołów, ich kompatybilności i możliwości naprawy/wymiany. Kup żonie: https://www.centrumrowerowe.pl/rower-elektryczny-winora-e-flitzer-pd34004/?v_Id=233277 Nic lepszego, zwłaszcza za te pieniądze nie kupisz a rower (europejskiego producenta z systemem europejskiego producenta) idealnie nadaje się do takiego właśnie zastosowania.
  10. Może nie ująłbym tego jak @Mentos (że ten fiting to moda...), ale jednak (patrząc na to chłodno) pojeździłbym zdecydowanie dłużej, zanim zacząłbym kombinować, zmieniać, fitować... bo żeby w ogóle rozmawiać z tym fiterem, to trzeba najpierw poznać swoje reakcje na rower i odczucia w czasie jazdy, a tego bez jazdy nie osiągniesz... @olaaa123 dopiero co kupiłaś rower. W poprzednim wątku pisałaś, że jesteś nawet zaskoczona niestabilnością szosy. Teraz najważniejsze to jak najwięcej jeździć, żeby zacząć rozumieć, czy to, co czujesz. to tylko reakcja na zupełnie nowy typ roweru, czy niestety rozmiar jest nie do końca dobrany i trzeba zacząć "fitować". Przy okazji to, że to Cervelo Caledonia pisałaś wcześniej, ale jaki rozmiar i jaki masz wzrost? Inna sprawa, że to "flitowanie" (jeśli z rozmiarem nie jest najlepiej), może skończyć się wymianą wielu komponentów (mostka - taki o innej długości, kierownicy - na taką o innej szerokości i innym zasięgu, sztycy - na taką z innym offsetem, siodełko - na po prostu inne (O! tu jest pole do popisu, bo siodełka można zmieniać bez końca), czy też korby - na taką o innej długości). Więc możesz nawet wydać pieniądze na fiting, ale realną poprawę komfortu uzyskasz dopiero wydając kolejne pieniądze na zalecone inne komponenty. Bez tych dodatkowych kosztów - jak to nazywasz "ustawić rower" - możesz sama. Bo ilość tych ustawień nie jest jakaś porażająca:: w kokpicie pewnie nic bez zmiany komponentów nie ustawisz, bo na dzień dobry, fabrycznie mostek zapewne jest "na plusie" - czyli dla Ciebie w bardziej komfortowym ustawieniu, a i wszystkie podkładki są pod mostkiem... Jakbyś w przyszłości chciała obniżyć swoją pozycję, to ten mostek przełożysz "na minus" a i jakieś podkładki usuniesz spod tego mostka... Tylko, że to zrobisz, jak będziesz wiedziała, że potrzebujesz. Na początku tam na pewno nie ma nic do łatwej i bezkosztowej zmiany, bloki w butach ustawiasz na pozycję wyjściową według dowolnego poradnika w sieci (piszę o czymś w stylu https://www.liv-cycling.com/pl/how-to-install-cycling-cleats).Zmiany i dopieszczanie tego ustawienia jest możliwe i zasadne dopiero jak pojeździsz i będziesz odczuwać jakiś dyskomfort. wysunięcie sztycy ustawiasz w ten sam sposób - choć tu zaraz zderzysz się z różnymi metodami, wzorami, przeliczeniami... (https://www.centrumrowerowe.pl/blog/ustawienie-siodelka-rowerowego/?srsltid=AfmBOooPQSEKoSxgiSG9kRxhRFe88ex-pjMxXVenNJuIxVHo4jhoEKxO) Możesz też olać wszelkie wzory i ustawić to wysunięcie tak, byś to Ty czuła się, a nie wzory, komfortowo. Ja np. wiele lat temu, kierując się zasadą minimalnego zgięcia kolana z butem na pedale w najniższym położeniu, doszedłem do wniosku, że poradniki poradnikami, ale jeżdżę w mieście i codziennie wiele razy wypinam się, żeby stanąć np. na światłach, a to wymaga możliwości dotknięcia asfaltu końcem buta. I nawet jeśli ze wzorów by mi wychodziło jakieś wysunięcie sztycy, w którym to dotknięcie asfaltu byłoby nieosiągalne, to zdecydowany byłem zignorować wzory i wysunąć sztycę nieco mniej. ustawienie siodełka przód-tył - jeżeli fabrycznie nie jest (choć w sumie powinno) na środku zakresu regulacji (jarzmo siodełka powinno być w pozucji "0" oznaczonej na prętach siodełka, albo dokładnie pośrodku zaznaczanego zakresu regulacji), ustawiłbym je właśnie tak. To jest dobry punkt wyjścia do sprawdzenia, czy w ogóle jakieś dodatkowe regulacje są potrzebne. I to wszystko... Chodzi mi o to, że być może to, co masz teraz, albo co (jak bloki) możesz sama sobie ustawić, będzie całkiem komfortowe. Ja wiele lat temu - nie wiedząc w sumie nic - zacząłem jeździć z barankiem i okazało się OK albo prawie OK... a przynajmniej po jakimś czasie wiem, czy gdzieś rower nie jest za długi, albo za niski i co należałoby zmienić, żeby to poprawić. Zresztą nawet jakbyś miała trafić do fitera, to lepiej byłoby wcześniej pojeździć na tyle, żeby: po pierwsze odsiać negatywne odczucia płynące nie tyle z nieustawionego roweru, co z szoku przejścia na baranka, a po drugie wiedzieć, jakie problemy temu fiterowi zgłaszać
  11. @nn889 zdecydowanie za mało danych... Co znaczy rekreacyjna jazda? Czy użytkownik/użytkowniczka będzie jeździć tylko w ładną pogodę, bez konieczności wpadnięcia do sklepu, zarania ze sobą jakiegoś nawet małego bagażu/ładunku? Jeśli tak, to możesz szukać roweru bez wyposażenia (błotników/bagażnika). Jeśli jednak w tej rekreacyjnej jeździe pojawia się np. wyjazd do sklepu, na rynek, przejazd do koleżanki/kolegi/lekarza/na ryby/działkę whatever... w dodatku miło by było nie zmoknąć (nie nie chodzi nawet o jazdę w deszczu, ale o jazdę, kiedy wcześniej popadało i asfalt jest mokry), to raczej kupujesz rower z pełnymi błotnikami i jakimś bagażnikiem. Turaj propozycja Wojcio -czyli ten Vortrieb jest bezkonkurencyjny. Kupuj go póki jeszcze są w tej cenie... Na ile użytkownik jest zaawansowany rowerowo? Głownie chodzi o raczenie sobie z obsługą przerzutek. Dla wkręconych w rowery nie stanowi to problemu, ale zdziwiłbyś się, jak niewykorzystane potrafią być te wszystkie "biegi" przez wielu ludzi. Możesz kupić rower z napędem 2x lub nawet 3x i użytkownik będzie jeździł i tak na jednym blacie z przodu. Możesz kupić współczesny napęd 1x11 lub 1x12, żeby oszczędzić użytkownikowi wożenia nieużywanej przedniej przerzutki 🙂, a on i tak postawiony w sytuacji "miliona" zębatek z tyłu będzie jeździł na maksymalnie 2-3. Więc jeśli docelowy użytkownik roweru ma gdzieś te wszystkie biegi, to najlepiej szukać czegoś z piastą wielobiegową, bo to i mniej biegów do ogarnięcia, biegi zmienić można na postoju, a i kultura pracy łańcucha jest inna. Tu znów Vortrieb błyszczy... W końcu dobrze przemyśl zagadnienie "męskiej" ramy. Na ile ta starsza osoba jest rozciągnięta i sprawna... Bo nawet jeśli dziś z lekkością zadziera nogę, żeby dosiąść roweru z wysoko poprowadzoną górną rurą, to jutro nie musi już być tak kolorowo. Zaproponowany przez Keltu KTM wydaje się mieć tę rurę poprowadzoną stosunkowo wysoko. Takich rowerów bym unikał. Zarówno Marin jak i Vortrieb od Wojcio mają większy sloping i wydają się przyjaźniejsze do wsiadania dla osób z mniejszą sprawnością. Oczywiście są jeszcze rowery z ramą w stylu https://www.bike-discount.de/en/cube-nature-one-lady-amarone-n-lunar (tu akurat z niepotrzebnym amortyzatorem), ale to musisz omówić z docelowym użytkownikiem/użytkowniczką.
  12. @burz Wprawdzie nie mam tego systemu a nie piszesz, co takiego podpowiedziała AI... (inna sprawa, że wiara ludzi w AI jest zadziwiająca 🙂), ale czy postępujesz zgodnie z instrukcją (np. https://e-shop.leaderfox.com/userdata/editor/files/Panasonic Side display operating instructions EN.pdf) - strona 14. - czyli wchodzisz w ustawienia bluetooth wyświetlacza>profil CPP>connect a następnie na Iphonie szukasz urządzenia PanasonicXXXXXX w ustawieniach systemowych bluetooth, żeby sparować ten wyświetlacz z telefonem? Czy w ogóle da się sparować ten wyświetlacz z telefonem? Czy problem pojawia się na etapie parowania, czy dopiero wykorzystania aplikacji Panasonic e-bike? Jeśli da się sparować wyświetlacz z telefonem, to czy możesz korzystać z innych aplikacji? Panasonic chwali się, że ten wyświetlacz może współpracować z aplikacją Komoota do wyświetlania wskazówek nawigacyjnych oraz aplikacją wahoo fitness... W ogóle jesteś pewien, że ta aplikacja jest przeznaczona do współpracy z Twoim systemem? Panasonic podaje informację o dwóch aplikacja towarzyszących: Panasonic e-bike oraz Panasonic e-bike store (tej drugiej nie można nawet znaleźć ani w app store ani w play) wyłącznie w materiałach informacyjnych dla najnowszych systemów GXM. Jesteś pewien, że dla GX Ultimate, GX Power Plus, GX Power ta aplikacja też jest przeznaczona? edytowane Bingo! Znalazłem (https://www.bike-eu.com/50717/panasonic-launches-smart-e-bike-system-in-europe), że ta aplikacja jest tylko pod systemy GXM:
  13. Informacja o likwidacji Gorewear wypłynęła już chyba listopadzie 2025. Zresztą trzeba pamiętać, ze mimo naszego podejścia (postrzegania marki/firmy jako "rowerowej") to sam pomysł własnego brandu dla producenta GoreTexu jest starszy, a rowerówka dołączyła do ubrań dla biegaczy...Więc to taka likwidacja tylko "w polowie" rowerowa 🙂 Odnoszę też wrażenie, że sam producent membran (materiałów z membranami) - czyli firma-matka - też jakoś nie radzi sobie dziś najlepiej. Konkurencja zrobiła się duża i nie wiem, czy rynek jest wystarczająco duży, żeby wszystkich wyżywić.
  14. @Aleryon rozwiązania producenta przeznaczone pod konkretny rower i montowane fabrycznie są niemal zawsze lepsze, bardziej estetyczne czy funkcjonalne niż "dodatki", zwłaszcza "dodatki uniwersalne" pod dowolny rower. Nie wiem, czy zdjęte ze starego roweru błotniki są błotnikami pełnymi do montażu na stałe, czy przyczepianym ad-hoc półśrodkiem (bo tylko solidne, pełne błotniki zapewniają skuteczną ochronę przed zabrudzeniem). Nie wiem, czy zdjęte oświetlenie jest oświetleniem niewymagającym żadnej uwagi ze strony użytkownika, takim co to nie trzeba ani pamiętać o ładowaniu, ani akumulator nie zdechnie na mrozie, po prostu bierzesz rower, jedziesz i światła działają (a tak jest w przypadku dynamo w przedniej piaście i firmowych lampek od B&M). W dodatku to wszystko jest zgrabnie i estetycznie dopasowane, bo chociażby kable od oświetlenia są elegancko schowane pod błotnikami. Nie wiem, czy stary bagażnik też jest rozwiązany w ten sposób, że jak go nie używasz, to nie rzuca się w oczy i nie przytłacza wizualnie tyłu roweru, bo jest ładnie wkomponowany jako podpora błotnika... Nie chodzi mi o namówienie Cię na tego Vorttrieba 🙂, ale po prostu zwróć uwagę, że żaden zwykły cross - nawet jak go doposażysz w różne akcesoria - a już zwłaszcza ten Evado, nie będzie "miał startu" do Vortrieba wizualnie, estetycznie, ale też użytkowo w mieście na asfalcie czy drogach dla pieszych i rowerów.. To jest po prostu rower ze zdecydowanie innej półki cenowej (właśnie z okolic tego 1000 EUR), który z uwagi na niekorzystny splot okoliczności dla producenta/branży rowerowej jest teraz dostępny w CR za mniej niż połowę swojej wartości. Z reguły takie przemyślane rowery do miasta są droższe. Decathlon ma swojego Elopsa składanego w podobnym duchu (https://www.decathlon.pl/p/rower-miejski-dlugodystansowy-elops-900-wysoka-rama/_/R-p-305017?mc=8611229&c=Niebieski). Tylko, że ten elops jest na zwyklej przerzutce/kasecie, które są zdecydowanie bardziej upierdliwe w codziennym czyszczeniu i bieżącej konserwacji niż piasta wielobiegowa, no i z przerzutką nie zmienisz biegu, stojąc na światłach, Ma tańsze komponenty (choćby te hamulce Btwin by Tektro zamiast pelnego alfine). A i tak jest zdecydowanie droższy (nawet po obniżce z okolic tego 1000 EUR właśnie do obecnych 3600 PLN) od vortrieba. Do niedawna był na forum proponowany osobom, które szukały właśnie jakiegoś nietuzinkowego roweru do miasta i nie miały problemu z wydaniem na niego więcej niż najtańszego ulepa. Teraz nie miałbym sumienia go polecać, jak pojawił się vortrieb. W dodatku takie rowery doskonale wpasowują się w opisany przez Ciebie sposób użytkowania i to nawet lepiej niż tanie crossy. No i nie widziałem jeszcze crossa, z rozpinaną ramą pod pasek Gatesa. Zadałeś pytanie. My podsunęliśmy propozycję, moim i kolegi zdaniem o wiele lepszą. Ale to Ty podejmiesz decyzję....
  15. Do codziennej jazdy do pracy potrzebujesz roweru z błotnikami i dobrze by było, z jakimś bagażnikiem, żeby zabrać swoje rzeczy.. Zamiast tego Evado z prostym napędem 2x9 i niepotrzebnym uginaczem z przodu, za to bez żadnego wyposażenia za wcale niespecjalnie rewelacyjne pieniądze możesz kupić np. https://www.centrumrowerowe.pl/rower-miejski-vortrieb-modell-1-2-pd51385/?v_Id=280259 w rewelacyjnej cenie bo CR najprawdopodobniej wykupiło zapas tych rowerów od niemieckiego właściciela i dystrybutora (to zdaje się była marka własna bike-components.de, z któej chyba się wycofali)... Dlaczego rewelacyjnej? Bo oryginalną ceną sklepową tych rowerów było ok. 1200 EUR, a komponenty jak: 8-biegowa, mniej kłopotliwa w codziennej obsłudze piasta Alfine, błotniki, bagażnik, stopka, bezobsługowe oświetlenie na dynamo sprawiają, że za 1900 zł dostajesz zdecydowanie więcej dopasowanego do Twojego zastosowania roweru w rowerze... Ostatnio na forum był wątek, w którym ten rower się pojawił. Koledzy pisali, że rower jest przyjemny, szybki, a ja dodam, że z dużym potencjałem na ulepszenie, gdybyś np. kiedyś zapragnął cichego i niekłopotliwego napędu na pasek zamiast łańcucha.
  16. HSM

    [Radar] Garmin Varia

    @pecio akurat zachowanie 820 w sytuacji jazdy grupowej, z kimś za Tobą, kto jedzie tym samym co Ty tempem, jest jak najbardziej "poprawne" - it's a feature not a bug 🙂 Garmin chwali się funkcją wykrywania pojazdów, które podążają za Tobą, co byś nie był zaskoczony, że ktoś tam się czai z tyłu i grzecznie czeka na spokojne wyprzedzenie (tak, wiem, w Polsce mało realne), a jak już po dłuższym czasie w końcu Cię wyprzedzi, żeby Cię nie wystraszył, bo już o nim zapomniałeś, skoro jedziecie sobie razem dłuższą chwilę. To jest zupełnie nowe zachowanie - nie tylko w stosunku do poprzednich Varii, ale też całej radarowej konkurencji, ale to całkiem zamierzone... Myślę, że burza mózgów w Garminie wyglądała mniej więcej tak: -Od użytkowników dochodzą głosy, że wykrywanie samochodów nadjeżdżających z tyłu jest super, ale jak taki samochód się do nich przyklei, to po chwili znika z radaru i ktoś może pomyśleć, że np. skręcił, a on tam jest i zaskakuje, jak zacznie w końcu wyprzedzać... Możemy coś z tym zrobić? -Oczywiście! Możemy zmodyfikować algorytmy, żeby pilnowały raz wykrytego obiektu, nawet jak przestał się zbliżać i jedzie tym samym tempem. -OK, wspaniale. Nazwijmy tę funkcję the same speed vehicles tracking! Najwyraźniej nikt tam nie pomyślał, że the same speed vehicles, to też są inni rowerzyści w trakcie grupowej przejażdżki... No ale to tylko korporacja bez żadnego doświadczenia na rynku fitness i sportowym 🙂. W najnowszym filmie o 820 GPLama zasugerował, że najlepszym rozwiązaniem byłoby dodanie do aplikacji z ustawieniami radaru po prostu opcji włączania/wyłączania tej funkcji w zależności od potrzeb. Użytkownik mógłby zdecydować, czy w danym momencie chce, żeby 820 zachowywała się jak 515 (bo akurat jedzie w peletonie), czy też nie i bardzo pożąda śledzenia wszystkich obiektów, bo jedzie samodzielnie...
  17. @justeddy52 koledzy sobie pożartowali, ale w sumie sam pomysł był zabawny... Pomijając wątpliwą sensowność kupowania wspomaganego roweru do 60 km wycieczek raz w tygodniu, zwłaszcza, że w przeważającej mierze to mają być kilometry na asfalcie (tymi rowerami, bez specjalnej spiny na asfalcie przekroczysz prędkość, po której stracisz wspomaganie i będziesz męczył się z o wiele za ciężkim rowerem, a jak z kolei będziesz jechał powoli z mocniejszym wspomaganiem, żeby się nie zmęczyć, to szybko zniknie Ci prąd - zwłaszcza z tego mniejszego akumulatora), to zupełnie bym skreślił tego C21. Toż to jakiś dziwny wynalazek - tak wynalazek, bo inaczej nazwać go nie mogę, a i sensu szukać w nim też próżno: "generyczny" napęd (kit z tym, że w piaście, ale podejrzewam, że bez żadnego sensownego wsparcia serwisowego) z malutką baterią, która byłaby znośna na dojazdy do pracy i codzienne ładowanie, a nie na wycieczki. albo to błąd w specyfikacji, albo w sumie nie wiem co... przednia piasta na oś 15 mm (ale jaką 100 mm? 110 mm?) i w sumie po co taka komplikacja w takim rowerze. Za to o tylnej osi nic nie piszą. Ciekawe czemu? Może być wszystko... wygląda jakby zwykły samozamykacz. Wychodzi, że pomysł na koła w tym rowerze jest od sasa do lasa... napęd 1x9 - może i ok (choć patrząc na kolejny punkt, już tak wcale nie ok), ale dlaczego znowu wynalazek w postaci L-Twoo - to już taniej się nie dało? w ogóle koncepcja napędu jest wyjątkowo "twarda": z przodu 52 zęby z tyłu 11-32 - w "grawelu"? a w zasadzie elektrycznym mieszczuchu, bo tym jest ten Fido... Twórcy tego C21 chyba założyli, że użytkownik i tak będzie intensywnie wspomagał się silnikiem, co przy baterii 208 Wh słabo widzę... Całość wygląda na przypadkowy projekt, poskładany z przypadkowych części, w dodatku bez sensu. Specyfikacja jest w ogóle pisana na kolanie, albo tak tłumaczona na polską wersję językową, bo są tam takie kwiatki jak koła 27,6 (sic!) cala i opony 1,57 cala i weź się teraz zastanawiaj, jakie opony tak naprawdę przyjmie ta rama (czy te 1,57 to realny wymiar, czy może też jakiś babol i miało być 1,5 albo 1,75) To ten Tunturi przy nim błyszczy... Napęd od rozpoznawalnego gracza (z normalnym wsparciem serwisowym, w dodatku to silnik centralny), z ponad dwa razy większą baterią. Do tego elektroniczna zmiana biegów z aktualnym 10-rzędowym Cuesem Di2, lepiej (choć też nie idealnie) zestawiony, bo 47 z przodu i 11-43 z tyłu. Hamulce są "grupowe", choć pewnie porównywalne z Tektro w C21. No i koła 700C na współczesnych, standardowych (obydwa 🙂) piastach 12x142 i 12x100, z oponą 40C Choć sam rower jest brzydki jak noc listopadowa. Inna sprawa, że de gustibus non est disputandum. No i żadnego z nich bym nie kupił...
  18. @zekker Teraz wszystko jasne 🙂 A z tym Unibikiem będzie chyba jak z kilkoma innymi modelami od producenta." albo nie da się kupić (choć ktoś kędyś widział i słyszał), albo rower jest na tyle specyficzny, że sprzeda się w homeopatycznych ilościach. To w sumie dobry model dla youtubowych twórców, bo można o nim pogadać, nagrać materiał, ale żeby on osiągnął sukces, to wątpię...
  19. @LukaszHor jest dokładnie tak, jak pisze ernorator, współcześnie niemal wszędzie znajdziesz coś nietypowego. Czasem to będzie własnego pomysłu sztyca i jej mocowanie w ramie, nietypowy mostek czy zintegrowana kierownica i inne bardzo upierdliwe rzeczy, a czasem tylko pokrywka górnego łożyska sterów i dopasowane do kształtu kokpitu podkładki na rurę sterową, żeby zachować spójny wygląd... W Canyonie nie wydaje mi się, by ilość jakichś nietypowych elementów specjalnie odstawała od rynkowej średniej. Być może dotarła do Ciebie jakaś mocno przetworzona przez środowisko historia, która np. nie dotyczy wcale nietypowych części, ale haka przerzutki, bo słyszałem opowieści, jak to ktoś kiedyś dłuuugo czekał na właściwy hak do swojego roweru, no ale to w sumie może dotyczyć każdego producenta. Dlatego coś takiego jak UDH od SRAMa uważam, za dużą przewagę..., Zresztą Canyona (firmy) nie możesz rozważać całościowo, a tylko konkretne rowery, w konkretnej specyfikacji. Akurat aluminiowy Grizl jako najprostszy i chyba najtańszy z wielu modeli w ofercie szosowo-grawelowej nie wydaje się specjalnie problematyczny pod tym względem. Poza niestety specyficznym dla ramy hakiem przerzutki tylnej (szkoda jednak, że nie UDH, co nie tylko ogranicza Ci źródło haków do sklepu Canyona, ale także odcina od wszelkich napędów grawelowych 1x13 czy górskich transmission Srama) reszta wydaje się być jak nie standardowa, to raczej znana w branży. Co wcale nie znaczy, że nie ma tam pewnych - bym powiedział - upierdliwości: widelec ma rurę sterową 1,5"-1 1/4", co może nie jest jakimś ekstrawaganckim wyczynem, ale jak będziesz miał ochotę na zmianę mostka, całego kokpitu na zintegrowany czy po prostu sterów, zmusza Cię do szukania mniej popularnych opcji niż pod sterówkę 1 1/8". Inne są: łożysko górne sterów, pokrywka na nie, podkładki pod mostek, ekspander w sterówce, górny kapsel sterów no i mostek. I nie, nie jesteś ograniczony do sklepu Canyona, bo wszystko to znajdziesz też w normalnych sklepach, od innych producentów, ale raczej w zdecydowanie mniejszym wyborze. Natomiast wszystko to wygląda, skręca się i rozkręca w miarę standardowo... mufa suportu jest pod suport PF 86,5 - co jest w aluminiowej ramie już kompletnym idiotyzmem, bo to powinien być albo PF po łożyska bezpośrednio wciskane w ramę i to w słusznym rozmiarze, albo mufa powinna być gwintowana (wszak jest aluminiowa) pod T47. A jest PF 86,5, który jest najgorszym rozwiązaniem z uwagi na minimalną ilość miejsca w mufie, gdzie użycie jakiejś korby z osią większą niż 24 mm (np. cały SRAM DUB, wszelkie inne rozwiązania z osią 30 mm) kończy się zastosowaniem szybko padających łożysk z małymi kulkami, bo na nic większego i wytrzymalszego nie ma już miejsca.
  20. @cervandes nasze, w sumie jednostkowe jednostkowe doświadczenia są niewiele warte, bo związane z kręgiem zapaleńców, których stosunek do roweru jest całkowicie niereprezentatywny dla ogółu społeczeństwa. To nic zdrożnego, bo tak zazwyczaj jest w każdej bańce zapaleńców... To, że Ty masz wdrukowany odruch i przygotowane akcesoria do przetarcia goleni, a ja mam zwyczaj w okresie błotno-solno-piaskowego syfu myć rower codziennie, to nic nie zmienia, bo to jest fiksacja na punkcie ulubionej zabawki. Ale nie próbujmy z naszej postawy zrobić czegoś powszechnie obowiązującego, bo to obiektywnie nie jest normalne. I tak, owszem też widuję różne rowery w stanie szrotowym i ludzi, którzy mają wywalone na wszystko... fun fact - często jak widzę jakiś sensowny, prosty (choć w stanie przedzawałowym) rower miejski z rodowodem z Niderlandów, to mimo że ma to dynamo i przykręcone na stałe pełne oświetlenie, nikt go nie używa (bo trzeba by albo przeserwisować piastę, albo choćby sprawdzić ciągłość kabelków) Więc rozwiązaniem na nieświecące lampki jest zamiast sprawdzenie, co tam nie działa, i ewentualne doprowadzenie do sprawności kupno jakiegoś bzdetoświecidełka z ali... Tylko znów wyciąganie wniosków z sytuacji i postaw skrajnych (w ogóle nie dbać o rower albo dbać nad wyraz) nie prowadzi do niczego sensownego. Zupełnie przypadkowy Kowalski - jak już się na rower przesiądzie i będzie nim np. dojeżdżał do pracy - raczej nie będzie ani na niego chuchał i dmuchał, ale też można przypuszczać, że kompletny brak jakiejkolwiek dbałości nie zaskoczy go degradacją sprzętu, bo to (przyczyny i skutki) ogarnia nawet mało rozgarnięta część społeczeństwa. Może go jedynie zaskoczyć, co i kiedy należy przetrzeć, nasmarować, wymienić... Bo wiesz, ludzie w miarę ogarniają np. że samochód wymaga jakiegoś serwisu, ale jednocześnie wiedzą, że co do zasady w samochodach to się dzieje w zdecydowanie dłuższych interwałach. Na co dzień wsiadają, przekręcają kluczyk i jadą do tej pracy, a współczesne samochody jak najbardziej pozwalają im nie myśleć o wielu rzeczach "serwisowych" tak codziennie. Myślą więc, że z rowerem jest podobnie, a tu zonk!, bo rower -niby maszyna prostsza - a jednak wymaga jakiejś częstszej dbałości. Dlatego uważam, że do celów użytkowych rowery powinny być odpowiednio dopasowane pod minimalizację wysiłku a jednocześnie ryzyka zaniedbań. I dlatego narzekanie, że gdzieś jest sztywny widelec a nie amortyzator (zwłaszcza jeśli ten amortyzator nie jest z innych względów koniecznie, absolutnie niezbędny) jest dla mnie niezrozumiałe. A tak w ogóle ten Twój tekst z wątku o trwałości amortyzatorów jest genialny i nie jest to ironia z mojej strony... bo można go czytać bardzo dosłownie, ale też nieco prześmiewczo i za każdym razem jest w 100% poprawny i prawdziwy. Obawiam się tylko, że to jest jak z tymi branżowymi żartami, które doceniają tylko wtajemniczeni. Jakby ten tekst przeczytać Kowalskiemu, który przyszedł do Deca po pierwszy rower po 30 latach od komunii, to by się raczej nie śmiał, tylko za głowę złapał. @zekker ej no nie... wyraźnie napisałeś: a że "nie ma sensu" = "bezsensowne", stąd pytam... Nie , żebym chciał specjalnie namawiać i dyskutować, po prostu to stwierdzenie było bardzo jednoznaczne i zerojedynkowe, co wzbudziło moją ciekawość. A co do samego roweru - bo wątek o rowerze - choć raczej bym go nie kupił (ten automatyczny Cues wydaje mi się przerostem formy nad treścią, w dodatku nie wiem na ile nierozerwalnie łączy ze sobą dwa oddzielne komponenty - piastę i przerzutkę, na ile są one niezależne i wymienne oddzielnie, jak już chciałbym elektryki, to założyłbym zwykłe Di2 z baterii ładowanej przednim dynamem, albo samodzielnego, bezprzewodowego axs; no i w sumie to trochę śmieszne, że w tym rowerze są aż dwa dynama - z przodu i z tyłu), to: -dynamo 12x100 mm thru axle jest zaletą, bo koło założysz i tu, i do widelca pod qr (nawet jak producent piasty nie oferuje wymiennych end capów, to można skorzystać z adaptera w styluhttps://www.justpedal.nl/en/hub-parts/37773-halo-12mm-qr-t-axle-adaptor.html) -tam jest chyba główka formalnie nietaperowana, ale to jest pod stery 1,5" zarówno góra i dół, więc miejsce pod widelce 1,5"-1 1/8" jest -mocowania pod błotniki wydają się istnieć 🙂 - na pewno z tyłu, a na widelcu widać je po wewnętrznej stronie -nie rozkminniałbym specjalnie możliwości zmiany widelca na amortyzowany w tym rowerze, bo on jest pomyślany i będzie kupowany (pewnie w znikomej ilości egzemplarzy) jako gotowy i docelowy produkt bez kombinowania, co by tu zmienić.
  21. @zekker możesz rozwinąć myśl o bezsensowności oświetlenia na dynamo zwłaszcza w rowerze użytkowym... O ile mogę się zgodzić z taką koncepcją w przypadku rowerów wybitnie sportowych, gdzie z uwagi na niewielki dodatkowy opór prosi takowych nie mają, a wszelkiej maści amatorzy-naśladowcy idą tym tropem (nawet jakby ten dodatkowy opór w ich przypadku jest całkowicie nieistotny, a porzucenie koncepcji stałego oświetlenia jest w dużej mierze kwestią modowo-estetyczną). Pewną niszą w sportowym lub "usportowionym" świecie są zawodnicy ultra i wszelkiego rodzaju długodystansowi podróżnicy, którzy stanową wierną klientelę firm takich jak SON, kLite, Supernova, Sinewave... Także w rowerach rekreacyjnych rozumiem całkowity odwrót o oświetlenia "na stałe" bo jak się bierze rower raz w tygodniu, na weekendową przejażdżkę, to rzeczywiście taniej i prościej jest kupić dowolne świecidełko zasilane z akumulatora (bo nawet te na zwykłe baterie odeszły w niebyt) niż szarpnac się na inwestycję w sprzęt za grube tysiące. Ale w rowerach użytkowych...!? Przeca tam najbardziej sprawdzają się rozwiązania na dynamo. Rower do pracy, na zakupy,... rower, który bierzesz w dowolnym momencie i jedziesz, bez wcześniejszego zastanawiania się, czy wziąłem lampki, a jak wziąłem, to czy są naładowane... A ten niepokój, czy w rowerze użytkowym da się łatwo albo w ogóle wsadzić sensowny amortyzator przez nietapetowaną główkę, też jest dla mnie dyskusyjny. W ostatnich dniach był po sąsiedzku wątek [widelec powietrzny bez serwisu] jak długo wytrzyma z jakże trafnym (choć nieco ironicznym) wpisem kolegi cervandesa: Najbardziej podoba mi się w nim fragment: I na koniec to, jak dbasz. Jeśli po każdej jeździe pędzelkiem wymiatasz syf, golenie przecierasz czymś do tego przeznaczonym... to ok. Już widzę ekscytację użytkowników rowerów użytkowych - czyli z definicji wykorzystywanych jak nie codziennie to bardzo często, rowerów, których zadaniem jest przede wszystkim ułatwiać użytkowanie, a nie czynić je upierdliwym - jak pędzelkują, przecierają i pucują te amortyzatory 🙂 Te przemyślenia, to w kompletnym oderwaniu od tego konkretnego Unibike'a...
  22. CR co chwila mnie zaskakuje... Muszą mieć dostęp do jakichś zalegających zapasów, bo zdarza się im sprzedawać rewelacyjne rowery w rewelacyjnych cenach - jak ten proponowany przez @Wojcio Vortrieb. Do niedawna znalezienie takiego prostego, ale jednak zbudowanego z sensem roweru w tej cenie było hmmm... trudne. Nawet Decathlon - jak już oferował coś na wzór tego rozwiązania, to i tak nie były to rowery tak dopieszczone, albo raczej droższe. @tabuul Bierz ten rower, póki jeszcze jest. W tej cenie zjada na śniadanie tego Lazaro. Dostajesz 8-biegową piastę zamiast zwykłej przerzutki, co w Twoim zastosowaniu jest rewelacyjnym rozwiązaniem i jest to Alfine, a nie Nexus (zazwyczaj w rowerach w tym budżecie). Dostajesz pełne wyposażenie do jazdy po mieście (błotniki, działające zawsze i bezobsługowo oświetlenie, bo z dynama w piaście, nie ma tylko pełnego bagażnika, ale być może do tego pseudo-bagażniko-wspornika błotnika da się dopiąć mała sakwę na lekkie rzeczy do przebrania lub powiedzmy komputer - nie wiem co tam do pracy wozisz - producent podaje podobno udźwig 8 kg na stronę 🙂), a Lazaro to golas... No i w końcu ten Vortriebma rozpinaną ramę, więc jak kiedyś byś chciał pozbyć się łańcucha i przejść na cichy, w zasadzie bezobsługowy napęd paskowy, to będziesz miał taką możliwość (choć to pewnie by kosztowało z połowę ceney tego roweru 🙂 za dwie zębatki i pasek). Na konkurencyjnym forum jest krótki wątek o tym rowerze https://roweroweporady.pl/f/topic/12118-rower-miejski-vortrieb-modell-12-co-sądzicie/ A tu możesz się lepiej przyjrzeć rowerowi (po niemiecku, ale tłumaczenie napisów daje radę) https://www.youtube.com/watch?v=vSpd1eu14hQ
  23. Nie używam elektryka, więc trudno mi dzielić się doświadczeniem, ale chyba obydwaj koledzy @Wojcio @PiotrWie korzystają, więc może podpowiedzą. Generalnie, niestety każdego elektryka traktuj nie jako po prostu rower (coś na lata, coś czym będą mogły jeździć Twoje wnuki, jak się wkręcą w "retro rzeczy"), ale jako po trochu elektronikę. Może nie jak telefon, który wymienisz po roku czy dwóch, ale mimo wszystko kupujesz to z myślą, że nadejdzie ta chwila, w której użyteczność przedmiotu jest poniżej oczekiwań i czas na wymianę. Dlatego też korzystanie z systemu, z którym stoi jakiś europejski/japoński producent, to szansa, że mimo wszystko da się kupić nową baterię za kilka lat. Myślę, że degradacja jest nieunikniona, ale w normalnym użytkowaniu aż tak jej nie odczujesz, a moment, w którym jednak zaczniesz odczuwać, może się nawet zbiec z momentem, kiedy poczujesz po prostu chęć zmiany całego roweru. Innym , podobnym aspektem - choć mało dyskutowanym - jest trwałość samych silników (nawet od Shimano i Boscha). Znów, przysłowiowy Kowalski użytkując rower bez zacięcia raczej tego nie odczuje. Za to ludzie, którym elektryk zastąpił np. samochód i tyrają go codziennie zima za zimą, niestety dochodzą do momentu, gdzie by trzeba ten silnik wymienić (bo one nie są ani specjalnie szczelne, ani niezniszczalne) i okazuje się, że to nie jest już suport za kilkadziesiąt złotych do kupienia z dowolnym sklepie, ale jednak poważna naprawa, czasem nawet niewykonalna...
  24. W tym budżecie amortyzator będzie tylko mało efektywnym uginaczem i jego głównym zadaniem będzie zwiększanie wagi roweru. Na asfalt, a nawet na jakąś ścieżkę czy kawałek polnej drogi nie jest on niezbędny.
  25. @Wojcio Nawet nie wiedziałem, że są takie cuda jak ten Tunturi (co za marka...!) - tzn. pakowanie silników do każdego typu roweru, to OK, ogarniam, bo przecież teraz elektryka dźwignią sprzedaży, ale że doszliśmy do poziomu, gdzie tajemnicze Tunturi skorzysta z prawilnego eStepsa (albo innego Boscha), a biegi będzie zmieniało Di2, to nie przypuszczałem. Bardziej spodziewałem się dalekowschodniego no name. Bo przecież jeszcze z 10 lat temu to Di2 było zarezerwowane dla najdroższych, najbardziej wypasionych rowerów... Tak wiem, że to Cues, ale mimo wszystko. Tak swoją drogą to ten rower gwałci moje poczucie estetyki 😞 Grubą wykrzywioną przy główce dolną rurę jakoś bym jeszcze zniósł, bo ten patent producenci (nie tylko elektryków) wypuszczają na światło dzienne nie od dziś..., ale ten kształt rury podsiodłowej, to wypala oczy... 🙂 @PiotrWie Nie mogę cytować elementów ostatniego wpisu w wątku, więc pozwolisz, że wyróżnię Twój tekst i moje odpowiedzi w nieco "oldskulowy" sposób. Niestety poza tą Winorą e- flitzer i karbonowymi e- gravelami elektryki muszą ważyć - i poniżej dwudziestu paru kilo nic nie znajdziesz, należy być zadowolonym jak będzie ponieważ 30. Właśnie z tym stwierdzeniem (że elektryki muszą ważyć) głęboko nie mogę się zgodzić. To, że rynek jest zalany masywnymi rowerami, to nie jest powód, żeby akceptować taki stan rzeczy. Powiedziałbym, że SUVizacja oferty rowerowej jest tak samo patologiczna jak SUVizacja rynku samochodowego. Efekt jest taki, że jeśli nawet masz bardzo sprecyzowane potrzeby, które spełni bardzo prosty i lekko wspomagany rower, to masz trudności ze znalezieniem takiego w sklepie. Trzeba o tym głośno mówić, bo to niestety jest rodzaj zaklętego kręgu, gdzie klienci - może nieświadomi możliwości i sposobów realizacji ich potrzeb - nie pytają o takie rowery, a sprzedawcy - może przyzwyczajeni do modelu "góral" dobry dla każdego - utrzymują magazyny wypełnione tylko jednym typem roweru dla szarego Kowalskiego (ciężkim e-SUVem). A przecież do zastosowania, o którym pisze @fslk, aż prosi się o rower nieprzesadzony w żadnym aspekcie (ani wspomagania, ani baterii, ani ilości szpeju na pokładzie), a przez to lekki i użyteczny. Na innych rynkach rowerowych zrozumieli to jakiś czas temu. Powiem więcej, tam na początku tego typu rowery były wręcz produktem premium, z najwyższej półki cenowej. Zobacz Deskino albo Schindelhauer. Przecież obiektywnie rzecz biorąc, porównując je z mainstreamem - czyli napakowanym mocarnym silnikiem z wielką baterią, milionem biegów i wielkim uginaczem z przodu, do oferują one bardzo "mało roweru w rowerze" za wręcz absurdalne kwoty. A mimo wszystko się sprzedają, bo choć nie są karbonowe, to dalej lekkie i przyjemne, a niektóre z nich po prostu ładne. Teraz, jak się dobrze poszuka, to podobne rowery producenci oferują już nawet w średniej półce cenowej. Niestety nie u nas. Z chęcią bym kupił takiego Rose snake Plus na dojazdy do pracy, kiedy nie chce mi się wysilać - wspomaganie, pasek, błotniki, oświetlenie, mini bagażnik i to wszystko nieco ponad 15 kg. Dlatego ucieszył mnie ten Flitzer, bo jest zbudowany pod bardzo podobne rowerowe potrzeby, a nie jest jednocześnie rowerem premium, więc nie płacisz "podatku od luksusu". Tym bardziej, że jest w sumie w śmiesznych pieniądzach, jak na kompletny rower ze wspomaganiem, od europejskiego producenta, z polskiego sklepu. Więc nie, nie należy być zadowolonym, że rower ze wspomaganiem waży poniżej 30 kg. Trzeba wymagać więcej... proponowanie e- flizera w wersji męskiej osobie 168 cm przed emeryturą też jest próbą zrobienia krzywdy chyba że jest to osoba super wysportowana ale raczej ktoś taki nie szuka elektryka by jeździć 15 - 20 km) Nie wiem, czy zauważyłeś, że w następnym akapicie brak niskiego przekroku wyraźnie ująłem jako wadę tego e-Flitzera. Zakładam, że to może być problem, choć z drugiej strony nic nie wiemy i aktywności przyszłej użytkowniczki, nawet o tym, czy w ogóle teraz jeździ na rowerze, a jeśli tak, to na jakim. Natomiast przykład Flitzera pojawił się tam nie bez powodu. Myślałem, że to jest w miarę czytelne - jako właśnie przykład. Bo w sumie nie wiem, czy ktoś, kto zarejestrował się na forum i w pierwszym poście pyta o rower, ma doświadczenie i rozeznanie w ofercie rowerów. Zdziwiłbyś się jak wielu "zwykłych" ludzi, nawet jeśli tylko chcą jeździć do pracy asfaltowym DDR te 5 km w jedną stronę, na start zakłada, że rower (a więc i elektryk) musi mieć mieć amortyzator z przodu, dużo "biegów", wielkie, klockowate opony) i potem idzie do sklepu i tam pokazuje się im właśnie takie monstra, które ciężko nawet samemu unieść na schodach, Idealny byłby Simplon Chenoa 365:w ze względu na niską ramę, realną wagę ok 21 kg ( sporo producentów podaje wagę...bez baterii) i całkiem spory potencjał odchudzania ( zdjęcie blokady tylnego koła, wymianawidelca ważącego pod 3 kg, zmiana napędu na mniejszy) ale to niestety nie ten budżet - trzeba wydać na starcie 12 tyś Doposażenie lub "downgrading" roweru, żeby lepiej wypełniał stawiane mu zadania, to jest nasz - zakręconych w rowery ludzi. Kowalski ma prawo oczekiwać, że jednak w sklepie znajdzie coś, co wypełni te oczekiwania - jak nie w 120% ani nawet w 100% to chociaż w 80-90%. Zresztą wymiana sporej ilości rzeczy w nowym rowerze (kupionym np. dla mamy, ciotki, kogokolwiek z rodziny, żeby sobie na tę działkę, do sklepu pojechała) nawet dla Ciebie, czy mnie będzie jednak trochę upierdliwa (logistyczno-organizacyjnie i też finansowo), a co dopiero dla kogoś, kto chciał po prostu rower do użytkowania. Tak więc powtórzę się raz jeszcze - mamy prawo wymagać od producentów i sprzedawców więcej...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...