Cześć!
Osobiście zainwestowałbym godzinę czy dwie w umycie, nasmarowanie bez rozbierania i próbę regulacji tak by kupiec mógł przejechać się wokół komina. Następnie wystawił za 300 zł i był gotowy na obniżenie ceny do 200 zł.
Ten rower wymaga sporych nakładów. Nie chodzi tylko o pieniądze, ale czas potrzebny na szukanie prawie niedostępnych części. I dokładne mierzenie każdego elementu. Miałem podobny, unowocześniłem go ile się dało. Nie miało to ekonomicznego uzasadnienia.
Rower ten może być pierwszą szosą dla kogoś, kto nie jest pewien czy baranek i pochylona sylwetka jest dla niego bez wydawania 3 i więcej tysięcy na współczesny rower.