Mam dylemat przy wyborze jak w temacie. Obydwa są w porównywalnej cenie ze wskazaniem na Marina, który w rozmiarze L można kupić obecnie 500 PLN taniej niż Rondo, a na jesieni pewnie cena będzie jeszcze niższa. Rondo ma nieco lepszy osprzęt, ale w Marinie jak za te pieniądze też nie ma dramatu. Za Rondo przemawia karbonowy widelec, sztywne osie, nieco lepsze hamulce i jest odrobinę lżejszy. Przeciw natomiast znane problemy z kołami i ogólne problemy producenta, w tym niedziałająca nawet ostatnio strona internetowa. Więc nie będzie nawet jakby co wyegzekwować roszczeń gwarancyjnych. Nie wiadomo też czy stal w Rondo to 4130 cr-mo czy jakieś inne licho, w każdym razie nigdzie tej informacji nie znalazłem. Rower finalnie ma mieć prostą kierownicę i stalową ramę. Wiem, że w tej cenie cudów nie powinienem się spodziewać, ale na totalną minę też nie chcę się nadziać. Może ktoś coś doradzi.