Cos jak w stylu rowerowych podróżników przez Bajkał - Jakuba Rybickiego... jeździli po zamarzniętym jeziorze. Rozmawiałem z nim, nie mieli kolców z róznych wzgledów, juz dokładnie nie pamiętam wszystkich... ale mówił coś w stylu, z ena lodzie gleba jest nieunikniona, kwestia tylko kiedy i lepiej to zakceptować i sie z tym pogodzić...
Cóż mi parę razy udało się przejechać po szklance i bez wywrotki, niższe cisnienie, spokojny i mega płynny przejaz, bez szarpnieć i przechyłów.... ba rok temu przy - 20 C na zamarzniętej takiej sadzawce w parku był lód trcochę pokryty śniegiem, ale tam dla zabawy udało sie poślizgać nawet bez wywrotki choć z podparciami. Ale to nei były całodniowe wypray i kilometry lodu tylko albo pewne odcinki na trasie, albo wiadmoe miejsce i nastawienie na troche zabawy na lodzie z gotową asekuracją.