Może dlatego ,że kask łatwiej na głowę założyć. Z drugiej strony można stwierdzić,że z uszkodzonym kręgosłupem można żyć ( pomijam tutaj teksty typu "co to za życie"), a z uszkodzonym mózgiem - nie bardzo.
Jeżdżę w kasku z różnych przyczyn- jedna z nich jest świadomość,że być może uratuje mi życie lub też ograniczy skalę obrażeń. W zasadzie wolę go mieć,niż później żałować,że go nie założyłem.