Więc po co go powielać :!!: i to w zasadzie w dwóch miejscach :question:
Tamten temat po przez swoją wagę zrobił się kompletnie nieczytelny.
Osoba która chce kupić tani rower raczej nie pała chęcią do spędzenia godzin przy czytaniu
Dlatego tu będzie krótko zwięźle na temat :!!:
Makrokesz- nazwa pochodzi od pierwszego dużego sklepu wielkopowierzchniowego w którym zaczęto sprzedawać wyroby roweropodobne.
Czym się różni Makrokesz od normalnego roweru :!!:
Ma ramę ma koła ma kierownicę i pedały, hamulce dzwonek też czasem ma. Djabeł tkwi w szczegółach czyli w materiałach z jakich owo cudo wykonano z najtańszych czyli najgorszych.
Użytkownik krzylo dnia 28.06.2006, 21:47 napisał
Ludzie będą kupować zawsze takie rzeczy. Nie każdy przecież chce kupować jakieś używki na Allegro lub w komisach.
Użytkownik groms dnia 28.06.2006, 11:20 napisał
To się nazywa snobizm.
Uważasz że każdego stać na rower za 1000 zł, a ludzi którzy chcą pojeździć a nie mają za dużo pieniędzy należy napiętnować.
Jesteś w stanie zarobić na swój rower?
Uważasz że kupując opisany przez ciebie rower za 99 zł przepłacił?
Uważasz że każdego stać na rower za 1000 zł, a ludzi którzy chcą pojeździć a nie mają za dużo pieniędzy należy napiętnować.
Jesteś w stanie zarobić na swój rower?
Uważasz że kupując opisany przez ciebie rower za 99 zł przepłacił?
Uważam, że przepłaci ł> Kupił śmiecia
I nie uważam, że kogokolwiek należy piętnować
Rower Super hiper marketowy. Generalnie jest to chińczyk zrobiony tak by był najtańszy. Gdyby były tańcze, czytaj gorsze części, to były by w takim rowerze :evil:
Założeniem początkowym było by w marketach sprzedawać rower dla przeciętnego Kowalskiego :twisted:
Cytat
W swych rozważaniach weźcie tylko pod uwage że przeciątny Kowalski używa roweru na dojazdy do pracy lub na ogódek tudzież na przejażczkę po parku kilka razy w roku i dla niego głównym kryterium doboru jest cena.
Powinien być tani, sprawny i bezpieczny Na efekty nie trzeba było czekać. Powstały wynalazki które tylko z wyglądu przypominają pełnowartościowy rower.
Zresztą oferta tych sklepów kierowana jest do tych ludzi którzy przy okazji piątkowych czy sobotnich zakupów, kupią również rower.
Co to za swołocz ten merchandising macie TU
Jest to wredna polityka sklepów gdyż idąc po dobra codziennego użytku do sklepu kupujemy kupę zbędnego śmiecia (taki rower też jest śmieciem). Szczególnie podatne są na merchandising, kobiety. Bynajmniej nie jest to szowinizm z mojej strony
Moja konkluzja jest taka: w marketach należy zachować przede wszystkim rozsądek i kupować tylko te produkty , które są nam rzeczywiście potrzebne.
Należy rozważnie patrzeć na ceny gdyż niska cena czasem wynika z tragicznej jakości ( rowery, kosmetyki, żywność, komputery) . Owszem trafiają się też czasem rzeczywiste promocje.
Owszem są rowery za cenę w okolicy 4 stówek. Cała seria składako-podobnych
W sam raz dla Kowalskiego do turlania się po wsi czy mieście.

I one nadają się do jazdy. Są to rowery jednobiegowe z torpedem z tyłu. Jedyna extrawagancją są błotniki i bagażniki w tych rowerach.
Znalazłem jeszcze tzw. GÓRALA w zbliżonej cenie, również kross`a

Rewelacja żadna. Kompletnie żadnych eksrawagancji. Ma wszystko co potrzeba by jeździł. W zasadzie jest to wyrób na granicy roweru i makrokesza
Po niżej tego rowery nie istnieją.
W Tesco, Careforze, Leclerku czy innym Auchanie za tą kwotę to przecież można kupić z amortyzatorami z przodu i z tyłu + tarczówki
Magia marketinga działa
Użytkownik Lookas 46 dnia 7.05.2005, 21:09 napisał
Wiem że troche tego natłukłem ale warto ( dosłownie ) poświęcić te 10-15 min i dowiedzieć się czemu makrokesz to nie rower :wink: i nie warto go kupować.
Wiele pytań było jest i pewnie jeszcze będzie dotyczących "roweru". Wśród normalnych rowerów wyróżniamy maszynki do DH, FR, itd., Ale na rynku pojawiła się nowa gama sprzętów błędnie określanych mianem roweru - wśród choć trochę zagłębionych osób w tematykę rowerowa generalnie nazywane są jako makrokesz-e.
Makrokesz jest "rowerem" nie nadającym się do tego wszystkiego, czego oczekiwalibyśmy od roweru. Jedyne zastosowanie tego typu sprzętu to suszarka na gacie ( możemy na nim powiesić mokre ciuchy, aby wyschły ), można go pooglądać, ale nigdy kupić, a co gorsze próbować tym jeździć.
Czym jest makrokesz :?:
Makrokesz to rower sprzedawany generalnie w super,hiper,mega marketach zaleta na pewno jest niska cena, a wadą cała reszta. Jazda takim „rowerem” jest po prostu niebezpieczna wszystkie części robione delikatnie mówiąc mało dokładnie z bardzo złych materiałów, a żeby było ciekawiej to sprzedawane są przez ludzi, którzy nie posiadają żadnej wiedzy na temat rowerów ich specyfikacji i co najgorsze samego przygotowania takiego sprzęta do jazdy.
Makrokesz przeważnie ma obydwa amortyzatory ( przód/tył) i coraz częściej 2 „hamulce tarczowe” – grubaśną ramę i bardzo grube opony, czym zapewne ma sprawiać wrażenie solidnej i bezpiecznej konstrukcji. Makrokesz jest maszyną niemiłosiernie ciężką i jazda taką kozą jest po prostu męczarnią nie wspominając o podjazdach gdzie dopiero trzeba się ostro napompować, aby gdziekolwiek podjechać. Taki „ rower” nawet gdyby się nim dobrze zaopiekować poskręcać wszystko, co potrzeba, nasmarować itp. dalej jest niebezpieczny i niezdatny do użytku. Codziennie można spotkać akcje, w których od takiego „roweru „ nagle z nikąd na prostej drodze odkręcają się pedały, po skręceniu kierownicą rower jedzie prosto, koła zaczynają tańczyć na boki a sztyca spada w sam dół ramy, amortyzatory zamieniają się po paru kilometrach w sztywne widelce znane z kolarek , przerzutki nie da się poprawnie wyregulować – jednym słowem istne piekło dla rowerzysty. i od której strony nie zabrać się do którejkolwiek części takiego roweru nie da się o tym napisać dobrego słowa poza niską ceną i względnie ładnym wyglądem, którym niektórzy się szczycą.
Makrokesze głównie kupowane są dzieciom na urodziny, komunie itp. okazje a przecie chodzi o to, aby nic im się nie stało w czasie jazdy, która ma im sprawiać przyjemność.
Czy opłaca się usprawniać/modernizować makrokesza ?
Nie :!: W takim „rowerze” należałoby wymienić dosłownie wszystkie części > czyli kupić nowy, aby jazda była bezpieczna i przyjemna, a rower nie służył jako eksponat w piwnicy czy na balkonie tylko był gotów zawsze do jazdy.
Co zrobić jak już masz makrokesza ?
Jest wiele możliwości można go oblać benzyną i podpalić w nocy przy ognisku powstanie ładny efekt płonącej ramy, można przeprowadzić test młotkiem – co tylko fantazja podpowie można wykonać na takim sprzęcie oby nim nie jeździć...
Ktoś mógłby napisać - to jak rower nie kosztuje co najmniej 1000zl to jest do niczego
Nie :!: można kupić tani rower, który spełni swoje zadanie, fakt nie będzie posiadał spowalniaczy tarczowych oraz pseudo amortyzatorów, ale będzie lekki oraz sprawny przykładem może być merida kalahari ceny zaczynają się już od 700zl za nowy rower. A tu możesz kupić makrokesza za 700 z amorami i tarczami i co miesiąc wydawać kolejne 700 na jego naprawy serwisy itp cuda aby koła się kręciły, a i tak wysiłki pójdą na marne
Jeżeli uważasz, że opowiadam bzdury zastanów się nad faktem samej ceny :wink: jak słabej jakości musi to być „rower” skoro cena jest tak niska, a ma zamontowane amortyzatory, hamulce tarczowe – nie ma nic za darmo i nie dajcie się omamić reklamom.
W magazynie rowerowym był artykuł „ Wyrób roweropodobny „ gdzie redaktorzy tego magazynu kupili taki „rower” i go testowali. Po godzinie normalnej jazdy w normalnym terenie rozstaw osi zwiększył się o 1cm. Jarzemko zaokrągliło się, przez co poprawne ustawienie siodełka stało się bezpowrotnie niemożliwe.W Niemczech tego typu „rowery” nie są dopuszczone do sprzedaży, a u nas jakimś cudem posiadają znaczek „B”. W wielu serwisach rowerowych na wejściu są wielkie napisy " Rowerów z supermarketów nie naprawiamy " - dlaczego :?: > bo tego nie da się naprawić :!:
Jeżeli dzięki temu co tu spłodziłem odwiode kogoś od decyzji kupienia takiego pełnozawiasowego cuda na 2 kołach to będe
Jeżeli ktoś uważa, że mam racje to niech to napisze im więcej głosów tym ten text będzie bardziej wiarygodny. Natomiast jeżeli uważasz że nie mam racji to kup sobie taki " rower" i po pewnym czasie dołącz do tych co potwierdzają moją opinie na ten temat.
Wiele pytań było jest i pewnie jeszcze będzie dotyczących "roweru". Wśród normalnych rowerów wyróżniamy maszynki do DH, FR, itd., Ale na rynku pojawiła się nowa gama sprzętów błędnie określanych mianem roweru - wśród choć trochę zagłębionych osób w tematykę rowerowa generalnie nazywane są jako makrokesz-e.
Makrokesz jest "rowerem" nie nadającym się do tego wszystkiego, czego oczekiwalibyśmy od roweru. Jedyne zastosowanie tego typu sprzętu to suszarka na gacie ( możemy na nim powiesić mokre ciuchy, aby wyschły ), można go pooglądać, ale nigdy kupić, a co gorsze próbować tym jeździć.
Czym jest makrokesz :?:
Makrokesz to rower sprzedawany generalnie w super,hiper,mega marketach zaleta na pewno jest niska cena, a wadą cała reszta. Jazda takim „rowerem” jest po prostu niebezpieczna wszystkie części robione delikatnie mówiąc mało dokładnie z bardzo złych materiałów, a żeby było ciekawiej to sprzedawane są przez ludzi, którzy nie posiadają żadnej wiedzy na temat rowerów ich specyfikacji i co najgorsze samego przygotowania takiego sprzęta do jazdy.
Makrokesz przeważnie ma obydwa amortyzatory ( przód/tył) i coraz częściej 2 „hamulce tarczowe” – grubaśną ramę i bardzo grube opony, czym zapewne ma sprawiać wrażenie solidnej i bezpiecznej konstrukcji. Makrokesz jest maszyną niemiłosiernie ciężką i jazda taką kozą jest po prostu męczarnią nie wspominając o podjazdach gdzie dopiero trzeba się ostro napompować, aby gdziekolwiek podjechać. Taki „ rower” nawet gdyby się nim dobrze zaopiekować poskręcać wszystko, co potrzeba, nasmarować itp. dalej jest niebezpieczny i niezdatny do użytku. Codziennie można spotkać akcje, w których od takiego „roweru „ nagle z nikąd na prostej drodze odkręcają się pedały, po skręceniu kierownicą rower jedzie prosto, koła zaczynają tańczyć na boki a sztyca spada w sam dół ramy, amortyzatory zamieniają się po paru kilometrach w sztywne widelce znane z kolarek , przerzutki nie da się poprawnie wyregulować – jednym słowem istne piekło dla rowerzysty. i od której strony nie zabrać się do którejkolwiek części takiego roweru nie da się o tym napisać dobrego słowa poza niską ceną i względnie ładnym wyglądem, którym niektórzy się szczycą.
Makrokesze głównie kupowane są dzieciom na urodziny, komunie itp. okazje a przecie chodzi o to, aby nic im się nie stało w czasie jazdy, która ma im sprawiać przyjemność.
Czy opłaca się usprawniać/modernizować makrokesza ?
Nie :!: W takim „rowerze” należałoby wymienić dosłownie wszystkie części > czyli kupić nowy, aby jazda była bezpieczna i przyjemna, a rower nie służył jako eksponat w piwnicy czy na balkonie tylko był gotów zawsze do jazdy.
Co zrobić jak już masz makrokesza ?
Jest wiele możliwości można go oblać benzyną i podpalić w nocy przy ognisku powstanie ładny efekt płonącej ramy, można przeprowadzić test młotkiem – co tylko fantazja podpowie można wykonać na takim sprzęcie oby nim nie jeździć...
Ktoś mógłby napisać - to jak rower nie kosztuje co najmniej 1000zl to jest do niczego
Nie :!: można kupić tani rower, który spełni swoje zadanie, fakt nie będzie posiadał spowalniaczy tarczowych oraz pseudo amortyzatorów, ale będzie lekki oraz sprawny przykładem może być merida kalahari ceny zaczynają się już od 700zl za nowy rower. A tu możesz kupić makrokesza za 700 z amorami i tarczami i co miesiąc wydawać kolejne 700 na jego naprawy serwisy itp cuda aby koła się kręciły, a i tak wysiłki pójdą na marne
Jeżeli uważasz, że opowiadam bzdury zastanów się nad faktem samej ceny :wink: jak słabej jakości musi to być „rower” skoro cena jest tak niska, a ma zamontowane amortyzatory, hamulce tarczowe – nie ma nic za darmo i nie dajcie się omamić reklamom.
W magazynie rowerowym był artykuł „ Wyrób roweropodobny „ gdzie redaktorzy tego magazynu kupili taki „rower” i go testowali. Po godzinie normalnej jazdy w normalnym terenie rozstaw osi zwiększył się o 1cm. Jarzemko zaokrągliło się, przez co poprawne ustawienie siodełka stało się bezpowrotnie niemożliwe.W Niemczech tego typu „rowery” nie są dopuszczone do sprzedaży, a u nas jakimś cudem posiadają znaczek „B”. W wielu serwisach rowerowych na wejściu są wielkie napisy " Rowerów z supermarketów nie naprawiamy " - dlaczego :?: > bo tego nie da się naprawić :!:
Jeżeli dzięki temu co tu spłodziłem odwiode kogoś od decyzji kupienia takiego pełnozawiasowego cuda na 2 kołach to będe
Jeżeli ktoś uważa, że mam racje to niech to napisze im więcej głosów tym ten text będzie bardziej wiarygodny. Natomiast jeżeli uważasz że nie mam racji to kup sobie taki " rower" i po pewnym czasie dołącz do tych co potwierdzają moją opinie na ten temat.
Użytkownik amoniak dnia 15.05.2005, 05:51 napisał
Makrokesz stosunek ceny do jakości ma najgorszy
Mój sąsiad (lat 40) kupił rower z tesco 177zł + plecak w promocji dostał nawet roczną gwarancję. Gwarancja - iluzja .
Jest tam taki punkt: Nie obejmuje uszkodzeń mechanicznych LOL
Jako, że sąsiad jest moim dobrym kolegą to mu trochę pomagałem przy tym jego wynalazku rowero-podobnym (wiem dlaczego żaden serwis nie chce tego się dotykać)
Pierwszym problemem były koła a w zasadzie obręcze. Przednia scentrowała się na drugi dzień. Powiedziałem mu by poszedł do serwisu. "Serwis" pokazał mu wspaniały punkt w gwarancji: : Nie obejmuje uszkodzeń mechanicznych (czytaj - bujaj się). Skoro tak to trzeba gościowi pomóc wycentrowałem mu koło. Raz drugi trzeci, aż tu nypel wylazł przez obręcz. Przez jakiś czas jeździł bez jednej szprychy.
Z tylnym kołem też działo się podobnie :-? + do tego doszła jeszcze oś. Oś wykonano prawdopodobnie ze szpilki takiej ze sklepu żealaznago wygięła się po zjechaniu z krawężnika. Sąsiad sam zaproponował by zakupić może nowe koła bo tej jakiejś z blachy na konserwy i te piasty też do niczego.
Komplet nowych kół 120 zł (piasty Asette obręcze remerx) + 45 zł za nowy wielotryb 6 bo starego nie dało się już odkręcić + łańcuch dostał do tego nowy gratis. Manetki cierne nieindeksowane mogły zostać
Widelec - sztywny, przy hamowaniu przednim kołem się po prostu wygiął. Cena nowego to 60 zł i tu był następny problem. Oprócz widelca trzeba było zakupić nowe stery :| Stery - na cal 15 zł
korba- 2 blaty 48/36 stalowa. lewe ramie dość szybko złapało luzy i zaczęło się odkręcać.
Dość szczęśliwie bo to był czas na zmianę suportu 45 zł suport kinex
Nowe koła, widelec i suport wymieniałem sąsiadowi dwa miesiące po zakupie przejechał niewiele ponad 500 km. Wiem bo z rowerem zakupił licznik. :grin:
Wcześniejsze i dalsze perypetie
Tylna przerzutka- Nikt się nie przyznaje do jej wyprodukowania SISo podobna, kompletnie nieregulowalna przy którejś kolejnej naprawie namówiłem go na to by sobie nabył coś lepszego. Kupił altusa 65 zł + hak za 4,50 (bo rama pozwalała zamontować przerzutkę na oś).
Pedały, po około pół roku się rozpadł lewy, zakup nowych 25 zł
przy okazji trzeba było wymienić lewą korbę bo gwint wykręciła się razem z pedałem
Namówiłem go na nowa korbę shimano C050 za całe 99 zł
Wymiana korby nastąpiła przy przebiegu 1700 km
Miesiąc później wymienione zostało siodełko i sztyca. Siodełko oblazło z miękkiej części i trzeba było za 45 zł Jako, że sztyca była integralną częścią siodełka (rura przyspawana do blachy w konstrukcji siodełka), to też trzeba było, sztyca 25,4 mm za 27zł aluminiowa z jażemkiem
Przy okazji wymiany linek zostały wymienione manetki bo ze starych nie dawało się wyciągnąć linek :-( . Manetki Sram MRX na 6 biegów 45 zł
a zapomniałem jeszcze gdzieś w międzyczasie zostały wymienione klamki hamulcowe plastykowych na aluminiowe cena prawdopodobnie 12-15 zł i V "brejki" ;-) (nie wiem sąsiad sam kupił
Te zdarzenia miały miejsce w zeszłym roku od marca do października
W tym roku przerdzewiał i pękł spaw w ramie przy główce
Sąsiad zadecydował i kupił nową ramę
Zrobił to sam i teraz trochę żałuje. Rama jak najbardziej Ok jest to Accent m002 za 250 zł
Do ramy będzie musiał dokupić stery na 1.1/8 cala, nowy widelec i jeszcze sztyca (bo rozmiar inny) :|
To co napisałem dowodzi prawdziwości przysłowia "biednego nie stać na tanie rzeczy gdyż to zbyt drogo wychodzi
Człowiek kupił w dobrej wierze rower za 177 zł i do tego drugi do poskładania od nowa by jeździć. Niech przypadki mojego sąsiada Sylwestra H. będą ku przestrodze tym co chcą oszczędzać na swoim bezpeczeństwie, pękające hamulce czy wyginający się widelec,
Mój sąsiad (lat 40) kupił rower z tesco 177zł + plecak w promocji dostał nawet roczną gwarancję. Gwarancja - iluzja .
Jest tam taki punkt: Nie obejmuje uszkodzeń mechanicznych LOL
Jako, że sąsiad jest moim dobrym kolegą to mu trochę pomagałem przy tym jego wynalazku rowero-podobnym (wiem dlaczego żaden serwis nie chce tego się dotykać)
Pierwszym problemem były koła a w zasadzie obręcze. Przednia scentrowała się na drugi dzień. Powiedziałem mu by poszedł do serwisu. "Serwis" pokazał mu wspaniały punkt w gwarancji: : Nie obejmuje uszkodzeń mechanicznych (czytaj - bujaj się). Skoro tak to trzeba gościowi pomóc wycentrowałem mu koło. Raz drugi trzeci, aż tu nypel wylazł przez obręcz. Przez jakiś czas jeździł bez jednej szprychy.
Z tylnym kołem też działo się podobnie :-? + do tego doszła jeszcze oś. Oś wykonano prawdopodobnie ze szpilki takiej ze sklepu żealaznago wygięła się po zjechaniu z krawężnika. Sąsiad sam zaproponował by zakupić może nowe koła bo tej jakiejś z blachy na konserwy i te piasty też do niczego.
Komplet nowych kół 120 zł (piasty Asette obręcze remerx) + 45 zł za nowy wielotryb 6 bo starego nie dało się już odkręcić + łańcuch dostał do tego nowy gratis. Manetki cierne nieindeksowane mogły zostać
Widelec - sztywny, przy hamowaniu przednim kołem się po prostu wygiął. Cena nowego to 60 zł i tu był następny problem. Oprócz widelca trzeba było zakupić nowe stery :| Stery - na cal 15 zł
korba- 2 blaty 48/36 stalowa. lewe ramie dość szybko złapało luzy i zaczęło się odkręcać.
Dość szczęśliwie bo to był czas na zmianę suportu 45 zł suport kinex
Nowe koła, widelec i suport wymieniałem sąsiadowi dwa miesiące po zakupie przejechał niewiele ponad 500 km. Wiem bo z rowerem zakupił licznik. :grin:
Wcześniejsze i dalsze perypetie
Tylna przerzutka- Nikt się nie przyznaje do jej wyprodukowania SISo podobna, kompletnie nieregulowalna przy którejś kolejnej naprawie namówiłem go na to by sobie nabył coś lepszego. Kupił altusa 65 zł + hak za 4,50 (bo rama pozwalała zamontować przerzutkę na oś).
Pedały, po około pół roku się rozpadł lewy, zakup nowych 25 zł
przy okazji trzeba było wymienić lewą korbę bo gwint wykręciła się razem z pedałem
Namówiłem go na nowa korbę shimano C050 za całe 99 zł
Wymiana korby nastąpiła przy przebiegu 1700 km
Miesiąc później wymienione zostało siodełko i sztyca. Siodełko oblazło z miękkiej części i trzeba było za 45 zł Jako, że sztyca była integralną częścią siodełka (rura przyspawana do blachy w konstrukcji siodełka), to też trzeba było, sztyca 25,4 mm za 27zł aluminiowa z jażemkiem
Przy okazji wymiany linek zostały wymienione manetki bo ze starych nie dawało się wyciągnąć linek :-( . Manetki Sram MRX na 6 biegów 45 zł
a zapomniałem jeszcze gdzieś w międzyczasie zostały wymienione klamki hamulcowe plastykowych na aluminiowe cena prawdopodobnie 12-15 zł i V "brejki" ;-) (nie wiem sąsiad sam kupił
Te zdarzenia miały miejsce w zeszłym roku od marca do października
W tym roku przerdzewiał i pękł spaw w ramie przy główce
Sąsiad zadecydował i kupił nową ramę
Zrobił to sam i teraz trochę żałuje. Rama jak najbardziej Ok jest to Accent m002 za 250 zł
Do ramy będzie musiał dokupić stery na 1.1/8 cala, nowy widelec i jeszcze sztyca (bo rozmiar inny) :|
To co napisałem dowodzi prawdziwości przysłowia "biednego nie stać na tanie rzeczy gdyż to zbyt drogo wychodzi
Człowiek kupił w dobrej wierze rower za 177 zł i do tego drugi do poskładania od nowa by jeździć. Niech przypadki mojego sąsiada Sylwestra H. będą ku przestrodze tym co chcą oszczędzać na swoim bezpeczeństwie, pękające hamulce czy wyginający się widelec,



Temat jest zamknięty


















