No ale właśnie nie rozumiem czemu nie porównywać samoróbek do Boscha? Czym to się różni? Rower to rower nie odkrywamy tutaj ameryki na nowo.
I co ma legalizacja do tego? Czy w kodeksie drogowym w opisie czym jest rower jest coś o legalizacji silnika? I że jak nie ma legalizacji to rower nie jest rowerem?
Hipotetycznie powiedzmy mam rower który ma silnik Bafang, TSDZ, Rapid który ma tabliczkę znamionową 250W. Ale może wygenerować 750W maksymalnie. Bo ma takie możliwości. Ma na sterowniku zablokowane 25km/h. Nie ma manetki. Ma baterie 48V.
Spełnia przepisy? Spełnia. Więc czemu jest uważany za zło i traktowany jak motorower tylko dlatego że "może" mieć większą moc niż 250W?
Tego nie rozumiem.
Drugi przykład:
Jadę fabrycznym np. tym Boschem łapie mnie Policja daje na hamownie mobilną wychodzi że może mój rower mieć 750W maksymalnie Co zrobi Policja czy prokurator? Odpuści no bo to Bosch.
Jadę zwykłym rowerem z silnikiem Bafang łapie mnie Policja daje na hamownie mobilną wychodzi że może mój rower mieć 500W maksymalnie. Co robi Policja czy prokurator? Daje mandat za jazdę motorowerem bez zezwolenia, bez OC, bez rejestracji i bez uprawnień.
Gdzie tu sens? Widocznie dużym wolno więcej. I kto jest wyżej ten korzysta.
I temat nie jest clickbaitem. Chce zrozumieć absurdalność przepisów by nie wydawać bez sensu pieniędzy na coś co moge mięć taniej. Jak mam wydać 15 tyś na rower a mogę mieć dołożony sam silnik za 4 tyś to jest różnica. A jeśli nie muszę to nie uśmiecha mi się wydawać 10tyś dodatkowo tylko dlatego że jakaś firma jest cwańsza niż inne.