@WaGiant Ja właśnie nie wiem co to znaczy dobrze dobrany na początku na każdym dobrze się czuję, w tym na moim z czasów podstawówki (nawet nie wiem jaki ma rozmiar, podejrzewam, że M albo L). Na typowo miejskich się nieswojo czułem, bo zawsze jeździłem góralem, ale już nie mogę z tą szyją (nie wiem czy to wina za małego roweru czy pochylenia, ale wolę nie ryzykować; na pewno też wina urazu z przeszłości).
Z przymierzeniem się nie będzie tak łatwo zresztą, bo modeli dostępnych w sklepie stacjonarnym jest znacznie mniej niż tych w sieci, a biorąc pod uwagę rozmiar XL to już w ogóle. Jestem z Wrocławia, więc podejdę do Centrum Rowerowego, bo mamy jedno w mieście.
Myślałem, że serwis różni się w zależności od typu amortyzatora na przykład. Sam nic nie potrafię zrobić poza odkręceniem koła, montażem błotników czy innych dupereli i dopompowaniem kół. Ale jeśli to nie fizyka kwantowa to faktycznie spróbuję się nauczyć, do tej pory robiłem ze 100-200 km rocznie i to przy dobrych wiatrach (bo wiele lat miałem zupełną przerwę od roweru) więc nie było mi to potrzebne i raz na dekadę oddawałem go do serwisu.
@spiwor A tak go chwalą w necie za pozycję rekreacyjną i w niego celowałem, dziękuję w takim razie za ostrzeżenie. Wertepy typu nierówna kostka (czasem duże fale i doły przez korzenie), płyty chodnikowe z lat 70-tych, do których nawet na pieszo przydałby się amor, drogi szutrowe z dołami, pofałdowany (karbowany wręcz) i dziurawy asfalt. Zdarzają się też czasem nowsze, proste ścieżki. Ale generalnie tam gdzie jeżdżę często nie da się usiedzieć przez minutę drogi, stąd potrzeba amorów. Już się dowiedziałem, że te w crossach są do kitu i będę musiał zmienić na coś lepszego. A sztyca jak to sztyca, albo wezmę pantografową, albo karbonową z żelowym siodełkiem.
Trekking to chyba cross z osprzętem?