-
Liczba zawartości
8 849 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
44
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Blogi
Kalendarz
Collections
Zawartość dodana przez IvanMTB
-
Klaniam, No jak kryptycznie i niejasno napisane to musi byc anarchy Dalej sie bede upieral ze Krampus to zupelnie inna bestja. Pierwszy chyba przypadek kiedy to rower zaprojektowano na bazie opon ktore zamiarowali don wsadzic. Dlaczego nie Honzo-podobnik? Ano bo Honzo to rama pod amor i z krotkim ogonem. A Krampus na pewno nie powali krotkoscia tylnego widelca, bo pomimo ze podsiodlowa nieco gieta to jednak 3 cale trzeba tam zmiescic. I to 3 cale na 50-cio milimetrowej obreczy. No i widelec tylko i wylacznie sztywny bo niczego poza wlasna adaptacja jakiegos up side down nie poradzisz... Ale skoro roboczo mamy trend numero uno - czyli Inaczej niz wszyscy, tak jak nikt inny. To warto wspomniec takze o trendzie jakiemu w/g mnie holduje pomieniony juz Honzik. Czyli znowu roboczo - krotko, sztywno i rozrywkowo. Moim skromnym zdaniem ramy/rowery wpisujace sie w powyzszy trend to klasyczne fun bike'i. Chyba nie zupelnie do epickich dni w siodle ale na pewno dla podskakiwaczy i milosnikow adrenaliny. A zeby nie bylo to Honzo jak najbardziej spelnia kryteria grupy juz istniejacych maszyn o podobnych parametrach i zastosowaniu. 2Soulcycles Quaterhorse Canfield Yelli Screamy Canfield Nimble 9 Transition Transam 29 Chromag Surface I last but not least Kona Honzo ... i pewnie jeszcze jakies insze by sie znalazly, nie twierdze ze wyczerpalem temat... A swoja droga to w oparciu o prosta obserwacje optyczna mozna wysnuc jeszcze jeden, jak najbardziej oczywisty trend: niebieskie rowery sa COOL Szacunek... I. PS Oficjalna premiera Krampusa ma byc na Eurobike na przelomie sierpnia i wrzesnia w Friedrichshafen. Dostepnosc od wiosny 2013, czyli w Polszcze pewnie za 2 czy 3 lata
-
Klaniam, Nie inaczej kolego, bylo jak piszesz Gars fotek mam, ale ze nie sa jakies specjalistycznie wyszkukane to sie nawet nie chwalilem <blush> Ale w sumie co-tam. Tu sie zaczyna a wczesniej jest Cartusia MTB. Plany wspolnego siespotkania rowerowo-trowarzyskiego jakies sie tam juz przewinely ale jakos tak albo napotkaly na stanowczy brak zainteresowania, albo niemoznosc skrecenia terminow. Pod koniec wrzesnia znowu planuje byc w 3City - Żuławy Wkoło 29.09.2012 Tczew - i kilka dni na zwiedzanie moreny i okolic - Wieżycy nie udalo mi sie zaliczyc w czerwcu - moznaby wykrecic. Tylko czy Szczeciniaki sie rusza... Szacunek... I.
-
Sadze ze watpie. Honzo to poprostu przyciezkawy, zwykly rower. Krampus wybija sie poza wszelkie nurty i klasyfikacje. Nie zaryzykuje twierzenia ze tworzy nowy rodzaj rowerow wielkokiszkowych ale na pewno nie poddaje sie latwo szufladkowaniu. niby blizej mu do fat bike'ow ale jednak jakis taki normalniejszy jest Poprostu Surly. Ktore zyje i tworzy swoje sprzety w swiecie rownoleglym. Gdzie amortyzacja nigdy nie miala miejsca, aluminium stworzono do przechowywania napojow mniej lub bardziej "gazowanych", hydrauliczne hamulce tarczowe to podejrzany wymysl chorego umyslu a narty i rakiety sniezne poprostu nie zostaly wynalezione - tak parafrazujac Bikerumor Szacunek... I.
-
Klaniam, Sie mi bardzo podobywuje Szczegolnie ten zielony kolorek... Przy okazji, jeden z goscikow w Klubie zrobil male poszukiwania i Krampus to mityczny potwor szfendajacy sie po ulicach miast i straszacy dzieci za pomoca zardzewialego lancucha i dzwonka xD Szacunek... I.
-
Klaniam, http://surlybikes.co...ello_to_krampus Szacunek... I.
-
Klaniam, Zasieg, a moze rozpietosc? 246cm? Wez no sprawdz raz jeszcze. Jesli masz rozpietosc ramion 246cm to musisz miec okolo 220cm wzrotu minimum. Proporcjonalny, typowo zbudowany czlowiek jest z grubsza wpisany w kwadrat. Tzn rozpietosc ramion jest bardzo zblizona do wzrostu. Ja mam 179cm wzrostu i dlugie rece. Rozpietosc ramion 187cm. Szacunek... I.
-
Klaniam, Linkacz jak najbardziej dobry ale nic nie zastapi pomiaru. W koncu 45c jednego producenta to moze byc cos zupelnie innego niz 45c drugiego... Swoja droga... Jak nisko ludzkosc upadala ze pomiar sznurkiem, tasma miernicza lub "przetoczeniem" jest juz passe Zdaje mi sie ze poczulem "fetor mamlenia" az tu u siebie... Szacunek... I.
-
Klaniam, Uciekator z Bajzlu Jak Smok... Roman Nadobny aka Błękitny Grom Szacunek... I.
-
Klaniam, Na przod polecam Ardenta 2.4, jesli nie jest szczegolnie blotniscie bo ta opona nie najlepiej czysci sie z kleistego blocka. Koniecznie z dopiskiem EXO, to wzmocnienie bocznych scianek. Panas Rampage 2.35 daje rade jako napedowka, z przodu nie za bardzo fajowa bo to jednomieszankowiec ktory potrafi sie uslizgnac w najmniej oczekiwanym momencie - kosztowalo mnie to skrzywione pioro do trigger'a X0. Nevegalka to nie opona na gory i kamienie. Bieznik owszem ladny i szerokosc nieoszukana ale szmaciane scianki boczne na kamloty to pomylka. Interesujaca opona tak na przod jak i na tyl jest Bonti 29-4 TLR Team Issue. Mam aktualnie z tylu i jestem szczerze zbudowany, szczegolnie po slabych doswiadczeniach z XR4 - czyli 26-cio calowym odpowiedniku 29-4. Jesli dodatkowo mozesz przekonwertowac kola na bezdetke - w dowolnym systemie pelnym czy ghetto - to juz wogole miodzio. Opona odrazu inaczej pracuje, ma bardziej zaokraglony profil i mozna bezpiecznie uzywac nizszego cisnienia. Oczywscie snejki, kolce, druty i szkielka przestaja dla Ciebie istniec Popre Tobo. Jesli nie jestes paranoicznym lajciarzem i scigantem a chcesz bez stresow pobujac sie w dol i w gore po gorach zakladaj szerokie, solidne papucie. Zadnych szmacianych scianek bocznych i drobniutkich biezniczkow. Takie ekstrawagancje mozna sobie zachowac na golinogowe wyglupy... Szacunek... I.
-
Klaniam, W sumie to calkiem zabawne Popelnilem temat a dopiero teraz przygodzilo sie do niego cus napisac... Najpierw troche pre-historii. Od zawsze bylo stalowo, sztywno i jednobiegowo. Trajka z ostrym kolem, Romet Zabka z wolnobiegiem, Romet Bratek z torpedem, Universal Flaming - takie eksportowy Wigry - tez z torpedem... Potem byly Bledy i Wypaczenia Przerzutek i Amortyzacji i gdzies kolo 2006 Powrot do Zrodel... Oto Michalinowoz na plazy w Watrobowie podczas wizyty u Kazumiego. 40x16 jak pamietam, wyjatkowo przyfarcilo ze pologniwo zalatwilo sprawe naciagu w pionowych hakach. Oddany po wycieczce wlascicielowi, czyli Michalinie. Tuz przed pozegnaniem Pryszczylli zagoscila u mnie Bestyja aka Masakra Kolorystyczna, czyli budzetowy sposob na Przyjazd Malzowiny na Stale Tu jeszcze z przelozeniem 32x16, WTB Weirwolf LT na przedzie, bez tylnego hebla, rogow i z Brooks'em na sztycy - niech go dunder swisnie... Tutaj wersja przejsciowa z plasticzanym bash'em, przelozeniem 32x18, rogami i Ardent'em 2.4 na przedzie. W takzwanym miedzyczasie byla wersja dojazdowkowa z oponkami 42c, przelozeniem 40x16 i w pelni oblotniczona. Aktualnie Inbred czeka na zdalngrejdowanie z pozycji Acting Big Bike do SSJ. Bedzie nowa rama to sie wtedy powroci do Macierzy. Kwestia czasu i budzetu... Ostatni zasie nabytek to Roman Nadobny aka Blekitny Grom. 34x18, 2.4/2.2 ale na wyjatkowo szerokich obreczach - 35/30mm z przodu, 29/24mm z tylu. na razie tyle... Dlaczemu? W miejscach mego stalego lub czasowego zamieszkania sztywny singiel to jedyne logiczne rozwiazanie. West Midlands to miejsce plaskie jak klatka piersiowa 8-mio latki. Zeby poczuc jakikolwiek haj trzeba pozbyc sie wszystkiego co ulatwia jazde - biegi, amortyzacja... Poza tym Anglia to Anglia i jest mokro i blotniscie okragly rok, a w zimie szczegolnie. Singiel w tych warunkach to opcja tania i dla leniwych Wystarczy tylko z grubsza odkuc najwieksze kawaly blocka i sprzet jest w pelni sprawny. Nic nie zacina sie, nie strzela, nie przeskakuje... W przypadku zas Pomorskiej Moreny jesli na sile nie pchasz sie na najwieksze interwaly a lydka zapodaje tez jest git. Dosc powiedziec ze podczas Operacji Odprowadzania zrobilem 40 kilo z Gdyni na Otomin - dla bywalych i znajacych niebieski, czarny i zolty szlak - i tylko raz przyszlo mi podprowadzac na dystansie mniej niz 50 metrow. Ze niby na sztywnym singlu niewygodnie i telepie. Prosta zaleznosc: telepie, znaczy sie zbyt wolno jedziesz. Jak dajesz w gaz nagle wiekszosc nierownosci zaczyna ginac, przelatujesz nad nimi nawet sie nie zastanawiajac. Jak dla mnie sztywny singiel ma tylko jedna oczywista wade wynikajaca z tego iz nalezy sie nieco bardziej przylozyc tak pod gore, jak na dol a szczegolnie po nierownym. Odciski na lapskach jak od lopaty Z drugiej strony zdaje sobie oczywiscie sprawe iz sztywny singiel nie jest sprzetem dla przecietnego Pedalo Pociskacza. Sam jak wybieram sie w gory decyduje sie na siatke bezpieczenstwa jaka oferuja biegi i amortyzacja. Mozna oczywiscie wszystko i wszedzie jezdzic na SSJ-cie ale czy warto? Jak dla mnie rowerowanie ma byc przyjemnoscia, relaksem, zastrzykiem hormonow po tepym, szarym tygodniu w pracy. Mozna sobie i innym udowadniac ze jest sie twardym jak wyprawiona, bawola skora. No i git... Ci ktorzy maja taka potrzebe niech pokazuja i udowadniaja. Ja mam to gleboko w miejscu gdzie nie dochodza zadne promyki slonecznego swiatla. A ze mozna i takowych udowadniaczy jest wielu, potwierdza tylko ilosc ludnosci startujacych w kategorii SS na rozmaitych imprezach rowerowych w calym UK Szacunek... I.
-
Klaniam, Tak na oko 150ml w systemie ghetto aby uszczelnic Ardenta 2.4 i Bontragera 29-4. Wlane raczej na zapas bo w sumie trzymalo nawet na sucho, ale ja nie zamiaruje sciagac tego, no chyba ze cos walnie albo opone zupelnie szlag trafi. Szacunek... I.
-
[rower] Romet 29er, czyli pretekst do dyskusji o stali
IvanMTB odpowiedział Wiewiór → na temat → Rowery/ramy
Masakra -
Klaniam, Aby sie Graboskiego wnioskowi stalo zadosc. To co Nie-Romek niech zagosci tutaj. Szacunek... I. PS Nie smie prosic ale moze by tak jakis Mod poswiecil kawalek swojego cennego czasu i przewietrzyl Romkowy temat...
-
Klaniam, Ojojojojojojojojojojojoj... Zaraz zacznie sie chryja. Nie chce generalizowac i powielac jakistam stereotypow ale to takie ... ekhem... Polskie... Jest cos co mozna obejsc, lub egzekucja wydaje sie malo realna to dawaj panie-ten-tego. Nie twierdze ze wszyscy Angole jak jeden maz grzecznie przestrzegaja zakazu poruszania sie rowerem po footpaths. na pewno rowniez egzekucja tego jest problematyczna, choc na ten przyklad w niektorych rejonach Walii (Snowdon na ten przyklad) lub w parkach na terenie Anglii spotkanie z wards lub rangers ma takie same smutne konsekwencje finansowe dla "klusownika" co u nas starcie z dajmy na to strazakami TPN. Sprawa dostepu do drog byla i jest w Anglii przedmiotem wielu kampani spolecznych. Kilkukrotnie juz proponowano rozluznic dyscypline i podzial jaki wystepuje w Rights of Way ale dotychczas zawsze konczylo sie to zwyciestwem opcji tradycjonalistycznej. Pikanterii sprawie dodaje fakt ze jesli dopuscicby wszystkie kwalifikowane drozki do powszechnego uzytku zaraz wbili by sie w nie koniarze. A to wyjatkowo silne - ale jak widac nie dostatecznie silne - i zamkniete towarzystwo, ktore nie cieszy sie specjalna miloscia tak pieszechodow jak i pedalarzy. W sumie to jak by sie tak przyjrzec troche glebiej to w Anglii trwa cicha, podskorna wojna miedzy rowerzystami, pieszechodami i koniarzami. Konia z rzedem temu kto zrozumie jej wszelkie zawilosci. Dosc powiedziec ze w 8 przypadkach na 10 kiedy "klusujesz" na footpath ale przy tym nie zachowujesz sie po chamsku, nie straszysz nobliwych dam w wieku balzakowskim przemieszczajacych sie statecznie w swoich bardzo posh kaloszach nie ma konsekwencji. Angielska uprzejmosc bycmoze jest tylko powierzchowna maska, ale pozwala niejedna potencjalnie slaba sytuacje zalagodzic... Noooo stary... Podpusciles mnie i jeszcze na dodatek popelniles powazny blad rzeczowy w swojej wypowiedzi. I dlatego TY - a takze i reszta czytajacych - poniosa konsekwencje w postaci mojego wymadrzania sie na ulubiony temat, czyli historie Wysp Brytyjskich. Primo: Owszem, angielskie prawo wlasnosci ziemi, pomimo wielokrotnych noweli i uproszczen siega swymi korzeniami do feudalnego (Anglo-Saxonskiego, Normanskiego, Dunskiego a nawet Rzymskiego - niekoniecznie w tej kolejnosci) tenure ale niewiele ma to wspolnego z Rights of Way. Skomplikowany i szczegolowy system prawa dostepu, przejscia wyksztalcil sie na obrzerzach ustawodawstwa krolewskiego jak i parafialnego. Szkocja, jako odrebne panstwo, miala - i ciagle ma - odrebne i zupelnie inne prawodastwo w tym temacie. Supponebam ze powszechny akces do drog - z pominieciem takich miejsc jak np linie kolejowe - byl poklosiem tego jakim panstwem geograficznie jest Szkocja. Nalezy pamietac ze cale polacie Highland to pustkowia, nieuzytki i skaly. Praktycznym zatem bylo skracac sobie droge do "cywilizacji". Secundo: Tak sie sklada ze Tudorowie nigdy nie zdobyli Szkocji. Ba! Nawet zaryzykuje twierdzenie ze Szkoci - poniekad - zdobyli Anglie. A to ze Elka skrocila o glowa swoja przyrodnia sioste Mary Stuart niczego specjalnie nie wnioslo. Po bezpotomnej smierci Elzbiety I Tudor na tron angielski zostal powolany nie kto inny tylko Kubus 6-ty aka 1-wszy Stewart - boczna linia Stuartow, zmiana nazwiska, unia personalna. Siedzieli sobie oni na polaczonym tronie Anglo-Szkockim przez zdrowe 100 lat (z pominieciem Cromwell'owskiej Republiki) az do Uni Realnej 1707 - kiedy to Szkocje kupiono i powstalo Zjednoczone Krolestwo... Tertio: Szkocja pomimo bycia na tej samej wyspie zawsze roznila sie od Anglii. Takze legislacyjnie. I to, jako dziedzictwo okresu niezawislosci panstwowej, daje o sobie znac do dzis. To co po jednej stronie Walu Hadriana jest oczywiste, po drugiej wyglada calkiem inaczej No i tyle Szacunek... I.
-
Klaniam, Tez mialem z tym problem. Idzie to jak ponizej: [ url = "Tutaj adresik strony, wzdecia czy czegotam" ]Tutaj ctamsobiewymyslisz [ / url ] (oczywiscie wszystko bez spacj, zeby HTML zaglamal. A co do GB... Kilka miejsc pretenduje lub anonsuje sie jako MTB Mecca. Sadze ze wynika to z duzej ilosci wyznawcow islamu zamieszkujacych teren Zjednoczonego Krolestwa UK jest specyficzny i w sumie nie latwym miejscem do uprawiania kolarstwa gorskiego. Sredniowieczne jeszcze zapisy prawne dotyczace dostepu do drog w Anglii i Walii ograniczaja legalne poruszanie sie jednosladem o napedzie miesniowym do tzw-nych bridle ways, czyli drog dopuszczonych do uzytku konnego - lapiecie klimat... Rower sklasyfikowany jako "kon" - a wszelki inne sciezki piesze sa prawnie niedostepne dla rowerowania. Oczywiscie dodatkowo nie wolno po prywatnym terenie jezdzic, no chyba ze przechodzi tam BW. W Szkocji jest nieco lagodniej bo mozna rowerowac wszedzie, byle nie na prywatnym bo mozna zarobic garsc soli lub srutu. Stad w UK lokalny fenomen trail centers, czyli dedykowanych MTB obszarow gruntu odpowiednio spreparowanych w celu calorocznego przyjmowania duzych ilosci rowerzystow. Mozna owe miejscowki lubic lub nie. Mnie osobiscie nieco odstrecza ich bardzo man made klimat, kolejki przed wielu popularnymi sekcjami i obowiazkowa caffee w visitor center gdzie mozna spozyc wynalazki kuchni brytyjskiej - vide Dla odwaznych - lub posmecic o tym jak to bylo rad, sick i zajefajnie - lub nie... Ma to swoje plusy, pozwala sie socjalizowac i wogole ale jak dla mnie gubi sie gdzies pierwotnosc MTB a juz szczegolnie poczucie zgubienia sie gdzies w terenie. No ale taki kraj, takie obyczaje i takie mozliwosci... Jak dla mnie obowiazkowymi do zwiedzenia regionami sa Walia - ze szczegolnym uwzglednieneim polnocnej oraz Lake District. Nie wykluczone ze wraz z poznawaniem dalszych regionow (Szkocja, Quantocks, Exmoor) owa obowiazkowa lista mi sie krzyne wydluzy... Szosa zasie... Hmmm... Traktuje ja niezmiernie utylitarnie, dojazdowo. Szosa mnie nudzi, takze tutaj nic nie powiem madrego Szacunek... I.
-
Klaniam, Jesli dobrze zrozumialem szukasz commuter'a z opcja "okazjonalne przejazdzki"? To po jaki grzyb chcesz kupic 14-to kilowego gorala? To tak troche jak kupic 4x4 i dowozic nim dzieci do szkoly. A w niedziele pojechac na piknik nad rzeke Nie wiem jak daleko dojezdzasz do owej pracy, ale za to wiem jaka pogode serwuje Irlandowo. Bez blotnikow to sie nie ma co wogole puszczac na dojazdy, no chyba ze masz firmowe wdzianko fully waterproof i Cie deszcz gila. Ja bym sugerowal jakiegos stalowego przelaja, najlepiej na piescie wielobiegowej - Genesis Day One, On-One Pompetamina, Cotic Roadrat. Lekki teren zniosa znakomicie a na szosie beda o niebo lepsze niz goral. No i last but not least nie przejmowalbym sie zbytnio tym co Szanowny Kolega Nabial pisze. Dla niego jak cos nie ma wyscigowego geo to juz jest sodomaigomora Szacunek... I.
-
Klaniam, Dzis na lajcie. Mialo niby byc po tajnosci ale okazalo sie nie tak kontrowersyjnie, takze daje na publicznym Tour de Canales Broom Kaza, Kuba i moi Bylo zacnie, szkoda ze lampki nie zabralem. Do tunelu bylaby syta. Next time... Szacunek... I. PS Wlasnie sprawdzielem misek. Niestety luzny ;( Takze kolego Anarchy jesli ciagle masz ten znalezny, a chcialbys sie go pozbyc to bede dzwieczny niezmiernie...
-
[rower] Romet 29er, czyli pretekst do dyskusji o stali
IvanMTB odpowiedział Wiewiór → na temat → Rowery/ramy
. -
Klaniam, Jak najbardziej Powrotka do Shrewsbury to (ode mnie) £13.10 plus chyba piatak czy szostka do Church Stretton i spokojnie mozna nakrecic 30 mil. A zjazd do Little Stretton to poprostu czysta, niczym nizmacona ADRENA Szacunek... I.
-
[rower] Romet 29er, czyli pretekst do dyskusji o stali
IvanMTB odpowiedział Wiewiór → na temat → Rowery/ramy
. -
Klaniam, Na Kupale bylo nas 11 sztuk. Wszyscy z podobnym wyternowaniem, takze nie bylo jakiegos dlugiego czekania na podjazdach. 43 kilo w 2h45min to mysle dobry wynik w terenie z ostrymi podazdami i kamlotami. Najtlumniejsza jazdeczka na jakiej bylem to Calver we 22 czy 23 sztuki. Bylo bardziej socjalnie i wiecej czekania oraz dyskusji ozyciuismierci ale dalimy rade. A co do organizowania sie. Mamy latwiej. 80% ludnosci mieszka w tym samy miescie a reszta w promieniu 15 mil... Szacunek... I. PS Olgierd chyba cus mialo byc ale sie nie zaladowalo... Gwizdek jest OK. Sam mam taki przy plecaku. Wkomponowany zgrabnie w klamre pasa piersiowego.
-
[rower] Romet 29er, czyli pretekst do dyskusji o stali
IvanMTB odpowiedział Wiewiór → na temat → Rowery/ramy
. -
Klaniam, Jesli juz koniecznie amor to zdecydowanie Maniek. Mnie bardziej odpowiadala charakterystyka pracy Manka niz Rebacza. Akuratnio mam Rebe ale byl to wybor podyktowany wzgledami budzetowymi. Jesli mialbym na tacy Rebe i Towera (Minute) za ten sam stosik mamony bez wahania wybralbym Manka. Co do RST to poczekalbym na testy z Twentynine Inches. Chlopaki nie wala sciemy i jak cos jest dopupy to tak o tym pisza. Szacunek... I.
-
Klaniam, Koszuleczki Klubowe Godiva Trailriders Sa jeszcze w wersji z dlugim rekawem, windstoppery, skarpetki, bluzy dresowe z kapturem, mycki na zimniejsza pogode... Kwestia zorganizowania i ... oczywiscie zaplacenia... Szacunek... I.
-
Klaniam, Dzis heble dostaly zdrowo wpierdziulenko, nawet udalo mi sie nieco kolorow polozyc na tylna tarcze. So far, so good, jestem wpyte zadowolony z SLX-ow. Moze nawet nieco moja Szitmanofobia zelzeje Zobaczymy jak tam bedzie po kilku miechach uzytkowania. Caly czas jestem w szoku jak dobrze i cicho oryginalne kolcki wspolpracuja z tarczami Aztec. Po przejazdach przez kilka strumieni i dlugi (3 milowym) blotnisto-wodnym zjezdzie przedni hebel tylko skrzeknal 2 czy 3 razy i potem sie uciszyl... Szacunek... I.
