Jeden podmuch na asfalcie prawie nie zdmuchnął mnie z roweru, ale co ma wisieć nie utonie i na ok 30-35 km zaliczylem piękną glebe na prostym odcinku w polu, przednie koło uślizgneło mi się na twardej wzdłużnej muldzie i wy######ka. Na szczęście obyło się bez jakiegokolwiek uszkodzenia bika u mnie też nie najgorzej lekkie obtarcie kolana, kiera tak mnie w żebro uderzyła, że tchu zabrakło mi na kilka sekund. Po kilku głębszych oddechach wsiadłem i pośmigałem dalej, swoją drogą moje najlepsze miejsce w tym roku
Aha gratulacje dla kolegi który za mną jechał, że nie wpadł na mnie brawo za refleks



Temat jest zamknięty














