Hej, szukam uniwersalnego roweru "do wszystkiego", w miarę komfortowego (bez agresywnej poziomej szosowej pozycji). Wzrost 186cm, waga 95kg.
W oko wpadł mi Esker Flatbar (https://kross.pl/esker-flatbar-czarny-zielony-polysk#) lub Mariny DSXy. Ewentualnie Giant Fastroad AR1, z tym że specyfikacja podaje max 42mm oponę lub Trek FX Sport Al, ale tutaj z tego co widzę i 42mm opona i osie QR, co w cenie prawie 5k chyba średnio wypada.
Obecnie mam starego 15-letniego MTB Gianta z napędem 3x8. Najmniejszej zębatki z przodu nie używam wcale, stąd też wydaje mi się, że rozsądnie jest nie iść w MTB z racji tego, że napędy w nich to 90% 1x i z przodu 32-34T (ogólnie chcę napęd 1x). Myślę, że brakowałoby mi prędkości (płaskie mazowieckie). Chcę też mieć w miarę szeroką oponę, żeby móc zapuszczać się na szutry i w lekki las. Płaska kierownica, bo miałem kiedyś okazję przejechać się rowerem z barankiem i to nie moja bajka. Wolę szerszą kierownicę. Jednorazowe max dystanse 50-100km. W tym budżecie myślę, że fajnie mieć już sztywne osie.
Czy coś z tych wymienionych godne jest wydania pieniędzy? A może coś innego, na co sam nie trafiłem szukając w googlach?