Skocz do zawartości

grabek

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    367
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez grabek

  1. Mam dokładńie to samo. Poprzednio, który chwaliłam w tym wątku był konsystencji mleczka. Teraz kupiłem nową butlę i jest przeźroczysty syf (Shake before use). W tym przypadku cofam swoje słowa chwalące ten specyfik. Zrozumcie mnie: polecałem, bo rok używałem z zadowoleniem. I potem jak wiatrem w twarz. No to teraz stosuję smar z decathlonu. Konsystencja podobna do rohloffa. Po prostu trzeba smarować wieczorem, a wycierać rano, przed jeżdżeniem. No to chyba muszę rohloffa jeszce raz wypróbować. A teraz w związku ze zmianą konsystencji czerwonego finish line - odszczekuję: hau, hau... Obecnie nie polecam. Potwierdzam. Prawdopodobnie zmienili recepturę, a na pewno zmienili konsystencje; teraz jak woda wcześniej mleczko. Teraz pozostaje sprawdzić suchy Motorex i Motip. Na forum emtb.pl znalazłem z kolei taką informację http://emtb.pl/forumo/showthread.php?tid=10090&pid=244226#pid244226
  2. A dla mnie jest ok. Kosztem smarowania co 70-80 km mam czysty łańcuch, ale że nie mam doświadczenia z innymi chciałem poznać opinie na temat "suchych" smarów, bo może są lepsze.
  3. Czy ktoś kto używał czerwonego FL mógłby go porównać z innymi 'suchymi' smarami?
  4. witam, rok temu potrąciła mnie samochodem pijana kobieta, plecami stłukłem szybę w aucie a głową zagiąłem krawędź dachu tuż nad przednią szybą. Gdybym nie miał kasku to w najlepszym przypadku miałbym pękniętą podstawę czaszki, jeśli w ogóle bym przeżył. Kask kosztował mnie 99 PLN, a uratował mi życie. Naprawdę nie warto ryzykować jazdy bez niego. Dla mnie kask jest wielce OK
×
×
  • Dodaj nową pozycję...