Długie i ciemne wieczory sprawiają, że człowiek ma więcej czasu na myślenie o kolejnym sezonie.
Jeżdżąc po moich okolicach, co raz częściej dochodzę do wniosku, że mam niewłaściwe narzędzie. Do jeżdżenia po lasach, wioskach, szutrach i czasem do przeskoczenia miasta MTB 26 jest przerostem formy nad treścią. Chciało by się coś lżejszego i szybszego. Myślałem o 29er. Ale to
jeszcze większy, cięższy rower o jeszcze większych oporach toczenia - nie będzie szybszy na płaskim. Będzie wymagał większej mocy. Może i pojedzie szybciej po piaszczystych odcinkach. Ale ile ich jest w Puszczy Bydgoskiej i kto z własnej woli nimi jeździ? To faktor bez znaczenia. W większości lasów nawierzchnia jest twarda nawet na oddziałówkach. Chciało by się coś o możliwościach zbliżonych do MTB, ale o szybkości i wadze szosówki. No i wtedy wpadłem na pomysł, że może mam niewłaściwy rower. Może panaceum na prędkość jest cyclocross?
Radzi sobie w terenie, jest dużo lżejszy, bardziej aerodynamiczna pozycja -> dewastująco szybszy. Jedyny mankament to całkowity brak komfortu. Ale przecież nie mieszkam w górach. Tutaj amortyzator jest praktycznie zbędny.
No i dochodzimy do sedna. W Bydgoszczy nie ma w sklepach takiego roweru, a przynajmniej się nie spotkałem. I nigdy w lesie nie minąłem nikogo na CX. Więc nie mam możliwości przymiarki bez wycieczki.
Co o tym myślicie? Czy to dobry pomysł przesiadać się na cyclocrossa?
Moim celem jest szybkość, bo ona daje najwięcej frajdy. Komfort to sprawa drugoplanowa. W moich stronach nie ma za dużo korzeni na leśnych drogach, a kamieni wcale.
Rower przeznaczony ma być do szybkiej jazdy terenowej w woj. kuj-pom.
Użytkownik safian edytował ten post 09 listopad 2011 - 13:49



Temat jest zamknięty
Rower















