Skocz do zawartości

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Doczu

[Mycie] Myjki/Myjnie ciśnieniowe - szkodzą rowerkom, czy nie ?

Rekomendowane odpowiedzi

Doczu

Witam.

Słyszałem już tyle opinii na temat mycia roweru na myjniach ciśnieniowych, że już zgłupłem :/

Jedni twierdzą, że mycie na takiej myjni szkodzi napędowi, suportowi i piastom oraz amortyzatorowi, ponieważ wysokie ciśnienie wody może "wciskać" piach pod uszczelki.

Inni uważają że przy sprawnych uszczelkach nie ma szans by mycie myjką zaszkodziło niektórym elementom roweru.

Ja przyznam że mycie myjką jest wygodne i pozwala skutecznie usunąć brud z zębatek, łańcucha i przerzutek, że o błocie z ramy nie wspomnę. Swój poprzedni rower myłem ok 4-6 razy w roku na myjni ciśnieniowej i nie zaobserwowałem jakiś strasznych negatywnych zjawisk. No stery nieco lubiły "kwiknąć" czasem na jakimś wertepie, ale może to wina tego, że nie były rozbierane i konserwowane z 8 lat :thumbsup:

Jakie jest Wasze zdanie ?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
kubek20

Ja już nie umyję taką myjką roweru, tylko raz myłem tak rower i po 20 kilometrach padł całkiem nowy suport.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Doczu

A jaki to był suport ? Ten starszy w formie "kasety" czy ten, które obecnie są stosowane.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
XxUzixX

Ja zawsze rower myje Karcherem (czyt. Karczerem). Najpierw rozpryskuje na całym rowerze płyn który rozpuszcza błoto i nabłyszcza powierzchnie, a później dokładnie wszystko myjką. Robię już tak z 6 lat i żadnych problemów z rowerem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Zidentyfikowany

Myślę że jak ktoś używa go z głową to nic się nie stanie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
XxUzixX

Tak jak kolega wyżej napisał używać z głową. Ja na przykład nie przystawiam lufy na pół metra tylko stoję sobie elegancko 3 metry od roweru i czyszczę. Jak coś nie chcę zejść biorę szczotkę i szoruje.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
hosejw

moim zdaniem szkodzi, w końcu ciśnienie jest spore. ja myję tylko te części, którym nic nie będzie(kaseta, przerzutki, blaty, rama) i tylko wtedy jak są zdemontowane. nigdy nie ryzykowałem wypłukania smaru z innych części, a podeprę się przykładem kolegi, który po jednej z eskapad zajechał na myjnię, chyba ostatni raz, bo suport rzęził mu potem niemiłosiernie.

poza tym jeśli od razu nie uszkodzi się(niektórych) części to w pewnym stopniu nadwyręża się ich budowę, a co za tym idzie - trwałość.

no chyba, że nie wiem jak się posługiwać myjką (?)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
mucios92

Ja tam mam hydronetke strażacką i elegancko sie myje rower, polecam

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Doczu

Ja tam mam hydronetke strażacką i elegancko sie myje rower, polecam

No fantastycznie, ale jednak wolałbym abyśmy pozostali w temacie myjek ciśnieniowych :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
mrSpock

Mycie na myjkach to dla wielu koniecznosc (patrz mieszkanie w bloku).

 

Myje, ale nie wciskam strumienia w okolice suportu, amortyzatora i umiarkowanie kaseta z piasta. Rama, korba przerzutki, obrecze jak najbardziej.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Odi

Zdecydowanie nie. Taka myjka potrafi zerwać kiepski lakier z auta więc podchodzenie z tym do roweru to kiepski pomysł. mrSpock a piwnicy w bloku nie masz? Ja gdy chcę umyć rower to biorę wiadro z wodą i płynem, rower i pucuję w piwnicy na korytarzu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Doczu

Zdecydowanie nie. Taka myjka potrafi zerwać kiepski lakier z auta więc podchodzenie z tym do roweru to kiepski pomysł.

Ale że co - lakier zerwie, czy coś uszkodzi ?

pytam poważnie bo do tej pory nie zanotowałem negatywnych skutków. Oczywiście staram się nie walić lancą po okolicach suportu, i piast, ale pozostałe części czyszczę pod dużym ciśnieniem.

Tak więc przeciwnicy mycia myjką niech dadzą racjonalne argumenty przeciw, bo na razie pozostajemy w sferze domysłów więc nie pozostaje nic innego jak traktować to jako kolejną "Urban Legend".

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
mrSpock

Zdecydowanie nie. Taka myjka potrafi zerwać kiepski lakier z auta więc podchodzenie z tym do roweru to kiepski pomysł. mrSpock a piwnicy w bloku nie masz? Ja gdy chcę umyć rower to biorę wiadro z wodą i płynem, rower i pucuję w piwnicy na korytarzu.

Niestety brak odpływu w piwnicy, srednio też widze kapiące mydliny na balkon poniżej.

Wszysko to tez kwestia determinacji, ja aż takiej nie mam. Wygoda bierze górę nad zapobiegliwością.

 

Może i lakier zedrze, ale nie z odległości 60cm.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
mati199

Taa lakier z auta zedrze . . . Chyba z Trabanta 5 cm od karoserii z niebotycznym ciśnieniem

 

Generalnie unikać takich myjek. Po maratonie gąbka, wiaderko i jazda :icon_wink:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
premier2

Załatwiłem 2 piasty Shimano(bębenki), myjąc rower na myjce. Mój błąd, że brałem program z środkiem myjącym. Pilnowałem, żeby nie zbliżać za bardzo lancy do piast i suportu oraz amora.

W zeszłym roku przeszło mi przesadne dbanie o czystość roweru i odpuściłem sobie mycie. Teraz myję rower co parę miesięcy, a w czystości utrzymuję tylko golenie amora i napęd. Przynajmniej widać, że jeżdżony, a błoto samo odpada, jak jest więcej niż 1/2cm :icon_wink:.

 

Nie neguję mycia na myjkach, każdy sam wybiera co mu pasuje, byle robić to z głową. Ale przestrzegam przed myciem programem z pianą - ona bardzo dobrze wypłukuje smar z łożysk.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Odi

Doczu jeśli uważasz, że to legenda to Twoja sprawa, myj i jeździj. Ja kilka razy spotkałem się z negatywnymi skutkami myjek ciśnieniowych i to mi wystarczy. Z resztą spróbuj podłożyć rękę pod taką myjkę to może zdasz sobie sprawę z ciśnienia jakie tam występuje.

mati199 ja nie twierdzę, że myjki zrywają lakier z nowych aut, ale przy tych starszych zdarza się nierzadko.

mrSpock taka woda w piwnicy w kilka godzin odparuje :icon_wink: Chyba że masz wyjątkowo upierdliwych sąsiadów (też miałem z takimi starcie) to będzie problem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
MarcinGoluch

Mycie z głową kosztowało mnie 200zł za naprawę Juicy Carbon.

Ja dziękuję, wolę szczotkę i wodę z płynem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
CORKY

Ryzykować uszkodzenie roweru kosztem lenistwa??

Lepiej poświęcić tą godzinkę na myciu, niż później płakać z powodu zepsutego roweru.

W moim przypadku czyszczenie i konserwacja to przyjemność. Osobiście nie ryzykowałbym mycia myjką ciśnieniową, ale to już sprawa indywidualna. Każdy ma swój rozum i swój rower. Powiem krótko: Róbta co chceta :icon_wink:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
cichy66

Po pierwsze-ludzie myją samochody przy pomocy karchera i jakoś te samochody jeżdżą i nierozpadają się po umyciu(a są bardziej skomplikowane niż rower-chociażby biorąc pod uwagę elekronikę.

Po drugie-do każdego takiego urządzenia jest instrukcja obsługi(która wyraźnie mówi że należy zachować min. odległość około 1m)

zazwyczaj w tego typu myjkach jest też możliwość regulacji strumienia wody.

Jak ktoś będzie mył pod bardzo wąskim i silnym strumieniem z bliskiej odległości np.20-30 cm bezpośrednio na podzespoły z łożyskami bądż na ramę to niech się nie dziwi,że odchodzi lakier,wypłukuje smar z łożysk.

Do wszystkiego trzeba podejść z rozsądkiem.

Zachowując większą odległość myjąc karcherem z umiarkowanym ciśnieniem wierzcie mi nic złego nie grozi.Pracuje w serwisie samochodowym i dziennie używam takiej myjki do mycia silników i niemal dziennie myję rower z kerchera i jakoś wszystko jest o.k.

Przede wszystkim zdrowy rozsądek.

A jeszcze po takim zabiegu niezapomnijcie przetrzeć do sucha cały rower i przesmarować.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Schwefel

Rowerów się nie myje myjką ciśnieniową, tak samo jak silników. Mycie silnika świadczy tylko o głupocie właściciela albo o tym, że jest się handlarzem i za wszelką cenę chce się zmyć ślady wyciekającego oleju.

Skoro pracujesz w serwisie to powinieneś wiedzieć jaka jest różnica między piastą samochodową a rowerową. Poza tym w samochodzie masz wszystko ukryte pod karoserią/plastikowymi osłonami i trzeba się natrudzić żeby zalać tą elektronikę czy łożyska piast.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Doczu

Panowie przeciwnicy mycia myjką - ale miast operować jakimiś ogólnikami podajcie przykłady co konkretnie się zepsuło od mycia myjką. Bo każdy "gdzieś", "coś" słyszał, że komuś "coś", a konkretny przykład podał tylko premier2, czyli 2 suporty.

Doczu jeśli uważasz, że to legenda to Twoja sprawa, myj i jeździj. Ja kilka razy spotkałem się z negatywnymi skutkami myjek ciśnieniowych i to mi wystarczy.

A możesz bardziej szczegółowo ? Co się zepsuło ?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Flash3M

Taa lakier z auta zedrze . . . Chyba z Trabanta 5 cm od karoserii z niebotycznym ciśnieniem

 

Niekoniecznie, bo i z Mercedesa, u jednego z klientów przynajmniej z czymś takim się spotkałem... a wszystko przez ptasią kupkę, której właściciel auta chciał się pozbyć karczerem ;)

 

Ja karczerem myje tylko ostre koło (z pominięciem suportu), gdyż wskutek używania myjki wysoko ciśnieniowej, mimo iż wydawało mi się, że używam jej z głową załatwiłem tak dwa suporty. Bardzo dobrze właściwości destrukcyjne tego szatańskiego wynalazku zaobserwowałem po umyciu kasety, która zaraz po umyciu zdjąłem a pod nią, na bębenku znalazłem pełno wody.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Doczu

Ja karczerem myje tylko ostre koło (z pominięciem suportu), gdyż wskutek używania myjki wysoko ciśnieniowej, mimo iż wydawało mi się, że używam jej z głową załatwiłem tak dwa suporty. Bardzo dobrze właściwości destrukcyjne tego szatańskiego wynalazku zaobserwowałem po umyciu kasety, która zaraz po umyciu zdjąłem a pod nią, na bębenku znalazłem pełno wody.

Ooo i to są argumenty,które do mnie przemawiają, a nie ogólniki, że "gdzieś..." "komuś...", "coś..."

 

P.S.

Co do ptasich odchodów, to nie jest to pierwszy raz kiedy odchodzą razem z lakierem, ale to bardziej wina samych odchodów i faktu że dopuszczono do zaschniecia ich, niż samego karchera.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
RAFI1784

ha ha nie no jak ja widzę mycie rowerów myjką ciśnieniowa to myślę idiota, zazwyczaj wypłukuje wszystkie smary, a ktoś kto używa karchera nigdy później nie smaruje roweru... po drugie spróbuj włączyć karcher i przyłożyć sobie strumień do ręki- dowiesz się co czuje rower...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
slaweksie

Stary rower Kelly's myłem tylko kerszerem i to bardzo dokładnie. Po przejechaniu np etapu Transcarpatii sprzęt był tak uje... że szok, zejść to mogło tylko kerszerem. Kelly's służył wiernie i jeździ jako zimówka do teraz. Serwisant ostrzegł mnie tylko aby nie sikać z bliska na uszczelniacze amora. Przed tym wszystkim myłem dokładniutko cały rower. Suport wymieniłem bo dostał luzów po dwóch sezonach. Amor Santur śmiga do teraz.

Nowego Speca myje też kerszerem, ale tylko koła i ramę i to z pewnej odległości.

 

Jestem przekonany że trwałość mytych kerszerem elementów zależy też od nich samych. Jak osprzęt z wysokiej półki to trochę mniej odporny na inwazje zmielonego piachu połączonego ze smarem itp

 

 

Ps. Przy serwisie amora, serwisant powiedział że wylał z niego "pół szklanki wody"

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

×