Skocz do zawartości

[mtb] czy jest sens jeździć trasy zjazdowe z bandami itd. na mtb


Rekomendowane odpowiedzi

Niech zgadnę - autor tematu pewnie "rowerem mtb" nazywa takie ustrojstwa w stylu Hexagona czy innego Ramblera, które kupuje przeciętny Kowalski napalony na "górala" i jednocześnie nie lubiący zbyt dużo wydać, a jeździ tym głównie doookoła komina po tzw. bułki. A rowery do bardziej hardkorowej jazdy to już pewnie nie (zwykłe) "mtb" (cokolwiek by to nie znaczyło), tylko dh, enduro czy jakiś inny trail.

  • +1 pomógł 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

MTB to szerokie pojęcie ale jak temat tyczy takiego "zwykłego" to się da ale to kaleczenie jazdy bo przez geo i parę innych kwestii nigdy ani tak nie skoczysz, ani nie wejdziesz w bandę. Taki rower jest bardziej nazwijmy to kontuzjogenny. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Łatwiejsze, bardzeij gładkie trasy, bez obowiązkowych elementów grawitacyjnych, można zjechać na czymkolwiek.

Problem zaczyna się, kiedy pojawiają się skocznie, uskoki/progi (dropy), sekcje z konkretnymi korzeniami/kamieniami i bardziej strome odcinki.

Bezpieczne pokonywanie trudniejszych tras wymaga roweru, który ma zupełnie inną geometrię i jest znacznie wytrzymalszy niż typowy, rekreacyjny rower MTB/XC.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

18 godzin temu, Chleje24na7 napisał:

Widzę, że większość z was nigdy nie była na jakiś pumptrackach czy innych trasach z hopami, gdzie na Hexagonach i Ramblerach dzieciaki wyprawiają takie rzeczy, że większość z was nawet na fullach enduro nie zrobi. 

Ależ to jest oczywista oczywistość, ba nawet na przysłowiowym "Wigry 3" by te dzieciaki pojechały. A przynajmniej te zdolniejsze i z zajawką, bo tu też jest pewna ilość "pozorantów" których fascynuje "dh" i potem kombinują skoki z krawężnika i inne zjazdy po schodkach. A druga oczywistość to obecność bulwarowych kaleczniaków wyekwipowanych jakby jechali na zawody enduro (srogi sprzęt + ciuchy jak z sesji w kolarskim periodyku), którym jakby zabrać te ich zabawki to by się zapłakali na pierwszej dziurze w asfalcie. Tylko nie ma to specjalnie związku z pytaniem z pierwszego posta, czyli co autor rozumie przez "rower mtb" ;)

Tak w ogóle bardzo fajny komentarz, bo jak się przegląda forum, to przeważnie polecany jest sprzęt grubo na wyrost ;) A tu proszę, powrót do korzeni.

Edytowane przez modrzew
  • +1 pomógł 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

19 godzin temu, Chleje24na7 napisał:

Widzę, że większość z was nigdy nie była na jakiś pumptrackach czy innych trasach z hopami, gdzie na Hexagonach i Ramblerach dzieciaki wyprawiają takie rzeczy, że większość z was nawet na fullach enduro nie zrobi. 

No raczej wątpię. To musi być jakaś bida miejscówka z dziwnymi osobnikami by było jak piszesz. Nie mam młodych ludzi za idiotów by w przypadku zakupu nawet przez rodziców roweru nie poprosili o jakiegoś Dartmoora czy coś tego typu. Jak ktoś się męczy na Hexagonach to być może lubi albo są jakieś inne powody. Dość często bywam choćby w Trupim Lasku pod Wieliczką i jakoś nie udało mi się tam dostrzec zauważalnej ilości zwykłych górali. 

Tak celem wyjaśnienia to nie można komuś polecić czegoś na wyrost. O tym decyduje użytkownik a my tutaj jesteśmy tylko wirtualnie. Miejscówki w TPK, Krakowie, Wieliczka czy taki koło mnie Radziszów to są prawie płaskie tereny jak idzie o różnicę poziomów ale często są tu traski nie gorsze a nawet lepsze od oficjalnych w tych wielkich górach czy pagórkach. Jak ktoś chce się tu realizować to powrót do korzeni jest najdelikatniej ujmując błędnym podejściem. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Poprosić to oni sobie mogą, najczęściej wszystko weryfikuje cena i koniec końców dostają "górale" pokroju wspomnianego Hexagona. Może czas wyjść ze swojej banieczki, bo to są rzeczywiscie podstawowe sprzęty na których jeżdżą dzieciaki. Zresztą się nie dziwię, bo dzieciakom przychodzą do głowy różne fanaberie i jak ktoś nie ma zasobnych rodziców i za chwilę rzuci to w kąt, to może być przykra sytuacja. Tak w ogóle na taki pumptrack czy okoliczną ścieżkę w lesie naprawdę dużo nie potrzeba, nawet pod jakieś pierwsze skoki czy dropy, zwłaszcza pod lekkim "rajderem".

I oczywiście, że można polecić sprzęt na wyrost, zwłaszcza jak ktoś kupuje oczami i już się widzi na jakimś hardkorowym rowerku. A potem w rzeczywistości zrobi na nim parę kilometrów rocznie jeżdżąc po bułki. Ale kto bogatemu zabroni ;) A drugie ale to specyfika for (może dobrze, że w sumie zdychają) pełnych "entuzjastów" od których dowiesz się, że bez konkretnego ekwipunku to się nie pojawiaj na miejscówce.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

22 godziny temu, Chleje24na7 napisał:

pumptrackach czy innych trasach z hopami,

Ja byłem , z żoną krosiakami...... z sakwami

 i fajnie było.

 Na początku strach i hamulce, ale potem już coraz szybciej.....

 Oczywiście na jakimś ęduro... to było by dopiero zabawnie, ale i tak było.

 

Edytowane przez dovectra
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dzieciakom po pierwsze nie kupuje się nie wiadomo jakich rowerów, bo rosną i nie ma to sensu finansowego. Po drugie robią na tych rowerach rzeczy, których nie powinny (a kto tak nie robił, niech pierwszy złapie gumę ;) ) A po trzecie i tak się nie znają na sprzęcie i w praktyce jest im wszystko jedno.

Ostatnio dzieciak kumpla stwierdził, że ma taki sam rower jak mój full, bo też ma amortyzator. A że to był jakiś na oko najtańszy "MTB" z deca na vbrakeach i kowadle, to nieważne. Jest góral, ma amor, normalnie szał. I jeździ i szaleje i dobrze się bawi. Kumpel na rowerze właściwie nie jeździ, nie interesuje się tematem więc jak większość rodziców nie ma wiedzy o sprzęcie. Poza tym nie wyda nie wiadomo ile na zabawkę. W końcu jego własny rower ma 30 lat i przecież dobry jest.
A poprzedni rower chłopak dał radę rozwalić - pękła rama, Zobaczymy czy z tym też da radę, czy najpierw wyrośnie ;) 

  • +1 pomógł 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Niektórzy producenci (i jakaś amerykańska norma) starają się określać potencjał swoich rowerów na skali typu 1-4(5) gdzie 1 oznacza ścieżki w parku, 4 hardcore enduro i DH, 2 to rowery terenowe - jazda bez odrywania kół od podłoża, a 3 to jazda w terenie z dropami do 50cm (podaję przykładowo). Mój miejski ma napis "this bike is not designed for downhill competition" :) Czyli pierwsza sprawa - czy dany rower wytrzyma daną trasę (masę jeźdźca też warto tu uwzględnić). A druga kwestia to "odczucia z jazdy" - geometria, praca zawieszenia, hamulce, dropper - bądź co bądź kiedyś rowery były inne i też jeździły. No i jeszcze sama trasa. Trasy zjazdowe są różne - może być gładki flow, rollery i bandy a mogą być skały, gapy i wielkie dropy bez chicken line. 

Np. mój Trance jest bardzo fajny w bike parku na trasach "niebieskich", ewentualnie łagodnie jechanych "czerwonych" - bandy - super, dropy i hopy - jak płaski landing to wiele nie trzeba, by zawieszenie się skończyło - szkoda roweru. Kolega jeździł ostrzej na Treku Supercaliber - widelec Rockshox (Judy???) tego nie przeżył (rozwalony tłumik w jeden sezon)... Kolega bez uszkodzeń - rower właściwie XC dawał mu frajdę z jazdy - trenował na nim skakanie zimą (ma jeszcze tłuste enduro 160/170mm i Dartmora two6player pro Pike, więc nie jeździł tym rowerem z musu, ale wtedy gdy dojazd długi). Ja na starym fullu 26" czułem się na takich trasach zdecydowanie mniej pewnie - krótki, nerwowy, małe koła oraz niewygodnie - brak droppera - albo wysoko siodło albo cały czas nisko, ale jak trafiłem wczoraj na mój film sprzed kilkunastu lat, to przyznam - młodość daje więcej niż nowoczesna geometria. Komunijne rowery na hopkach w lesie i pomp tracku widuję.

Edytowane przez Wojcio
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie niektórzy, a chyba większość mi znanych. :)
To normy
ASTM F2043-13 i EN 17406. Tyle, że te normy to są dla producentów, nie użytkowników. :P

Jak ktoś chce się bawić w Topora i skakać gravelem/przełajem dropy, to i tak to zrobi mimo, że rower jest w kategorii 1. :)

Edytowane przez TheJW
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Chleje24na7 napisał:

Szkoda, że OP nie wypowiada albo nie chce już się wypowiedzieć w tej sprawie. 

/Z drugiej strony sie nie dziwię jak tak od razu po elektrodowemu się podesżło do tematu.

Bo pytanie jest... dziwne. Wynika pewnie z braku zrozumienia pojęć których się używa.

Pytanie w tym samym tonie, ale z innej kategorii...

Czy można jeździć po torze wyścigowym samochodem osobowym?

Niby można. Tyle że samochód osoby to zarówno Fiat Panda jak i Ferrari 488.

Teraz pytanie, co ma autor. Pande czy 488...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pytanie nie było czy można, tylko czy jest sens. No ja uważam, że jeśli Cię to kręci, to jest sens. Wiadomo, że na 'standardowym' MTB musisz liczyć się z ograniczeniami sprzętu, ale to wystarczy żeby spróbować. Przykład z dzieciakami bardzo dobry. Sam robiłem dokładnie to samo. Kupiłem Kross'a Sign Panic zaraz po premierze - miał bardzo duży skos ramy i duży skok amortyzatora, a wtedy to był dla mnie jedyny wyznacznik 'terenowości' roweru. Obskoczyłem nim wszystkie możliwe hopy w okolicy, naprawdę robiłem co się da żeby go szybko zaorać. Nie poddał się, a 12 lat później dalej mam go w garażu i regularnie jeżdzę, nawet bez większych serwisów. Może to akurat wyjątkowo trwała jednostka, ciężko powiedzieć. Sam się dziwie, że on jeszcze żyje. @grzywacz doprecyzuj pytanie. Na czym jeździsz? Jak i gdzie chcesz jeździć?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W dniu 19.05.2022 o 11:30, modrzew napisał:

Poprosić to oni sobie mogą, najczęściej wszystko weryfikuje cena i koniec końców dostają "górale" pokroju wspomnianego Hexagona. Może czas wyjść ze swojej banieczki, bo to są rzeczywiscie podstawowe sprzęty na których jeżdżą dzieciaki.

Nie bardzo wiem o co dokładnie ci chodzi bo średnia ceny w kwestii tego co napisałem to jakieś 2-3 tys plus minus na kilka stów więc teza o bogatych rodzicach jest mało trafiona. Uważasz, że tą chmarę używek pod nazwami bardziej grawitacyjnych na znanym portalu to kto kupuje? W ogóle nie chce mi się ciągnąć dalej bo albo ja mieszkam w jakimś wybitnie bogatym regionie albo co prawdopodobne nie znam na tyle naszego kraju i bida jest aż piszczy i trzeba kupić Hexa za "tysiącpićset". Przepraszam w takim razie ale to nie moje klimaty są. Równie dobrze można napisać, że statystycznie większość Polaków nie stać na nowe auto tylko co z tego wynika bo na pewno nie to, że cała reszta jeżdzi złomem. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...