Skocz do zawartości

[do 8000 zł] Rower MTB XC na maratony i treningi


1938

Rekomendowane odpowiedzi

Zaczynam odnosić wrażenie, że kupiłeś po prostu rower niezgodny z Twoim stylem jazdy, ścieżkami po jakich jeździsz. Jeśli chcesz startować na crossie, to znaczy, że jeździsz łatwe technicznie old schoolowe maratony, bez prawdziwego kolarstwa górskiego. Równie dobrze mógłbyś jechać na gravelu. W Szczecinie po wypadkach na trudniejszych odcinkach zakazali startów na gravelach i przełajówkach. Słynny w rejonie singletrack Zapach Cebuli bawi kolarzy XC na maratonach i endurowców. Mam wrażenie, po Twoich opisach, że nie zapuszczasz się w takie "górskie" ścieżki (co prawda i u nas znalazło się trochę osób co na każdą przeszkodę musiało zejść z roweru jakby pierwszy raz na MTB byli, ale na południu Polski jest od groma trudniejszych ścieżek...). Scale 930 to nowoczesny rower górski nadający się do agresywnej i technicznej jazdy po trudnych szlakach, a mam wrażenie, że starczyłby Ci Kross Hexagon, który jest połączeniem roweru miejskiego i górskiego, lub po prostu gravel jak chcesz lepszy sprzęt.

1. Opony WTB są bardzo dobre, mają pewne prowadzenie, dobrą przyczepność. Nie raz lekko przegiąłem z prędkością i ledwo się wyrobiłem na zakręcie po zjeździe ale opony nigdy mnie nie zawiodły. Jedyne opony o szerokości 2.25, które kojarzę, z którymi z ciśnieniem można zejść do 1.4 bar. Dla porównania Schwalbe Racing Ralph/Ray można minimum 1.8 bar, a dla szerokości 2.35 jest to 1.6 bar. Jedyną wadą opon WTB jest ich waga, czyli katalogowe 780g co jest 100g na oponę więcej niż Schwalbe. W rzeczywistości jeszcze inaczej, niektórzy recenzenci mieli opony lżejsze niż katalogowo, moje niestety mają ponad 800g. Może chociaż dzięki temu są trwalsze. Ale taka dodatkowa waga w punkcie najdalszym od osi obrotu przy ściganiu jest zauważalna. Aktualnie w Cross Country 2,25 nawet nie jest szeroką oponą, na mistrzostwach raczej króluje teraz 2,4. Race King moim zdaniem nie są uniwersalnymi oponami. Są to szybkie opony ale nie do ciężkiego terenu. Ubite ścieżki itp. Kupiłem je na tył do starego roweru, na którym teraz moja dziewczyna będzie jeździć. Na przód dałem Cross King dla lepszej przyczepności w prowadzeniu, żeby czuła się pewnie. Race King dla siebie rozważałbym tylko jakbym żonglował oponami w zależności od terenu w jakim są zawody. Jako, że potrzebuję uniwersalnych, co sprawdzą mi się przez cały sezon w różnym terenie nie biorę ich pod uwagę. Nie tylko kształt bieżnika, ale mieszanka gumowa. Widać, że Race King to twardsza guma dla małych oporów toczenia i dobrej prędkości w łatwiejszym i twardszym terenie, widać że Cross King to całkiem inna, miększa i przyczepniejsza guma. W sumie w Twoim przypadku może i zastanowiłbym się nad Race King na przód i tył. Albo coś jeszcze szybszego, jak Thunder Burt.

2. Co do ciśnienia to przede wszystkim wyrzucenie dętek - opona lepiej pracuje a jedna dętka waży 180g i można na niższym lepiej jechać. Druga sprawa to 2.4 bar to duże ciśnienie w terenie. Na wycieczkę po asfalcie pompowałbym 2.0 bar, może 2.1 bar. Raz na dojazd na zawody dałem sobie 2.0 bo większość po twardym, ale krótki odcinek w lesie pokazał mi jak twardo to jest. Ja jeżdżę na 1.6 bar z przodu i 1.8 z tyłu. Na następne zawody ze względu na trudność podjazdów myślę, żeby zejść do 1,7 z tyłu, aby mieć większe szanse z korzeniami. Muszę się tylko upewnić, że nie będzie mi grozić dobicie obręczy na zjazdach, ale nie sądzę.

3. Widzę, że naprawdę nie ogarniasz amortyzatora. Zablokowany na zjazdach? Nie wpadłbym na to. Zablokowany, czyli Lockout, służy do tego, żeby amortyzator nie pochłaniał energii z pedałów, więcej jej szło w napędzenie koła. Jak mocno naciskasz na pedały to widać, że amortyzator pracuje, czyli pochłania energię, zablokujesz go to nie będzie pochłaniać energii. Używam tylko na równej nawierzchni, tylko jak sprintuję na równym lub chcę szybciej wjechać na górę (gdy jest łatwa nawierzchnia). Bo to, że oszczędza energię, nie znaczy, że będzie szybszy. Brak amortyzacji na nierównej drodze spowoduje, że rower będzie lekko skakał góra dół i będziesz wolniejszy, dlatego blokada tylko na równej nawierzchni. Tryb otwarty, czyli Descent Mode, jak nazwa wskazuje, jedyny dobry tryb do zjazdów. Ogólnie domyślny tryb w zdecydowanej większości przypadków. Pomiędzy tryb usztywniony, czyli Traction Mode, służy np. do niełatwych technicznie podjazdów. Takich gdzie np są korzenie, więc sztywny się nie nadaje, bo amortyzator w rowerze jest dla przyczepności!, za to nie chcesz jechać na otwartym, bo chcesz kilka watów zaoszczędzić, bo te kilka watów może być kluczowe na wspomnianych korzeniach innych utrudnieniach w podłożu. Cisnąc mocno w pedały czuję różnicę w pracy roweru pomiędzy każdym z trzech trybów. Ale twardsze służą do podjazdów, nie zjazdów🤦‍♂️.

Do tego tabelka jest tylko wskazówką do ustawienia amortyzatora. Robi się to indywidualnie, pod kierowcę, pod teren, pod trudność ścieżek, SAG pomiędzy 15 a 20% - ja muszę mieć 15, bo przy 20 za często wykorzystuję całe 100mm skoku. Jeszcze nie bawiłem się z Rebound, póki co mam z tabelki. Poza tym powietrze i tak raz na jakiś czas trzeba dopompować - nawet w przypadku gdy amortyzator jest idealnie szczelny to zmiana temperatury powoduje zmianę ciśnienia powietrza, więc używania pompki nie da się uniknąć i od razu z rowerem powinno się kupić. I nie chodzi nawet o zmiany pór roku - wczoraj upał 32°, dziś deszczowo i 14°, może być zauważalna zmiana ciśnienia w amortyzatorze w ciągu tylko jednej doby.

4. Siodełko za wysoko nie jest dobre tak samo jak za nisko, zgięcie nogi w najbardziej wyprostowanym punkcie powinno wynosić chyba 30°, podobny wynik uzyskuje się ustawiając siodełko tak, aby noga była wyprostowana jak stawiasz piętę na pedale. Jeśli lepiej Ci się podjeżdża crossem, to masz nie tak ustawione koła (dętki i ciśnienie) i nie jeździsz w terenie, który wykorzysta zalety Scotta. A jesteś pewien, że szybciej podjeżdżasz crossem? Pomiary masz na to? Patrzysz na prędkość, mierzysz czas? Może to tylko wrażenie. Ze względu na grubszą oponę, która może wybierać nierówności mógłbyś szybciej podjeżdżać Scottem. Tylko pod warunkiem, że nie jest gładko. Z drugiej strony tak pompujesz koło, że ono nie ma jak cokolwiek wybrać...

5.,6. Jeśli uważasz, że hamulce są OK, to nie jeździsz w trudnym terenie lub jedziesz na hamulcach zamiast ich puścić, rozpędzić się i hamować na końcu dopiero.

Do tego pokonywanie muld / fałd przy których łatwo OTB zaliczyć... Mam wrażenie, że to nie jest tak, że amortyzator ci nie pomaga, a Ty masz nie taką pozycję na rowerze. I nie chodzi mi o to, żebyś zmieniał ustawienie siodełka, wymieniał mostek i kierownicę. Nic z tych rzeczy. Chodzi o to jak trzymasz się roweru. Sztywno, blisko przodu. Musisz bardziej do tyłu się odchylić i być luźnym. Pozwolić rowerowi jechać pod Tobą, zamiast sztywno nad nim jechać. Jak się rozluźnisz to rower przejedzie po muldach, a Ty gładko nad nim to przepłyniesz. Musisz pozwolić rowerowi pracować pod Tobą, zamiast robić to razem z nim. Jeszcze na starym rowerze też na pofałdowanym terenie miewałem wrażenie, że blisko do OTB miałem. Jak się rozluźniłem i odchyliłem trochę do tyłu to wszystko przeszło. Także nad techniką też musisz popracować.

Edytowane przez Karolx97
  • +1 pomógł 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie zrozumcie mnie źle, ale z mojego punktu widzenia jako amatora, ten temat jest co najmniej "dziwnoteoretyczny".

Czytam Wasze wypowiedzi, bo widzę, że większość z Was ma duże doświadczenie, ale problemy i pytania autora, który ponoć ma doświadczenie, są bardzo dziwne. Bez urazy @1938 😉.

 

  • +1 pomógł 3
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli mierzyć doświadczenie samym czasem to autor zapewne ma wiele większe ode mnie. Jeśli jednak liczyć wiedzą zdobytą w tym czasie to chyba jednak proporcje się odwracają... Jeżdżę zaledwie od roku (nie liczę lat wcześniejszych przed kilkuletnią przerwą w używaniu roweru bo wtedy tylko jeździłem, zero zainteresowania sprzętem), ale przynajmniej wiedziałem na początku sezonu jaki rower spełni moje oczekiwania i będzie dopasowany do jazdy takiej, jaką chcę uprawiać.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

Spróbuję się odnieść do odpowiedzi.

W dniu 20.06.2022 o 11:13, Karolx97 napisał:

Zaczynam odnosić wrażenie, że kupiłeś po prostu rower niezgodny z Twoim stylem jazdy, ścieżkami po jakich jeździsz. Jeśli chcesz startować na crossie, to znaczy, że jeździsz łatwe technicznie old schoolowe maratony, bez prawdziwego kolarstwa górskiego.

Możliwe, że ten rower jest niedopasowany do mojego stylu jazdy. Nie umiem jeszcze powiedzieć, co mi przeszkadza. Trudniej było zapanować na technicznych szlakach. Może to wynika z braku doświadczenia na tym rowerze, złej pozycji, a może potrzebuję roweru o innym geo. Jaki był cel zakupu - osiągać lepsze wyniki, nie zamulać na technicznych odcinkach, przełamać się na zjazdach, móc pokonać bezpiecznie każdą nawierzchnię, łatwiej manewrować - gdzie cross z rekreacyjnym geo i oponami 1,9" mnie ograniczał.

Hm, czy jest jakiś podział konkretnie na rowery do XCO i do XCM? Bo to jednak 2 bardzo odmienne dyscypliny.

Odnośnie tego, gdzie startowałem dotychczas, to przed covidem głównie Cyklokarpaty, czasami jakieś lokalne zawody. Nie było jednego stopnia trudności i każdy znalazł coś dla siebie. Były płaskie maratony po lasach, były szutrowe trasy po pogórzach, były mocno błotniste, były też typowo górskie. Niektóre edycje wymagały dużych umiejętności i dobrego sprzętu. Czasami organizator przegiął, prowadząc trasę hobby przez stok narciarski - z tego, co pamiętam, to skończyło się kilkoma poważnymi wypadkami i jednym rozbitym łbem. Poziom trudności rósł systematycznie - na lokalnych zawodach nie ma już łatwych tras - są coraz bardziej wyszukane.

Jeśli chodzi o treningi, to w covidowej rzeczywistości głównie wypady rekreacyjne i treningi po asfalcie. Nie ma z kim pojeździć pure MTB, kto też jest początkujący. I w tym problem.  Na jakimkolwiek grupowym wypadzie doświadczeni od razu ci odjadą. Tereny do jazdy są, 20-30 km od miasta, więc tylko weekendy.

W dniu 20.06.2022 o 11:13, Karolx97 napisał:

Jedyną wadą opon WTB jest ich waga, czyli katalogowe 780g co jest 100g na oponę więcej niż Schwalbe. W rzeczywistości jeszcze inaczej, niektórzy recenzenci mieli opony lżejsze niż katalogowo, moje niestety mają ponad 800g. Może chociaż dzięki temu są trwalsze. Ale taka dodatkowa waga w punkcie najdalszym od osi obrotu przy ściganiu jest zauważalna.

Na pewno to ma duży wpływ na ociężałość po płaskim. Żonglowanie oponami odpada. Na razie pojeżdżę na obecnych, ale będę chciał zmienić na coś, co z jednej strony zapewni przyczepność w każdym terenie, zwłaszcza na zjazdach, a z drugiej będzie w miarę szybkie, bo sporo jest też płaskich fragmentów. Tak jak wcześniej wspomniałem, maratony są różne, jedne techniczne, inne szutrowe, jeszcze inne piachy i trawa.

W dniu 20.06.2022 o 11:13, Karolx97 napisał:

Zablokowany na zjazdach? Nie wpadłbym na to.

Nigdy nie zdarzyło się zapomnieć odblokować? ;) 

W dniu 20.06.2022 o 11:13, Karolx97 napisał:

Jak mocno naciskasz na pedały to widać, że amortyzator pracuje, czyli pochłania energię

Tak powinno być i sprawdzę to jutro z kamerą. Jak tak nie jest, to do regulacji. A i tak do regulacji.

W dniu 20.06.2022 o 11:13, Karolx97 napisał:

Siodełko za wysoko nie jest dobre tak samo jak za nisko

Zawsze mam z tym problem. Generalnie im wyżej, tym więcej mocy wkładasz w pedały. Ale w MTB zaleca się ustawić niżej. Chyba najlepiej mieć zdalnie sterowaną sztycę. Jak masz długi asfaltowy fragment czy nawet po ubitej ziemi, to lepiej mieć wyżej choćby ze względu na kolana.

W dniu 20.06.2022 o 11:13, Karolx97 napisał:

A jesteś pewien, że szybciej podjeżdżasz crossem? Pomiary masz na to?

Tak, mam prędkość "na żywo" i mogę też porównać na Stravie.

W dniu 20.06.2022 o 11:13, Karolx97 napisał:

Mam wrażenie, że to nie jest tak, że amortyzator ci nie pomaga, a Ty masz nie taką pozycję na rowerze. I nie chodzi mi o to, żebyś zmieniał ustawienie siodełka, wymieniał mostek i kierownicę. Nic z tych rzeczy. Chodzi o to jak trzymasz się roweru. Sztywno, blisko przodu.

Może. Ktoś by musiał z zewnątrz popatrzeć. Znacznie trudniej odchylić się do tyłu, mając zgięte łokcie. Pozycja ataku, próbowałem to ćwiczyć jeszcze na crossie, znacznie lepiej mi szło, bo jednak ta odległość od kokpitu mniejsza. A rąk nie mam krótkich. Coś robię nie tak. Pojeździć z kimś doświadczonym to chyba jedyna opcja, żeby wyzbyć się błędów, ale za bardzo nie ma z kim, kto będzie chciał jeździć z n00bem i uczyć go sprawnego pokonywania trudnie technicznych odcinków.

Podsumowując, na razie podreguluję amortyzator, zmniejszę ciśnienie w oponach, poćwiczę pozycję i podstawowe manewry (do nowego roweru trzeba się przyzwyczaić) i zobaczymy. Scotta prawdopodobnie i tak jesienią odsprzedam i kupię coś bardziej progresywnego.

Edytowane przez 1938
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

na szkolenie techniki jazdy sie zapisz. Takie wyjazdowe, kilkudniowe. To będzie przyjemne z pożytecznym bo poznasz fajnych ludzi, poznasz mega trasy (takie wyjazdowe szkolenia to sa w fajnych miejscach gdzie i tak sie na rowerowe urlopy przyjezdza) nauczysz się tyle ile byś ogarniał samemu latami, a moze nigdy. 

Np to wygląda bardzo konkretnie:

https://mscycling.pl/obozy-kolarskie/

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Na tej samej geometrii (w aluminiowej szacie) bardzo dobrze mi się jeździ po górach. Jedna różnica - sztyca regulowana.

Za dużo myślisz co jest źle z rowerem, po co to tak analizować. Na każdym sprzęcie z półki cenowej 8k prawie nic Cię nie ogranicza jako amatora. To Twoje ciało jedzie, balansuje, skręca, nie rower. Używaj go! Kupisz jakiś "zjazdowy" sprzęt i będzie jeszcze gorzej...dalej nie ogarniesz zjazdów, po płaskim będziesz jechał wolniej 😁

Sprawdź limit tego roweru na przykład w skręcaniu. Jest taki moment od którego on sam nurkuje jak jakiś Valentino Rossi, trzeba to poznać na asfalcie a potem w terenie np. na bandach. Pozycja to podstawa! Raz złapiesz to odkryjesz inny świat. Ja na tym HT nauczyłem się jeździć lepiej niż na moim poprzednim fullu trailowym :)

  • +1 pomógł 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Czego wcześniej nie zjechałem, to teraz też nie. Inni pod koniec stawki mieli ten sam problem. Nawet jeśli rozum podpowiada, że zjedziesz, to instynkt przetrwania robi swoje. Ale ogólnie szło coraz lepiej. Niestety trudniej tym rowerem utrzymać stabilny tor jazdy. Trzeba się wybrać na szkolenie i przede wszystkim jeździć.

Na razie jeżdżę Scottem. Może w przyszłym tygodniu pójdzie na pierwszy przegląd, to od razu bym zlecił wymianę pewnych elementów.

Hamulce jednak do zmiany. Wystarczy zmienić sam układ na proponowany wyżej XT, czy także klocki na półmetaliczne?

Amortyzator działa, choć nie tak, jakbym tego chciał. Jak przywalisz w koleinę, to uratuje cię tylko technika i jeśli wcześniej ją zauważysz. Zmniejszyłem powietrze o 10 psi i na wybojach dalej całe obciążenie przyjmuje rama, choć odczuwam poprawę.

Opony to temat dalej otwarty. Jeśli coś się lepiej sprawdzi od obecnych topornych, to warto rozważyć zmianę.

Czyli do wymiany hamulce, siodełko, ewentualnie opony.

Jeśli pozostanę w MTB na dłużej, to na kolejny sezon kupię coś o lepszej geometrii, bardziej zwrotny i przewidywalny na zjazdach.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

rower nie ma nic wspólnego z tym ze Ci nie idzie i że lądujesz na końcu stawki jakiś lokalnych ogórków. Serio wierzysz nadal ze jak zmienisz fajne 1)opony 2)hamulce 3)amor na jeszcze fajniejszy to będzie Ci lepiej szło? Ni hu hu, dalej będziesz na końcu stawki z innymi randomowymi ludzmi. To Ty, Twoja kondycja i technika jazdy są driverami tego jesteś na końcu stawki gminnego wyścigu rowerowego.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@1938, tak czytam i rozkminiam twoje rozterki i już mi się popcorn kończy.

Tak jak napisał  kolega wyżej, to nie twój  świetny rower jest ograniczeniem tylko Ty.

Ujeżdżam Scale 940 z 2018 i jako barszczyk jestem mega happy jak na starcie przez 3min jestem w grupie. Później to już przyjemność z jazdy i banan jak dukulam się do mety w zanim mi ją zamkną.

Sprzęt masz spoko. Zacznij więcej oczekiwać od siebie. nic nie wyszło na siodełko i teren. Pracuj nad formą i techniką.

  • +1 pomógł 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@1938 Jeździłeś wcześniej też na 29"? To co opisujesz kojarzy mi się z moim poprzednim rowerem, specjalnie szukałem 26 bo 29 dla mnie nie skręcały, źle się na nich czułem. Teraz trafiłem 29 który jeździ jak 26, ale dalej jak na czyiś wsiądę to jest źle.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W dniu 26.06.2022 o 12:11, 1938 napisał:

Hamulce jednak do zmiany. Wystarczy zmienić sam układ na proponowany wyżej XT, czy także klocki na półmetaliczne?

Ja jeżdżę na żywicznych i to mi starcza. Potencjał ich nie jest przeze mnie jeszcze w pełni wykorzystany, mogę tu jeszcze poprawić technikę. Ludzie bez dużego doświadczenia zwykle tylne koło blokują, a mocy przedniego hamulca jak mają dobry nie umieją w pełni wykorzystać, wymaga to odpowiedniego rozkładu ciężaru na koła i świadomego dostosowania mocy między hamulce. Czasami też odkrywam, że mogę jednak jeszcze mocniej pociągnąć klamkę przedniego.

W dniu 26.06.2022 o 12:11, 1938 napisał:

Czego wcześniej nie zjechałem, to teraz też nie. Inni pod koniec stawki mieli ten sam problem. Nawet jeśli rozum podpowiada, że zjedziesz, to instynkt przetrwania robi swoje. Ale ogólnie szło coraz lepiej. Niestety trudniej tym rowerem utrzymać stabilny tor jazdy. Trzeba się wybrać na szkolenie i przede wszystkim jeździć.

Naprawdę raczej to technika, blokada psychiczna, a nie rower. Sam też nie dawno miałem miejsca, które omijałem. Ale jak się przełamałem okazało się, że było bardzo proste.

Koniec stawki (w którym sam się póki co znajduję, chociaż pnę się powoli ku środkowi) z reguły nie ma ani kondycji ani techniki. Strome, ale proste (krótkie, bez korzeni i dziur) zjazdy są sprowadzane, przed ciasnym zakrętem (bez żadnych utrudnień, tylko zawrotka) wypinanie z pedałów (przez co tak naprawdę ciężej im przejechać ten zakręt) itp. Takim ludziom można dać najlepszy na świecie rower a i tak będą na końcu stawki, bez zauważalnej zmiany pozycji. Moja technika mi na razie wystarcza, myślę że mógłbym się załapać w połowę stawki z nią. Jednak jeszcze leży kondycja nad którą głównie pracuję, która póki co trzyma mnie na końcu stawki. Podjazdy trwają dłużej niż zjazdy dlatego to noga wygrywa zawody. Ale rower jeśli chodzi o technikę jeszcze na dużo więcej mi pozwoli. Przecież Spark (dopóki w 2022 nie stał się modelem mocno różnym) od Scale się różnił tylko obecnością dampera. A ile mistrzostw wygrał na nim Nino Schurter? I myślisz, że Scale jest zły na lokalne zawody? Plus z tego co wiem, zdarzało się, że na Scale startował, w zależności od trasy.

Z amortyzatorem jak kombinujesz też nie przesadzaj i patrz przede wszystkim na SAG, żeby zawierał się w zalecanym przez producenta. Tabliczka z wagą to tylko wskazówka ale SAG to już bardzo ważny wyznacznik. Jak będziesz mieć poza zalecanym przez producenta to zapomnij o dobrej charakterystyce pracy. Czemu tabliczka jest tylko wskazówką? Każdy ma inną budowę ciała, większe lub mniejsze nogi, dłuższe lub krótsze ręce, większy lub mniejszy tułów itd. Powoduje to, że osoby o tej samej wadze mogą mieć różny rozkład ciężaru na koła, więc będą potrzebowali innego ciśnienia w amortyzatorze, aby uzyskać taki sam SAG. Poza tym serio myślisz, że amortyzator jest zły bo cię nie uratował przed koleiną? To może jednak rozejrzyj się za czymś do downhillu, tamten skok, kąty, opony lepiej sobie poradzą. Koleinę to najlepiej przeskoczyć (rozumiem, że w poprzek?), a jak nie zdążysz zauważyć to nie miej pretensji do amortyzatora...

Jak chcesz rower bardziej przewidywalny na zjazdach, to rozumiem, że chcesz stabilniejszy? Z tego co wiem jest to przeciwieństwo zwrotności, którą też chcesz lepszą. Uwierz, że wymagając tak wiele od roweru, tak niewiele od siebie to nigdy nie będziesz z żadnego zadowolony.

Od siebie mogę dodać, że po pierwszym tygodniu i jednych zawodach jestem zadowolony z obniżenia mostka (wszystkie podkładki poszły nad). Strome podjazdy, na których można odkleić przednie koło lub zakręcić tylnym w miejscu stały się zauważalnie łatwiejsze. Ku zaskoczeniu (pozytywnemu) na zjazdach nie odczułem różnic (bałem się negatywnych odczuć). Mam wrażenie też, że rower lepiej skręca przy dużych prędkościach - gwałtowniej mogę wejść w zakręt, więc w te same zakręty na singlach mogę szybciej wchodzić. No ale skoro jestem wzrostem na dole przedziału rozmiaru L, to może być trochę logiczne, że pasuje mi obniżona kierownica, a podkładki będą dla tych wyższych. Jeszcze ciekawi mnie jakie efekty byłyby z wymiany mostka -8° na -17°. Czy też byłoby pozytywnie, czy może już za dużo, już nie wygodnie. Niestety tu bez inwestycji nie ma jak się przekonać.

  • +1 pomógł 3
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 2 miesiące temu...
W dniu 26.06.2022 o 23:25, Dyg napisał:

@1938 Jeździłeś wcześniej też na 29"? To co opisujesz kojarzy mi się z moim poprzednim rowerem, specjalnie szukałem 26 bo 29 dla mnie nie skręcały, źle się na nich czułem. Teraz trafiłem 29 który jeździ jak 26, ale dalej jak na czyiś wsiądę to jest źle.

Jeździłem jakiś czas 27.5". Teraz jeżdżę tylko 29" i nie wróciłbym do 27.5". Współczesne geometrie są znacznie bardziej zwrotne.

Do każdego roweru trzeba się przyzwyczaić. Jest jeszcze jeden problem. Mniej mocy idzie na pedały i po dłuższym czasie bolą kolana. Próbowałem ustawiać siodełko wyżej, ale to też nie rozwiązuje problemu. Może to kwestia bardziej pochylonej geometrii, pozycji bardziej do tyłu względem osi korby, może też siodełka...

Kolejna przeszkoda to brak auta. Nie dojedziesz na górskie maratony, a właśnie tam są najlepsze trasy, nie zawsze trudne technicznie. Czasami jakiś pociąg jedzie w okolice, skąd musisz pokonać 20-30 km rowerem. Na lokalny XCM pojechałem rowerem, 20 km po pagórkach i jeden długi podjazd. Pół godziny przerwy i startujemy. Nogi już nie są świeże, nie pcham się do przodu i wlokę się na singlach za innymi 5km/h. Na innych podjazdach wyciskam, ile mogę. No ale powrót... ledwo dowlokłem się do domu. Przed pandemią na wszystkie zawody w okolicy dojeżdżałem rowerem, wyprzedzałem na podjazdach (tu miałem asa w rękawie) i bez problemu wracałem do domu.

Prawdopodobnie to mój ostatni sezon. Powodów jest wiele, ale głównie kwestie zdrowotne. Czuję się coraz słabszy. Rozważałem też, żeby jeździć tylko na maratony, ale na drugi dzień nawet nie mam siły pojechać do pracy. Z tego powodu odpuszczam treningi. Może jeszcze rok dam radę się ścigać. Chciałbym pojechać jeszcze w kilka miejsc.

No i nie wiem, co w tej sytuacji ze scottem, bo sprzedawać nie chcę, ale liczbę rowerów muszę zredukować - nie ma gdzie tego wszystkiego trzymać.

Edytowane przez 1938
  • Haha 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team

Ciekawe podejście - starty bez treningów, ale kto wie, może zaprocentuje... :teehee:

Co do Scott'a : nie wiem, mogę się mylić, ale wydaje mi się, że z tych które masz, jest najlepszą bazą (rama + amor), więc pozbycie się go byłoby najgorszą opcją (chyba, że w planach jest coś dużo lepszego, albo wystarczy któryś ze starszych)...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...