Skocz do zawartości

[zdrowie] Czym smarować! 2 przypadki!


Gość

Rekomendowane odpowiedzi

Dzisiaj mam dwa pytania związane ze smarowaniem:

1. Po ostatnim spotkaniu z zębami psimi i kilku wywrotkach i otarciach. Czy wozicie ze sobą coś antybakteryjnego, żeby z dala od domu szybko zdezynfekować ranę?

2. Powoli słońce zaczyna mnie trzaskać na bajku - a, jako że przy dobrej prędkości człowiek tego nie czuje, myślę nad czymś do opalania. Co polecanie na ręce i twarz? Może jakaś maść, która razem z potem nie zmieni się w lepką ciecz?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Raz mi się zdarzyło ugryzienie przez psa. Nie miałem pretensji do psa ale właściciela poprosiłem o książeczkę szczepień.
Gdybyś tego nie zrobił natychmiast do lekarza.
 

Na słońce tylko prawdziwa bandana, wtedy kark bezpieczny.
Na twarz można filtr ale ja się pocę i wtedy wszystko płynie.
Stroje rowerowe też powinny być słońco odporne i takowe są.
Przez niektóre można się nieźle opalić.

Edytowane przez radko10
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wody utlenionej już się nie stosuje przy ranach. Oczyszcza się opłukując solą fizjologiczną w przypadku płytkich ran.
Zakłada się że krwawienie nie pozwala bakteriom wnikać głębiej. Czyli po przemyciu i oczyszczeniu  plaster.
Medycyna też się rozwija!

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 4 tygodnie później...

Trochę zamieszania tu widzę i nieco poczułem się wywołany do tablicy.

Drobne otarcia zadrapania takie sięgające do skóry właściwej a więc wtedy gdy jest nieco krwi i chłonki (takie przeźroczyste do słomkowego) nie wymagają interwencji. Przyjeżdżasz bierzesz prysznic i właściwie po sprawie. Oczywiście zakładam zdrowego człowieka który choć raz w życiu był szczepiony na tężca ( a nie dostał anatoksynę p. tężcową bo to co innego). Jeśli chodzi o głębsze rany sięgające już tk. podskórnej, to do ok 1cm szycie jest rozważanie, a powyżej niemal zawsze praktykowane. Co wcześniej? Zależy od wielu czynników a najważniejsze to krwawienie i zabrudzenie. Generalnie jednak jeśli możesz kończysz wycieczkę w najbliższym możliwym miejscu publicznym i dzwonisz po pomoc (rodzina aby po prostu wrócić do domu lub pogotowie jeśli wymaga tego sytuacja). Jeśli nie ma takiej możliwości to tamujesz krwawienie (jeśli jest znaczne) opatrunkiem uciskowym (mamy na sobie świetne ciuchy do tego) wcześniej oczyszczając ranę z większych zabrudzeń (woda, bidon itd). I szukamy pomocy. Nie szorujemy jej niczym tylko spłukujemy.

Dezynfekcja:

Woda utleniona: błłłeeeee!!! Dobra do wykrywania krwi na dywanie po morderstwie teściowej;

Spirol: ekstra ale większość na ranę a nie do ustnie czy per rectum - w tych podaniach nie zadziała;

octanisept: spoko ale tylko raz może dwa a nie co chwila kilka dni jak niektórzy w białych kitlach zalecają ku uciesze producenta;

rivanol: spoko: do obmywania rany np. szarpanej po psie ale też w ściśle określony sposób;

Inne wynalazki? A po co sobie komplikować życie i szukać kwadratowych jaj?

Jeśli chodzi o ugryzienia psa: tu sprawa się komplikuje. Nie mówię o uszczypnięciach po wściekłym yorku tylko o głębokich ranach kąsanych i/lub szarpanych. Zakładam że pies złapany/ubity/uciekłaś/eś mu - whatever... Możesz usiąść i zacząć "lizać" rany. Oceń krwawienie, chwilę pokrwawi to dobrze, ale oceniasz czy krew sika czy wypływa. Jeśli wypływa masz więcej czasu i mniej problemów potem. Jeśli sika: zaciskasz i wzywasz pogotowie/GOPR/ kogokolwiek. Kończyna ugryziona wędruje wyżej od serca - mniejszy upływ krwi, mniejsza szansa na utratę przytomności bo to działa na wyobraźnię. Jeśli tylko wypływa, również opatrunek uciskowy i możesz próbować dojechać do najbliższego miejsca z ludźmi, choć też nie zawsze. Rany po psie ujowo się goją bo są głębokie, często szarpane i flora bakteryjna na psich zębach potrafi nakukać. Zawsze kończy się antybiotykami. Szyciem już nie zawsze. Najlepiej goić bez opatrunku zdejmując strupy aby rana goiła się od środka na zewnątrz (tak wiem nikt tak prawie nie robi). No i anatoksyna p. tężcowa lub szczepienie na tężca. Co z psem? Najlepiej jak czyjś i ten ktoś poczuwa się do odpowiedzialności lub zostanie do niej zmuszony: jeśli szczepiony na wściekliznę to 15dni obserwacji, jeśli nie szczepiony w ogóle lub po terminie też 15dni obserwacji. Dlaczego tak? Szczepienia nie zawsze działają (ot taka sobie prawda, w ogóle w medycynie nie ma czegoś takiego jak gwarancja: wybić to sobie z głowy!!) Ponieważ wirus wścieklizny pojawia się w ślinie chorego na ok 10-14dni przed zgonem. Jeśli pies zemrze na obserwacji podlegasz szczepieniu. Jeśli pies zachoruje na obserwacji nie może być niczym leczony tylko przedłuża się obserwację do jakiegoś skutku. Jeśli pies wyzdrowieje, to nie jesteś szczepiony, jeśli pies zemrze pobiera się od niego tk. mózgową do badania. Jeśli nic, upiekło ci się, a jeśli jest to cię szczepią. Ile masz Ty czasu na czekanie na wynik? Różnie: od 7 dni (naplucie do oka) do nawet 2 lat (stopa kostka). Dlaczego? Bo wirus wścieklizny wędruje ok. 2mm na dobę w kier. OUN gdzie jest poza zasięgiem układu immunologicznego. Jeśli więc dostanie się do oka to ma tylko nerw oczny ok 1cm do mózgu. Zapomnij o szczepieniu już cię nie ma, załatwiaj sprawy rodzinne i spadkowe. ;) Jeśli pies jest zdrów po 15dniach czy po wyzdrowieniu to się go szczepi i tyle, a właściciel dostaje -100zł w bonusie plus koszta postępowania. Jeśli jednak gryzący zwieje i tyle go widzieli to się szczepisz. Zwykle jednak na własny rachunek bo Lekarze niechętnie, takiego Cię, kierują na bezpłatne na NFZ. Dlaczego? Nie wiem. Jak umrzesz to i tak go nie pozwiesz o błąd więc może dlatego... Po 2 latach pewnie zapomnisz o sprawie i nie połączysz zdarzeń. ;) Dawka kosztuje ok 200zł jest ich pięć, a zastrzyki robi się jak każde inne: domięśniowo w naramienny albo w glutka.  Aha: wścieklizna to 100% śmierć - oo tu macie gwarancję w medycynie :D

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dwa lata powiadasz? Uf całe szczęście. Kto by chciał dłużej żyć na tym łez padole. Mam tylko nadzieję, że przed śmiercią pogryzę wściekle jakiegoś polityka!

A tak na poważnie, to na razie zapakowałem dodatkowo małą gazę w razie jakiś otarć/skaleczeń.

Co do balsamów na słońce to jest całkowite nieporozumienie i PORAŻKA!

NIVEA SUN Protect& Moisture 50 - człowiek klei się po 30 min jazdy,  ręce i nogi jakbym wysmarował smalcem, pot z twarzy zmienia się w gęstą ciesz.

Kolastyna family 30 - już lepiej na rękach i nogach, ale na twarzy też tragedia.

Nie wiem, czy trzeba szukać czegoś specjalnie dedykowanego dla sportowców, czy ryzykować czerniaka...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 2 tygodnie później...

Ja na sabaki polecam gaz wozić ze sobą. I mówię na poważne, zaznaczę oczywiście - chodzi o te dzikie psy, których fakt, w polszy mniej niż na wschodzie ale i tak się zdarzają.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, radko10 napisał:

@arturooo3

To gaz czy żel bo już się pogubiłem?

Gaz pieprzowy w formie żelu. No tak to się nazywa, nic nie poradzę.

Jeden z najlepszych na polskim rynku tak na dziką sabakę jak i na naćpanych imprezowiczów to FOX LABS 5.3:

https://allegro.pl/oferta/gaz-pieprzowy-fox-labs-fivepointthree-5-3-mln-59ml-7657170891?fromVariant=7657131959

Siła: 5300000 SHU ;)

Polecam :D

Edytowane przez Gość
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...