Skocz do zawartości
  • ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

  • Podobna zawartość

    • szy
      Przez szy
      Cześć :),
      pozazdrościłem Mambie i Wooykowi - pozwalam sobie założyć tu blogowy wątek i dzielić się nowościami ze Znajkraju.
      Znajkraj to blog podróżniczy, w którym 100% opisywanych aktywności to turystyka kwalifikowana (czyli tzw. "adventure travel") - zdecydowana większość na rowerze z sakwami i niewielka (niestety - śnieg!) część na biegówkach. Podróżujemy tylko po Polsce i po Europie - to nie wielkie wyprawy po świecie, a raczej ta "mniejsza" turystyka dostępna dla naprawdę każdego - na dzień, weekend, kilka lub kilkanaście dni. Na miejsce wyjazdu staramy się dojeżdżać przede wszystkim koleją.
       

      Wiślana Trasa Rowerowa w Małopolsce
      Po tym jak w Niemczech posmakowaliśmy europejskiego standardu uprawiania turystyki rowerowej, szczególną uwagę zwracamy na trasy z prawdziwego zdarzenia, których najważniejszą zaletą jest szeroka dostępność. Nie raz widzieliśmy osoby niewidome na rowerach, na wózkach elektrycznych, całe rodziny z dzieciakami. Na szczęście tego typu infrastruktura ostatnio zaczęła pojawiać się w Polsce i to opisy takich szlaków należą do najpopularniejszych na Znajkraju, między innymi:
      Kaszubska Marszruta w Borach Tucholskich, szlak wokół Tatr w Małopolsce i na Słowacji, Wiślana Trasa Rowerowa w Małopolsce, Velo Dunajec - z Zakopanego do Tarnowa, nowe Pomorze Zachodnie - w przygotowaniu!  

      Na szlaku wybrzeża Morza Bałtyckiego przed Rostockiem
      We wspomnianych Niemczech trafiamy na trasy o różnym charakterze, gromadząc różne doświadczenia. Trasy rowerowe prowadzące po każdym niemieckim landzie dowodzą jednak, że w każdym regionie można zrobić coś dla turystyki rowerowej. Czasem nawet umożliwić wyścig z zabytkowym pociągiem ;). Przez to zróżnicowanie, połączone z wygodą, bezpieczeństwem, walorami krajoznawczymi, także smakowymi, Niemcy to nasz ulubiony cel zagranicznych podróży. Nasze niemieckie wyjazdy to między innymi:
      szlak Odra-Nysa - spokojny, świetny dla rodzin, szlak Morza Bałtyckiego - idealny na lato, przeciekawy, przepyszny i przewygodny Men, fragment słynnej Łaby z kameralną Hawelą, zróżnicowana, wygodna północ Brandenburgii.  

      Na Starym Moście nad Menem w Würzburgu we Frankonii
      Na Znajkraju jeszcze między innymi kilka relacji z Podkarpacia (w tym Green Velo) i ze Śląskiego, jest bardzo popularny Bornholm, Norwegia do której bardzo tęsknimy, tegoroczna Łotwa, oczywiście wyśmienite na rower Włochy - Trentino i Emilia-Romania - które wcale nie są za gorące na lato, jak się często uważa, a także inne miejsca.
      Pisanie o turystyce rowerowej - które początkowo miało tylko być odtrutką na koszmarne wypalenie zawodowe - wciągnęło mnie do tego stopnia, że obecnie zdarza mi się pisać w Rowertourze, National Geographic Traveler wyróżnił mnie nominacją do Travelera w kategorii "Podróżnik online", a w sierpniu reprezentowałem Małopolskę w pierwszych Turystycznych Mistrzostwach Blogerów, organizowanych przez Polską Organizację Turystyczną.
      Tyle na początek, mam nadzieję że wątek wniesie coś do życia forum
      Dzięki&pozdro
      Szy.
      PS. A przy okazji jeszcze zapraszam na Instagram!
    • szy
      Przez szy
      Cześć! 
      Dla rowerzysty jadącego na Nordkapp Łotwa jest przystankiem obowiązkowym, ale wszyscy traktują ją wyłącznie jako państwo tranzytowe. A tymczasem można tu spędzić kilka ciekawych, niekoniecznie oczywistych rowerowych dni. Na Znajkraju nowy rowerowy tekst:
      https://www.znajkraj.pl/lotwa-na-wakacje-w-latgalii-i-na-wybrzezu-baltyku

      ... a dla Was najważniejsze kwestie rowerowe. 
      Dotychczas kraje bałtyckie kojarzyły mi się głównie z szerokimi szutrowymi traktami, nie zawsze wygodnymi do jazdy. I nie da się ukryc, że to ich bałem się na miejscu najbardziej. Zaskakująco okazało się, że na wschodzie te drogi to całkiem przyzwoite jeżdżenie. Na pewno muszą być regularnie wyrównywane, gdyż w wielu okolicach stanowią podstawowy sposób dojazdu - w wiele okolic asfalty po prostu jeszcze nie dotarły. Jednocześnie ruch na wschodzie Łotwy jest tak niewielki, że nie ma im komu je degradować. Jedzie się więc dość przyjemnie i naprawdę tylko czasami, na krótkich odcinkach, przeszkadza znana tarka.
      Trochę inaczej jest nad Bałtykiem. W okolicy Tuji na dwóch łotewskich szlakach EuroVelo było kilka odcinków po 2-3 kilometry, w dużo częściej wykorzystywanych ze względu na atrakcyjność wakacyjną miejsca, gdzie głośno wyrażałem moje zdanie o jakości łotewskich dróg. Ale generalnie, w skali wyprawy, problem nie istaniał.
       
      Na obrazkach wyglądało to tak - pierwszy kontakt za Rezekne/Rzeżycą:

       
      ... albo kawałek dalej w Parku Narodowym Raźno:

       
      Jak widać, na drogach jest niewiele piachu - jazda naprawdę nie sprawia kłopotów:

       
      I jeden z tych krótkich koszmarów na północy - na środku tarka, boki w piachu - nie ma gdzie uciec.

       
      Ale piaszczystych dróg nie ma wszędzie - nawet na wschodzie te większe miejscowości łączą asfalty, w dodatku często właśnie kładzione nowe za europejskie fundusze. Np. w okolicach Agłony (jeszcze nieremontowana):

       
      ... i między Krasławiem a Dyneburgiem (nówka):

       
      Przez Łotwę biegną trzy szlaki EuroVelo, dwa z nich wzdłuż północnego wybrzeża Morza Bałtyckiego. Ale biegną trochę... dziwnie - mało praktycznie. Bo wątpię, by ktoś podążający za szlakiem na północ Europy chciał zbaczać i robić objazdy po okolicy za znakami EuroVelo, zamiast cisnąć główną ekspresówką z wygodnym poboczem na północ. Więc te łotewskie EuroVelo to jednak fajne szlaki dla kogoś takiego jak ja, który zamierza jeździć po samej Łotwie, a nie dla kogoś kto śmiga na Nordkapp.
       
      A to wybrzeże, które mija się ekspresówką w drodze na północ potrafi być bardzo fajne. I oryginalne. I z odrobiną jakiejś krajoznawczej treści. To chociażby bardzo ciekawy geologicznie fragment w grotami żłobionymi przez morze w niewielkim klifie. Mamy coś takiego u nas? Chyba nie.


       
      Schodzi się w to miejsce po takim przyjemnym pomoście, obok jest wiata, duży kemping z paleniskami. Fajne miejsce na nocleg.

       
      Promowaną miejscówką jest również dawna latarnia morska Kurmrags. Jednak jeśli latarnia morska znaczy dla Was to, czym są strzeliste, piękne polskie budowle, to ta łotewska jednak trochę zawodzi, choć ratuje klimat okolica:


       
      Generalnie łotewskie wybrzeże w maju jest takie, jak na zdjęciach. Puste na długich kilometrach. A potrafi być przepiękne. Ciekawe, jak wygląda w wysokim sezonie?



       
      Fragment przejechałem po plaży - gdyby nie piasek i troska o napęd, warunki są takie, by przejechać je całe w ten sposób:

       
      Rygę opisało już tak wielu, że nie będę zawracał Wam głowy. Napiszę tylko, że na Starym Mieście jest naprawdę ślicznie. Klimat wieczorami - pierwsza klasa. Byłem tam dokładnie w wieczór finału Ligi Mistrzów - bardzo, bardzo na poziomie. Europa pełną gębą. Kosztem pustego wschodu kraju.
      Na wschodzie wciąż są miejsca jak to, w dolinie Dźwiny, gdzie ludzie mieszkają w starej wsi starowierców. Ale nawet bez robienia ze wsi atrakcji, są miejsca które naturalnie zbliżają się do tego obrazu.



       
      Od turystyczno-krajoznawczej strony wschód Łotwy to dawne Inflanty Polskie. Lata polskiej tradycji, wiary. Do dziś w Dyneburgu (Daugavpils) drugim największym mieście Łotwy mieszka około 15% Polaków. A Łotyszy? Tyle samo! Bo połowę stanowią... Rosjanie. Za najbardziej polski jednak uznaje się Krasław z pałacem polskiej rodziny Platerów. W Dyneburgu jest piękna, ogromna i świetnie zachowana twierdza, obecnie remontowana na przeróżne cele:

       
      A ogólnie warto wiedzieć, że to rok stulecia Łotwy - dokładnie 100 lat temu w Rzeżycy Łotysze z trzech regionów zjednoczyli się w jeden organizm i tamten moment uznają za początek współczesnej historii kraju. Jeszcze kilka obrazków:
       
      Lecąc na Łotwę nie trzeba pakować roweru - Air Baltic zabiera rowery tylko ze złożoną kierowicą i odkręconymi pedałami - jak widać - rower dolatuje cały:

       
      We wszystkich pociągach można wozić rowery:

       
      Są tradycyjne cerkiewki:

       
      Kawałek dalej stoi piękny dwór innej polskiej rodziny - Kierbedziów:

       
      Wszędzie jest zielono, mnóstwo jezior:

       
      Z takimi "atrakcjami" jak... warszawa?!

       
      Bardzo polecam dla lubiących klimaty polskiej ściany wschodniej, a jednocześnie jednak pewnego rodzaju europejskiej egzotyki.
      Pozdrower :)
      Szy.
×