Skocz do zawartości
Drodzy Rowerzyści!
Fundacja Ewy Błaszczyk 'A kogo?' pilnie poszukuje dwóch rowerów, najlepiej damek, dla rodziców/opiekunów pacjentów kliniki 'Budzik' - Warszawia - Międzylesie, przy Centrum Zdrowia Dziecka.
Po więcej szczegółów odsyłamy na oficjalną stronie www oraz fanpage FB.
Borsuczy

[Gniew rowerzysty] Co cię wkurzyło na rowerze?

Rekomendowane odpowiedzi

PiotrKaaaaaaaaaaa

Problem z wieloma DDR jest taki, że są nieprzystosowane do jazdy szosówkami. W sensie, bardzo źle się nimi jeździ. Jakby wszystkie ulice były zrobione z kostki brukowej, płyt chodnikowych, dziurawe jak ser szwajcarski itp, nikt by nie kupował szosówek. A jak na chodniku namalują znaczek, to DDR jest i trzeba nią jechać...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
michalr75

Mnie wkurzaja rowerzysci co nie umieja jezdzic na rowerze a probuja, stwarzajac zagrozenie, bo jest dostepny (Veturilo) a do pasji doprowadzaja mnie ludzie przechodzacy gdziekolwiek przez DDR bez spojrzenia czy ktos przypadkiem nie jedzie oraz krew mnie zalewa jak widze rowerzystow dla ktorych wazniejszy jest ekran smartfona niz bezpieczenstwo wlasne i innych.

Edytowane przez michalr75

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
clavdivs
4 godziny temu, PiotrKaaaaaaaaaaa napisał:

Problem z wieloma DDR jest taki, że są nieprzystosowane do jazdy szosówkami. W sensie, bardzo źle się nimi jeździ. Jakby wszystkie ulice były zrobione z kostki brukowej, płyt chodnikowych, dziurawe jak ser szwajcarski itp, nikt by nie kupował szosówek. A jak na chodniku namalują znaczek, to DDR jest i trzeba nią jechać...

Wyścig Paryż - Roubaix pokazuje że kolarstwo szosowe to nie tylko gładkie powierzchnie.

  • +1 pomógł 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
PiotrKaaaaaaaaaaa

Pokazuje tyle, że jak ktoś musi to przejdzie na szosie i w terenie, tylko co z tego? Nic to nie zmienia w tym co wcześniej napisałem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
clavdivs

Teraz w szosówkach często widuje się opony w rozmiarze 28, więc nie spotkałem jeszcze tak słabej nawierzchni na DDR że nie da się na nich jeździć, no chyba że ostry przypadek betonowych płyt rodem z PRL.

Tak naprawdę dla szosówek problem ścieżek rowerowych nie istnieje. 

Na rowerze tylko raz się wkurzyłem. Jak złamałem obojczyk. :)

Edytowane przez sznib
Nie cytujemy posta poprzedzającego w całości.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Piter233
24 minuty temu, clavdivs napisał:

Teraz w szosówkach często widuje się opony w rozmiarze 28, więc nie spotkałem jeszcze tak słabej nawierzchni na DDR że nie da się na nich jeździć, no chyba że ostry przypadek betonowych płyt rodem z PRL

Raczej 25c. 28 raczej się widuje razem z tarczami (zwykle). Pojechać się da, po szutrze też pojedziesz na szosie, tylko pytanie ile to ma wspólnego ze zwykłą jazdą. A że na plakacie wyborczym się pisze "wybudowano xxx km ścieżek rowerowych" to nieważne że asfaltowa nawierzchnia jest dużo lepsza, ważne że jest.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Zazi

Wśród rowerzystów, kierowców wszystkich kategorii, biegaczy, pieszych, właścicieli psów, urbanistów, planistów, wykonawców, ustawodawców, a także egzekutorów prawa jest gigantyczna ilość osób, które nie mogą dokonać zakupów w pewnej renomowanej sieci sprzedającej sprzęt rtv/agd. Dopóty dopóki ten odsetek się nie zmniejszy nadal będzie :wieś tańczy i śpiewa” i „Dziki Zachód”.

Przykłady co mnie wkurza :

1. Rowerzyści

- brak oświetlenia

- smartfon w łapie i słuchawki na uszach

- napierdzielanie przez przejazdy rowerowe

2. Kierowcy

- wymuszanie pierwszeństwa na zielonych strzałkach podczas rozmowy przez telefon

- wyprzedanie „na gazetę”

- wyprzedzanie na trzeciego na czołówkę (dobrze jak jest pobocze, gdzie można uciec)

3. Biegacze

- słuchawki na uszach i ciemne ubranie

4. Piesi

- Matki jadące na dwa wózki, zajmujące całą ddr, dodatkowo 500 plusy biegające bez opieki

5 Właściciele psów

a) starsza pani wychodząca ze swoim Fafikiem na spacer używające zwijanych metalowych smyczy. (do tej pory mam bliznę na nodze jak pies mi się zakręcił przy spacerze, w przypadku zaistnienia podobnej sytuacji przy większej prędkości mogłoby dojść do poważniejszych obrażeń)

b) tereny wiejsko-podmiejskie z otwartej bramy wybiega jakiś Burek bez opieki i tak naprawdę nie wiem czy chcę się pobawić czy odgryźć mi nogę.

6. Planiści, urbaniści

- jeżeli nie ma pieniędzy na porządną drogę rowerową to lepiej jej nie robić niż tworzyć 50 metrowy ciąg pieszo-rowerowy z polbruku, na który nie ma jak wjechać kończący się przed rondem bez możliwości włączenia się do ruchu

7. Wykonawcy

- w mojej „wiosce” przyciski na przejazdach rowerowych są zamontowane pod dziwnym kątem i z nie właściwej strony (nie piszę, o tym, żeby się tylko czepiać, ale skoro wydawane są na to publiczne pieniądze to mogę oczekiwać, że będzie to zrobione poprawnie)

8 Ustawodawcy

Mam wrażenie, że ludzie tworzący polskie prawo ostatni raz jeździli rowerem podczas Pierwszej Komunii. Panuje wśród nich przeświadczenie, ze rower służy tylko do wypoczynku sobotnio-niedzielnego. Nie są w stanie ogarnąć, że można przed pracą „walnąć stówkę na szosie” czy też „poganiać niedźwiedzie po lesie”. Przejdę doi przykładu (był wspominany na forum). Posłowie PO złożyli interpelację, aby zwolnić rowerzystów na czas treningu z obowiązku jazdy po DDR (przez 8 lat nie można było tego ogarnąć?). Odpowiedź ministra infrastruktury „W mojej ocenie, treningi kolarskie nie powinny powodować zagrożenia bezpieczeństwa samych kolarzy, jak i innych uczestników ruchu drogowego, dlatego też ich prowadzenie na drogach publicznych (zamiast w obiektach sportowych), przy odbywającym się ruchu pieszych oraz pojazdów, może budzić wątpliwości. Należy wskazać, że infrastruktura drogowa budowana jest przede wszystkim w celach komunikacyjnych, natomiast  wykorzystanie dróg publicznych do uprawiania sportu, stanowi – co do zasady – wykorzystanie tych dróg w sposób szczególny (…). Zgodnie z art. 65 ustawy zawody sportowe, rajdy (…) i inne imprezy, które powodują utrudnienia w ruchu lub wymagają korzystania z drogi w sposób szczególny, musi odbywać się pod warunkiem zapewnienia bezpieczeństwa porządku podczas trwania imprezy oraz uzyskania zezwolenia na jej przeprowadzenie”

 

Na koniec denerwuje mnie jeszcze jedna rzecz. Wszechobecna hipokryzja. Oburzam się jak ktoś idzie po DDR, ale jak za 50 metrów będę jechał chodnikiem to jest w porządku itd.



 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
KrissDeValnor

Z tym ostatnim twierdzeniem można polemizować, bo tam gdzie jest zazwyczaj ścieżka rowerowa, to obok jest i chodnik, więc tam gdzie jest widoczny podział, każdy powinien się trzymać swojego kawałka.
Poza tym ścieżki rowerowe są zazwyczaj stosunkowo wąskie, a chodniki czasem są co najmniej 2 x szersze ( np. osiedlowe ), więc gdyby chcieć 100% prawilności, to należałoby zasuwać z buta do najbliższej ścieżki i zabronić kierowcom samochodów wjeżdżania pod blok, bo to przecież chodnik tylko dla pieszych i dzieci na rowerach ( najlepiej biegowych, bo te są najwolniejsze i nikomu nie stanie się krzywda )...
Jest za dużo niuansów i ile ludzi, tyle działań i pomysłów, nie zawsze zgodnych z narzucanymi przez ustawodawców ramami i przepisami.
Musieliby chyba wprowadzić fotoradary i rejestracje dla rowerzystów, oraz kule szpiegule dla pieszych, tyle że to już by był rok 1984...
https://pl.wikipedia.org/wiki/Rok_1984
PS
Jazdy po wąskich chodnikach między pieszymi nie uznaję.
Pod oknem mam wąską ulicę i jeszcze węższy chodnik ( szeroki na 3 płyty i miejscami dodatkowo zwężony przez parkujące samochody ), a czasem widuję na nim rowery...

Edytowane przez KrissDeValnor

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
zekker
W dniu 16.09.2018 o 21:52, shotgun napisał:

Jezeli zaloze Twoj tok myslenia, oczywiscie zakladam, ze dobrze go interpretuje, czyli takiej totalnej przezornosci  i przewidywania co moze sie stac, to osobiscie wole siedziec w domu. Nie popadam wiec w skrajnosc, po prostu sobie jezdze, a ze wciaz lubie adrenaline a tryb niesmiertelnosci gdzies sie zgubil przez lata... no cuz.

Z totalną bym nie przesadzał, bo to by mi się bardziej kojarzyło wręcz ze strachem.
Mnie wchodzenie na ślepo w zakręty nie podnieca, wyrosłem z manii prędkości za wszelką cenę. Wolę się napompować stromym trudnym zjazdem, rozpędzić się mogę jak widzę co mam przed sobą. W okolicy mam do wyboru tyle ścieżek, że nie ma problemu z odpuszczeniem na 50m, bo zaraz będę mógł dać w palnik na kolejnych kilkuset.
A po mieście, to chcę sprawnie przejechać z A do B i przede wszystkim w jednym kawałku. Jest to ostatnie miejsce do szukania adrenaliny.

W dniu 16.09.2018 o 21:52, shotgun napisał:

Mieszkam w wiosce, gorskiej wiosce, tam raczej nie widze nikogo z psem na liince, zwlaszcza w tak durnej sytuacji. Moze temu to zaskoczenie.

Ja w mieście, więc dużo więcej mam takich przypadków ale nawet pomijając smycz, to pies może pobiec do właściciela (przywołany lub nie) prosto pod koła. Dla mnie te kilkadziesiąt metrów wolnej jazdy nie robi różnicy.

W dniu 16.09.2018 o 21:52, shotgun napisał:

To tak w kwesti przewidywania.

Nie zakładam że da się przewidzieć wszystko ale można minimalizować ryzyko poważnych skutków zderzenia. Dzieci i zwierzęta traktuję z dużym zapasem niepewności, jadę tak, żebym zdążył wyhamować, bywa że jest to 5km/h. Sytuację kolizyjną miałem nie jedną ale nie pamiętam już kiedy ostatni raz jakoś szczególnie podniosłoby mi się ciśnienie i jeszcze mieć pretensje do całego świata.
Powiedziałbym, że ta akcja z jeleniem wręcz modelowa i w zasadzie sedno tego o czym piszę (w kontekście interakcji z innymi na drogach). Prawidłowo założyłeś, że nie jesteś pewny reakcji zwierzęcia, prawidłowo zwolniłeś. Jak poleciał to pewnie nawet już stałeś lub na tyle wolno jechałeś, że stanąłbyś w moment. Nawet jakby zaatakował, to pewnie skończyłoby się na naprawie karoserii, może wymianie szyby, a nie totalną masakrą.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
zenekzenek
Teraz, zekker napisał:

Dzieci i zwierzęta traktuję z dużym zapasem [...]

O właśnie, przecież zaraz wyjedziemy z miasta, entropia spadnie i możemy szaleć. Naprawdę nie ma się co denerwować. Zwolnić i spokojnie się przemieszczać uważając na innych. Przecież to oczywiste że piesi i kierowcy to debile i trzeba się nimi opiekować - przepuścić jak wchodzą na ścieżkę, ominąć pomalutku ganiające dzieciaki, pozdrowić zataczającego się "Janusza", nawet zjechać ze ścieżki, zatrzymać się i przepuścić kohortę niedzielnych biegaczy itd...

PS Kiedy siadamy za kierownicą samochodu obowiązuje ta sama zasada - przecież to oczywiste, że rowerzyści i piesi to debile  :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
m0d
9 godzin temu, Zazi napisał:

Posłowie PO złożyli interpelację, aby zwolnić rowerzystów na czas treningu z obowiązku jazdy po DDR (przez 8 lat nie można było tego ogarnąć?). Odpowiedź ministra infrastruktury

IMHO bardzo dobra odpowiedź. Infrastruktura drogowa służy w celu komunikacyjno-transportowym a nie do treningów czy wyścigów (oczywiście pomijam tu celowe wyłączenie części dróg z normalnego użytkowania na czas jakiejś imprezy, itp.). Wiadomym jest też, że wielu o tym zapomina, głównie wśród kierowców. Jeśli trening nie powoduje złamania przepisów to nikt Ci trenować nie zabrania, jeśli powoduje to trenuj sobie gdzie indziej albo się dostosuj. Może ktoś w imieniu kierowców też niedługo wpadnie na pomysł żeby można było np. trenować do KJS na ulicach. Już widzę tego przysłowiowego sebixa zatrzymanego po drifcie na rondzie tłumaczącego, że on "tylko trenował" :D

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
verul
17 godzin temu, clavdivs napisał:

Wyścig Paryż - Roubaix pokazuje że kolarstwo szosowe to nie tylko gładkie powierzchnie.

Lepiej sie zastanow nad tym:

1. Czy to te same rowery na ktorych jada zwykle etapy? Nie.

2. Czy daliby rade przejechac na zwyklym rowerze ten wyscig z taka predkoscia? Nie.

3. Czy jest to dla nich latwy wyscig? Nie.

4. Poczytaj jak dlugo kolarze po nim dochodza do siebie, jak dlugo sikaja krwia i nie moga sie ruszac. I to mimo faktu, ze maja szosowki specjalnie dostosowane do tego wyscigu. Drogie ramy z amortyzacja.

 

Wczoraj objezdzalem trase tegorocznego Bike Challenge i miejscami jechalem DDR. Raz w Poznaniu po kilku wysokich kraweznikach (przeciecie DDR przez ulice) stwierdzilem ze za chwile mnie szlag trafi albo zlapie snake'a i pomimo DDR jechalem ulica. Drugi raz juz na wioskach DDR calkiem ladna i spoko co uspilo moja czujnosc. Jak sie pojawil kraweznik... 7cm co najmniej a ja jechalem lekko ponad 30. Bylaby masakra z kola a na pewno opony i detki. W ostatniej chwili podskoczylem i ani jednym kolem na niego na szczescie nie trafilem. Prawde mowiac pierwszy raz mi sie taka sztuka udala - widac czlowiek w przyplywie adrenaliny robi wiecej niz zwykle ;)

 

Co do treningow to moim zdaniem cel sluszny, ale troche zle przeprowadzony. Powinno byc ze DDR sa do 30km/h a powyzej ulica. I tyle. I nie bedzie nikt mial pretensji wtedy. Bo prawda jest taka, ze wieksze zagrozenie powoduje trening na DDR niz trening na ulicy. NIby jak ja mam na DDR robic interwaly gdzie rozpedzam sie do 50? Slalomem miedzy dziecmi na rowerach? I nie mowie tu o miescie gdzie i tak na ulicy bym treningu nie zrobil, chodzi mi o wioski gdzie jest dluga prosta, na ulicy ograniczenie do 40 a kierowcom (niektorym) wielce przeszkadza rowerzysta na drodze, bo przeciez obok ma DDR. Ciekawe co by taki oburzony myslal jakbym jego pięćsetplusa na rowerku minął na 10cm przy prędkosci 50km/h jadac po DDR.

Mozna oczywiscie oczekiwac ze mam nie trenowac. Ze mam jechac wolno. A ja sobie bede oczekiwal, zeby kierowcy blachosmrodow respektowali tam ograniczenie do 40 to im moja jazda rowerem przeszkadzac nie bedzie. Nawet jak gdzies jest ograniczenie 60 to jak chwile pojada z mniejsza predkoscia tez im korona ze lba nie spadnie. Rownie dobrze moga traktor trafic i co? I nie przeskocza. Dlaczego traktor 20km/h moze a ja 35km/h nie moge?

Edytowane przez verul

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Piter233
Godzinę temu, verul napisał:

Dlaczego traktor 20km/h moze a ja 35km/h nie moge?

Bo traktor, tak samo jak kombajn ma w uj stali i jest ciężki, więc w przypadku ewentualnej kolizji zniesie dużo więcej niż rowerzysta. No i traktor jednak nie skurczy się do 90 cm, czyli mniej więcej wymiarów rowerzysty na drodze. No i po chodniku ani ddr też nie pojedzie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
verul

Skoro ja mam jechac kiepskimi DDR to traktor niech zapiernicza polami.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×