Skocz do zawartości
Drodzy Rowerzyści!
Fundacja Ewy Błaszczyk 'A kogo?' pilnie poszukuje dwóch rowerów, najlepiej damek, dla rodziców/opiekunów pacjentów kliniki 'Budzik' - Warszawia - Międzylesie, przy Centrum Zdrowia Dziecka.
Po więcej szczegółów odsyłamy na oficjalną stronie www oraz fanpage FB.
rooted.manatee

[co tu się stało?] Sytuacja na drodze.

Rekomendowane odpowiedzi

rooted.manatee

Z góry uprzedzam - do wypadku na szczęście nie doszło, ale sądząc po nieobliczalności kierowcy samochodu było bardzo blisko.

Łódź, godzina 18:00 skrzyżowanie Narutowicza (dwupasmowa jezdnia, po jednym pasie ruchu w każdą stronę; pomiędzy tory tramwajowe) z Kopcińskiego (szeroka na trzy pasy w każdą stronę arteria) bardzo mały ruch. Podjeżdżam od strony Narutowicza do skrzyżowania i staję na czerwonym świetle (dookoła mnie nie ma żadnego samochodu). Po chwili słyszę za sobą - Ej chłopaku. Nie zwracam na to uwagi bo myślałem, że to nie do mnie. Po chwili znowu słyszę - Ej, chłopaku - więc się odwracam. Okazuje się, że woła za mną kierowca szarego BMW i dodaje - Zjedź sobie na chodnik. Mówię Ci. Będzie szybciej. Myślałem, że znów mam do czynienia z kierowcą, który nie zna przepisów dotyczących rowerzystów, więc (w miarę) spokojnie odpowiadam - Niestety nie mogę. Jechałbym wtedy nieprzepisowo. - Odwracam się od niego, ale kierowca samochodu nie przestaje. Zaczyna robić się dziwnie - Wiesz, ja potrafię tym samochodem jeździć szybciej od ciebie. 60 razy (sic!) szybciej. Jak chcesz możemy się o tym przekonać. - Kompletnie zaskoczony tą idiotyczną zaczepką odwracam się i pytam (już nie tak spokojnie) - O co panu chodzi? - Gościu wygląda jakby w ogóle nie zwracał na mnie uwagi, chociaż patrzy mi w oczy i kontynuuje - Jeżdżę szybciej od ciebie. Chcesz to sprawdzić? Chcesz, żebym ciebie sprawdził? Mógłbym ciebie nie zauważyć i mogłoby ci się coś stać. - Wmurowała mnie ta "odpowiedź" i przyznam szczerze wydawało mi się, że gościu jest nieobliczalny. Przeszło mi przez myśl, żeby olać kolesia i ruszyć dalej, jak zapali się zielone światło, ale gościu stał za mną samochodem i ciągnął dalej - Mogę cię sprawdzić. Chcesz się przekonać? A gdybym ciebie nie zauważył? - Pomyślałem sobie, że chyba trzeba schować swoją dumę do kieszeni i zejść na chodnik obok, przeczekać tego kolesia i z powrotem wrócić na drogę. Tak też zrobiłem - przeniosłem rower na chodnik. Obok mnie stała parka, którą również kompletnie zaskoczyło zachowanie kierowcy. Gościu jeszcze coś tam mówił (trochę pod nosem, trochę chyba do mnie), ale nie słyszałem tego. Zapaliło się zielone światło, kierowca odjechał. Wróciłem z powrotem na jezdnię i pojechałem w swoim kierunku.

Musiałem się z Wami podzielić tą niecodzienną sytuacją. Jestem w szoku, że coś takiego miało w ogóle miejsce. Co siedzi w głowach takich ludzi, że grożą innemu śmiercią(?), spowodowaniem wypadku? Pamiętam nawet, że ten koleś w pewnym momencie powiedział coś o swojej żonie i dziecku (- Moja żona i syn też jeżdżą na rowerach, ale... -). Jak to możliwe, że ktoś taki może wysuwać takie groźby? Dotychczas myślałem, że takie deklaracje sfrustrowanych kierowców mogę poczytać wyłącznie w internecie. Okazuje się, że to naprawdę siedzi niektórym w głowach i przeraża mnie to, że niektórzy mogliby nie poprzestać na tym.

  • +1 pomógł 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Biesz766

Wariaty są wszędzie. Nie masz 3 latek i coś o życiu wiesz, więc nie rozumiem zdziwienia.

  • +1 pomógł 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
sznib

Zrozumiałbym Twoje zachowanie jakbyś był sam. Wtedy jak najbardziej słusznie byś postąpił. Ale

2 godziny temu, rooted.manatee napisał:

Obok mnie stała parka, którą również kompletnie zaskoczyło zachowanie kierowcy.

Trzeba był się do nich zwrócić że są świadkami że gość ci grozi, w razie czego wezwać policję.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Niko00

Albo kamerkę, nawet używaną sjcam aby był dowód. Często pomaga na rowerzystów i kierowników 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
rooted.manatee
54 minuty temu, sznib napisał:

Zrozumiałbym Twoje zachowanie jakbyś był sam. Wtedy jak najbardziej słusznie byś postąpił. Ale

Trzeba był się do nich zwrócić że są świadkami że gość ci grozi, w razie czego wezwać policję.

Zauważyłem ich dopiero, jak zszedłem na chodnik. Przyznam szczerze, że sytuacja mnie trochę zaskoczyła, więc nie myślałem wtedy za bardzo racjonalnie. Szkoda, że tego nie zrobiłem. Teraz myślę, że najlepiej było zrobić delikwentowi zdjęcie (spisać numer rejestracji), zagadać do świadków zdarzenia i zadzwonić na policję.

32 minuty temu, Niko00 napisał:

Albo kamerkę, nawet używaną sjcam aby był dowód. Często pomaga na rowerzystów i kierowników 

Wiadomo. Ale niestety moim zdaniem jest to mało wygodne rozwiązanie. :/

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
eloo
11 godzin temu, rooted.manatee napisał:
12 godzin temu, Niko00 napisał:

Albo kamerkę, nawet używaną sjcam aby był dowód. Często pomaga na rowerzystów i kierowników 

Wiadomo. Ale niestety moim zdaniem jest to mało wygodne rozwiązanie. :/

ja jeżdżę z sjcam nawet nie zawsze naładowaną, ale juz miałem sytuację z taxiarzem który musnął mnie w kierownicę przy wyprzedzaniu i po samym zwrocie "proszę pomachać do kamery będziesz gwiazdą youtube" mięknie rura

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
KrisK

Po pierwsze w takiej sytuacji nie głupieje się tylko się dzwoni po policję. Podaje się numery i zgłasza sprawę. Szczególnie jak masz świadków. To nie był debil za kierownicą tylko zwykły  bandzior i to głupi. Czyli najgorszy typ. 

Po drugie ogól się na łyso... Dobra to taki lekki żart. Ale mina bmw jak mają coś do powiedzenia a ja ściągam bandamkę jest bezcenna. (zresztą działa to nawet na "sterydowych kiboli". Po prostu zaczynają myśleć czy aby na pewno startują do odpowiedniej osoby) Podejrzewam że bym gościa z tego auta "wyciągnął" i poczekał z nim na policję. Choć pewnie by się w nim zaryglował i zaczął zwiewać. Jak widzą że ktoś reaguje na ich bandytkę to najczęściej rurka im mięknie niesamowicie.  Sorry ale nie zostawia się kogoś kto ci grozi.

To nie jest tak że on jest silny i dla tego się tak zachowuje. Jak się tak zachowuje to jest słabym kmiotem. ZAWSZE. Silni niebezpiecznie ludzie tak się nie zachowują.  Tak mogą cię na gazetę wyprzedzić bo są ignorantami ale nie będą Ci grozić. Miałeś do czynienia z ćpunem albo kmiotem typu "gangsta". Takich ludzi TRZEBA eliminować z ulicy bo są za głupi żeby przebywać w społeczeństwie. Każe stado małp by ich wyrzuciło a my tolerujemy.  
Co do propozycji gazu to świetna ale po zachowaniu teko pantofelka można wysnuć wniosek że nie był poczytalny a to może świadczyć o tym że był naćpany. Używanie gazu na kogoś naćpanego/pijanego przynosi kiepski skutek i znam osoby które się mocno zdziwiły. Zresztą za młodu bawiliśmy się tak że psikaliśmy sobie gazem w twarz a potem sie naparzaliśmy...  Po kilku aplikacjach jesteś w stanie skutecznie komuś spuścić łomot bo przestanie to robić na Tobie wrażenie.  Więc ok dobry gaz nie jest zły ale trzeba być gotowym na to że przeciwnik może na to być uodporniony przez narkotyk albo trening. Gazu poza tym trzeba umieć użyć a prawie nikt tego nie ćwiczy. Szczególnie w warunkach polowych i potem mistrzowie kończą z całą puszką na gębie.
Lepszą inwestycją jest maczeta za kilka dych. I nie nie dla ego że daje jakąś realną przewagę bo też trzeba umieć jej użyć żeby nie skończyć z nią w plecach ale dla tego że nawet mocno nawalony delikwent wtedy zrozumie że ma do czynienia z kimś kto raczej ma trochę nierówno pod kopułą.  I nie nie zachęcam do bójek ani noszenia maczet bo to nielegalne i trochę głupie ale mówię jak jest.  Prawda jest taka że w takich sytuacjach opanowanie pewność siebie i odpowiednie zachowanie  (wcale nie nacechowane agresją choć wybuch furii przepalany spokojem zazwyczaj też dobrze działa) może więcej niż gaz albo siła fizyczna. Spokój to to czego się taki delikwent boi. On jest w stanie jakiegoś wzburzenia. Jak Ty się nie dajesz wyprowadzić z równowagi to on zaczyna mocno tracić grunt pd nogami i zaczyna się bać. Nawet jak tego nie widzicie to tak jest.  On zakłada że jego atak wywoła popłoch jak tak nie jest to zaczyna być w mocno niekomfortowej sytuacji Co ciekawe nawet pijany czy naćpany w jakimś stopniu reaguje "prawidłowo".

Bójka na ulicy nigdy nie jest dobrym a na pewno bezpiecznym wyjściem. Ale usunięcie takiego delikwenta z ulicy jest sprawą kluczową. Opcje masz. Bierzesz takiego świadka tonem nakazującym karzesz mu sobie pomóc (zazwyczaj działa w przeciwieństwie do prośby o pomoc). i próbujesz gościa zatrzymać. Najbezpieczniej zabrać kluczyki i przytrzymać drzwi. Policji przekazać.    Groźby karalne i agresja na drodze są wystarczającym powodem dla policji.  Gość Ci w sumie groził śmiercią.  Drugą wcale nie gorsza to po prostu zadzwonić na policję. Wbrew pozorom potrafią dość szybko zareagować i nie są tak nieskuteczni jak wielu twierdzi. 
Zostawiając go na ulicy masz pewność że będzie dalej zastraszał bo osiągnął sukces. Pokazał jaki jest "silny". Co gorsza jak za 20 min się pojawi za tobą może chcieć Ci pokazać że powinieneś go słuchać...   Niestety im więcej pola zastawiamy jako społeczeństwo takim matołkom tym oni się bardziej łokciami rozpychają. Jak by po każdym agresywnym zachowaniu szło zgłoszenie na policję to gość by sobie najpewniej jednak odpuścił. A jest tez spora szansa że policja by go jednak wyeliminowała z ulicy na dłużej. MUSIMY jako społeczeństwo reagować. Po prostu musimy bo się utopimy w tym syfie. Ja wiem że to niewdzięczna rola w społeczeństwie które jest zastraszone i nastawione na to że policja jest oprawcą ale trzeba to zmieniać i reagować. 

I jeszcze raz :D  Maczeta została wspomniana w celach zobrazowanie skuteczności środków odstraszania.  Jeśli wam gość na drodze zaczyna iść do swojego bagażnika albo sięga pod fotel radze albo szybko w długą się udać albo go unieszkodliwić. Tak  tam trzymają maczety. Tak jestem z Krakowa. I tak wiem co mówię. 
Jeszcze kwestia kamerki. Tak w większosci wypadków powoduje uspokojenie delikwenta. Ale grożenie nią jest złym pomysłem. Jeśli gość z różnych powodów się wystraszy że rzeczywiste opublikujemy zgłosimy na policję może stać się niebezpieczny.  Od zwykłego wzrostu agresji bo się poczuł zagrożony poprzez pobudki takie że trafiliśmy no gościa "na zawaisach".  Kiedyś "hipster na rowerze"  zaczął kozaczyć do buraka w aucie a facet do niego z łapkami wystartował  na poważnie po tym jak chojrak zaczął mu opowiadać gdzie to nie opublikuje filmu.      Dla takiego delikwenta ryzyko że cała polska będzie z niego kpić bo będzie gwiazdą YT może być nie do przeskoczenia i może wywołać furię. O wiele lepiej jest zagrać w nutę że ludzie na niego patrzą i żeby sobie wstydu nie robił. Zazwyczaj włączeni poczucia że ludzie go mają za buraka (ale tylko ci tu i teraz ) jest skuteczniejsze niż wizja tego że go poniżymy permanentnie i nieodwracalnie. 
Taki człowiek jest w stanie wzburzenia i działa w stresie (nawet jak Wam i jemu się wydaje inaczej) Postawienie takiego pod ścianą groźbami zazwyczaj wywoła nakręcenie agresji. ZAWSZE trzeba spokojnie spróbować go sprowadzić do stanu w którym się lekko uspokoi i ruszą u niego choć szczątkowe procesy myślowe i dać mu szanse na cofniecie się o krok.  Powiedzenie mu że będzie gwiazdą YT w zasadzie jest równoznaczne z wyjęciem broni i przyłożeniem do głowy.   Mały szczur zagoniony w kozi róg potrafi się rzucić i skutecznie uszkodzić o wiele silniejszego przeciwnika.  Jak mu dacie drogę ucieczki w 99% po prostu z niej skorzysta.  I na ulicy to jest najlepsza opcja. Uspokoić i dać się wycofać.

@rooted.manatee

Zachęcam cię jednak do zgłoszenia na policję tej sprawy. Ja wiem że to czas i też ryzyko. Jednak ktoś ci groził śmiercią. I ten ktoś jeździ wokół ciebie. Nie wiesz kiedy poczuje się dość pewnie żeby zrobić kolejny krok w edukowaniu rowerzystów.

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dokumosa

Z przedstawionej relacji i cytatów to nawet nie były groźby. Wszystko było w trybie przypuszczającym (mógłbym) więc co najwyżej była to ekspresja jego marzeń ;) Psychol jakiś.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
gocu

@KrisK:   Zdecyduj się, albo:

" [...] usunięcie takiego delikwenta z ulicy jest sprawą kluczową. Opcje masz. Bierzesz takiego świadka tonem nakazującym karzesz mu sobie pomóc (zazwyczaj działa w przeciwieństwie do prośby o pomoc). i próbujesz gościa zatrzymać. Najbezpieczniej zabrać kluczyki i przytrzymać drzwi. Policji przekazać.    Groźby karalne i agresja na drodze są wystarczającym powodem dla policji.  Gość Ci w sumie groził śmiercią.  Drugą wcale nie gorsza to po prostu zadzwonić na policję. Wbrew pozorom potrafią dość szybko zareagować i nie są tak nieskuteczni jak wielu twierdzi. 
Zostawiając go na ulicy masz pewność że będzie dalej zastraszał bo osiągnął sukces. Pokazał jaki jest "silny".

albo:

" Jak mu dacie drogę ucieczki w 99% po prostu z niej skorzysta.  I na ulicy to jest najlepsza opcja. Uspokoić i dać się wycofać. "

Rozpisałeś się  ale niewiele z tego wynika oprócz sprzeczności...

PS. "bandanka". Nie przez "m".

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Bojkow
W dniu 16.06.2018 o 10:09, rooted.manatee napisał:

Jak to możliwe, że ktoś taki może wysuwać takie groźby?

Nie ważne kto taki, ważne że każdy może.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×