Skocz do zawartości
Patryke

[do 10 000zł] Ścieżkowiec czy enduro?

Rekomendowane odpowiedzi

Patryke

Cześć :)

Jako, że już praktycznie przeczytałem cały internet i nadal nic nie wiem to zwracam się z prośbą do Was - jaki rower wybrać? :)

Obecnie zastanawiam się pomiędzy:
- ścieżkowiec 150 mm skoku przód i 140 mm tył (czyli taki podchodzący pod enduro, a nie mniejsze 120 - 130 mm)
- enduro 170-160 mm skoku przód i 160 mm tył

Na razie określę przeznaczenie zamiast konkretnych modeli. Stawiam na nowe modele z nowoczesną geometrią na kołach 27,5". Jedynie ograniczam się do rowerów Krossa, Meridy i Kellysa (tam mogę kupić w dobrych cenach).

Czego oczekuję od roweru?
- Obecnie mam HT do XC i on zostaje, więc szukam roweru typowo do wypadów w góry
- Będzie to mój pierwszy full, ale mam doświadczenie w jeździe po górach
- Będę jeździł np. single pod Smrekiem, Bielsko Biała, Srebrna Góra, Żar oraz planuję wyjazdy do bikeparków - Polska i bardzo możliwe, że Alpy w niedalekiej przyszłości
- Będę uczył się bardziej technicznej jazdy tj. skakanie dropów, gapów, również w stylu A-Line, a nie szaleństw a'la Hardline :)
- Czasami zjechać na spokojnie (jak się da) trasami do DH (kilku kolegów startuje w zjeździe i przy okazji mogę się załapać)
- Podjazdy - mimo wszystko lubię całodniowe wyjazdy, więc bardzo możliwe włóczenie się po górach, jazda od schroniska do schroniska

Najbardziej zastawiam się nad:
1. Ścieżkowiec - czy podoła w skokach i w trudniejszym terenie? Czy nie będzie ograniczał i bezpieczniej pójść w enduro? Zwłaszcza, że będę dużo się uczył.
2. Enduro - czy waga i geometria (większy skok) będzie tak mocno dawał w kość na całodniowych wyjazdach i głównie podjazdach? Nie napinam się na wynik, a bardziej efektywność.
3. Ścieżkowiec - czy nie będzie większej frajdy z pokonywania tras tj. bardziej zwrotny, skoczny itp.

Lubię długie wycieczki, ale też chcę trochę poszaleć na rowerze na przygotowanych trasach, więc na razie bardziej się skłaniam do ścieżkowca z większym skokiem tj 140 mm z tyłu i ew. zwiększyć z czasem z przodu skok z 150 mm na 160 mm.

Moimi typami i które najbardziej mi się podobają to:
- Ścieżkowiec - Merida One-Forty
- Enduro - Merida One-Sixty

Wybieram się też na Bike Expo w Warszawie w ten weekend, więc liczę, że uda się coś przetestować.

Mam nadzieję, że za bardzo nie zakręciłem i góry dzięki za pomoc. Mi już głowa od tego wybucha :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
gyrill

Przeczytaj sobie ten artykuł, tam masz odpowiedzi na wszystkie pytania typu "ile skoku, jakie geo".

https://www.1enduro.pl/ile-skoku-zawieszenia-rower-enduro/ 

Lekki rower pod enduro będzie droższy, poza tym enduraki są raczej pod zawody enduro, na bardziej hardkorowe trasy i szybszą jazdę. Niekoniecznie oznacz to że są wygodniejsze. Przykładowo, więcej skoku wymaga lepszego zawieszenia żebyś nie pływał.

 Trailowce mają mniejszy skok ale są trochę lżejsze i trochę tańsze bo mają szpej z niższych półek. Tworzone bardziej pod "zabawę".

Oczywiście zawsze znajdziesz wyjątki od reguł powyżej. Z tego co jednak piszesz o ile nie jesteś harpagan to raczej popatrzyłbym na ścieżkowe rowery. One Forty to dobry przykład. 

Zwrotność, skoczność itp. zależy od techniki i geometrii. Praca nad techniką będzie konieczna. To co na pewno odczujesz to długość bazy kół roweru. Ale poczytaj 1enduro, tam wszystko jest ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Patryke

Właśnie tutaj mały problem bo przeczytałem chyba już cały blog 1enduro i faktycznie bardzo mi pomógł, ale nadal mam ten dylemat ;)

Tak jak chciałem siebie określić właśnie wedle ilości skoku z linku co mi podesłałeś to jestem na pograniczu ścieżkowca i enduro... W ścieżkowcu bardziej się obawiam, że nie da tak rady w bikeparkach i lotach, chociaż ogólnie piszą, że są w stanie sporo znieść. Za to w enduro, że mocno mnie ograniczy na podjazdach (waga i geo) i jednocześnie czy nie będzie już przesadzone na moje zastosowanie. 

Chociaż z drugiej strony tak jak piszesz - na pewno praca nad techniką się przyda, więc jak ścieżkowiec to wytrzyma to jestem za :)

PS. tak porównując części pomijając damper i amor to są podobne, więc powinny sporo wytrzymać nawet w ścieżkowcu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
gyrill

Nie wiem czy zrobiłeś sobie ten teścik co tam jest. Wg. mnie endurak dla Ciebie to więcej niż potrzebujesz. Pytanie jak daleko chcesz się rozwijać, jak często chcesz / możesz jeździć w góry. Skoro nie startujesz w zawodach to raczej też ścieżkowiec niż endurak.

W lotach wiadomo że mocniejszy sprzęcior ogarnie większe dropy. Co do bajkparków to oba polecą tak samo, z tym że  mocniejsze sprzęty zniosą więcej Twoich błędów. Z drugiej strony, liczenie że sprzęt mnie uratuje na niedolotach jest lekkomyślne.  Na dzikich trasach dopiero poczujesz różnicę na niespodziankach, ale skoro nie masz techniki, to raczej nie rozwiniesz prędkości gdzie te różnice są tak zauważalne. 

Z trzeciej strony: jeśli masz opcję pojedź na dwa dni na górę Żar, tam masz wypożyczalnię Dartmoora, są i Bluebirdy i Blackbirdy i wtedy zdecyduj. To kupa kasy, poleganie TYLKO na opinii jakichś ludzi z netu jest ryzykowne :D żadna ilość tekstów i testów nie zastąpi Ci wejścia na rower.

Edytowane przez gyrill
  • +1 pomógł 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Patryke

Dzięki za opinię, faktycznie dobrze powiedziane i podsumowane.

Postaram się na czymś pojeździć i testować co się da. Ale faktycznie nie ma co liczyć, że większa ilość zawieszenia naprawi błędy, tylko właściwie praca nad techniką.
Właśnie tutaj dużo do myślenia dało mi, że na Enduro World Series zawodnik latał cykl na Giant Trance z 160 mm z przodu ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Marcin86Poznan
1 godzinę temu, Patryke napisał:

Ale faktycznie nie ma co liczyć, że większa ilość zawieszenia naprawi błędy, tylko właściwie praca nad techniką.

I tego się trzymaj. 150mm zawieszenia jak masz dobrze ustawione pozwala na tak dużo, że nie martwił bym się o rower.

Przed zakupem koniecznie musisz się przejechać bo wypasiony osprzęt nie zakryje źle dobranej ramy. Nie chodzi o rozmiar.

  • +1 pomógł 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Hanzo

Czego nie weźmiesz i tak zawsze będzie jakieś ale.

Weźmiesz ścieżkowca będzie lepiej na lekkich trasach, ale gorzej na przykład na czarnych w BB i w bikeparkach.

Weźmiesz enduro będzie gorzej na podjazdach i delikatnych miejscówkach, ale lepiej w trudniejszych.

  • +1 pomógł 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Patryke

Trochę podbije temat, byłem dziś na Bike Expo i miałem okazję przejechać się na kilku rowerach. Niestety był duży młyn i zawieszenie nie było ustawione pode mnie. Ogólnie raczej za miękko. Na trasie było kilka przeszkód - tarka z drewnianych bali, kilka muld.

- Giant Trance 2 - bardzo przyjemnie wrażenia, spoko pozycja i ładnie leciał przez przeszkody

- Kross Moon - też dobrze się jechało, ale czuć, że bardziej nerwowo się prowadził, pozycja delikatnie inna niż w Trance, ale jak dla mnie zaskakująco dobra i nie czułem wielkiej różnicy względem Trance

- Merida One-Twenty (niestety to był ich jedyny full) - bardziej jako ciekawostka na kołach 29" aby zobaczyć jak działa ich zawiecha, wrażenia też pozytywne, ale tutaj czuć bardziej wyścigowy charakter i pochyloną pozycję

 

Reasumując to za dużo się nie dowiedziałem i zostaję na razie w punkcie wyjścia ;) Chociaż koledzy bardziej namawiają na enduro, a tutaj jedynie się przekonałem, że te rowery fajnie podjeżdżają i nie ma takiej masakry jak myślałem.

Jeszcze mam trochę czasu, więc na spokojnie się z tym prześpię B)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Brombosz
W dniu 21.03.2018 o 13:58, Patryke napisał:

Lubię długie wycieczki

 

30 minut temu, Patryke napisał:

Chociaż koledzy bardziej namawiają na enduro, a tutaj jedynie się przekonałem, że te rowery fajnie podjeżdżają i nie ma takiej masakry jak myślałem.

 

Masakra objawia się dopiero przejechaniu jakiegoś dystansu. Jak koledzy ci to umożliwili to spoko, ale jeżeli nie to w zasięgu ścieżkowca a enduro możesz znaleźć różnicę.

  • +1 pomógł 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Patryke
2 godziny temu, Brombosz napisał:

Masakra objawia się dopiero przejechaniu jakiegoś dystansu. Jak koledzy ci to umożliwili to spoko, ale jeżeli nie to w zasięgu ścieżkowca a enduro możesz znaleźć różnicę.

Też prawda, sporo rzeczy wychodzi ze zwiększającym się czasem jazdy i każda najmniejsza rzecz ma znaczenie, np. obcierające spodenki - godzinę wytrzymasz, a cały dzień to już walka :)

Długie wycieczki to w sumie dla mnie taka dodatkowa super opcja, niekoniecznie kluczowa. Koledzy tak też stawiają na enduro, bo sami jeżdżą na maszynach do DH i wolą coś do cięższego zastosowania ;) 

Więc tak jak teraz na to patrzę to ścieżkowiec jest naprawdę niezłym kompromisem z dość dużym potencjałem. Jeszcze się z tym prześpię, ale raczej pójdę w tę stronę. Dzięki!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Ilia
      Przez Ilia
      Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych.
      Moja obecna obręcz w tylnym kole niedługo zakończy żywot. Koło było co najmniej dwa razy centrowanie, prostowałem już kilka razy rant by opona mogła się uszczelnić, a wgnioty mam nawet od góry. Próbowałem wycentrować koło i raczej nic z tego nie wyjdzie. Mam wybrzuszenie na jednej szprysze, którego nie udało mi się wciągnąć w kształt koła. Do tego część szprych jest naciągnięta do granic możliwości, a część ledwo co, tak by koło było w miarę okrągłe i przypuszczam, że to wina obręczy, a nie braku moich umiejętności. Ogólnie jego historia jest taka, że rok temu oddałem je do gościa, który o centrowaniu coś tam wie z nadzieją, że jeszcze trochę to koło dzięki temu pociągnie, a ono niespodziewanie wytrzymało cały rok.
      Zacząłem się rozglądać za nową obręczą i chciałbym w związku z tym poznać wasze rady i opinie. Budżet nie gra roli.
      Obecne kółka pochodzą z najtańszego Specializeda Enduro 2017, 30 mm szerokości wewnętrznej. Obecnie pod uwagę biorę DT EX 511 i WTB ASYM i29. Trochę mnie korci by kółko było lekkie i rozważam jeszcze DT XM 481. Kiedyś czytałem, że ktoś takie do enduro stosował i dobrze dawały radę, ale przekopuję internet i nie mogę tego znaleźć.
       
    • HurtLocker
      Przez HurtLocker
      Krótki filmik z wrześniowego wypadu do Åre Bike Park. Najlepiej z dźwiękiem.
    • Hanzo
      Przez Hanzo
    • SamSam.
      Przez SamSam.
      Siemano wszystkim odwiedzającym, to mój pierwszy wpis na forum.
      [Chcesz przejść od razu do konkretów? Pomiń pierwszy akapit.] Jeśli chcesz orientacyjnie wiedzieć z kim masz do czynienia - Licealista lat 17
      Moje doświadczenie z rowerami nie jest zbyt bogate - do tej pory służyły mi jako środek transportu, wiecie - z punktu A, do punktu B (zwykle po prostu do szkoły). Coś rozkręciłem, coś się pobawiłem narzędziami - ogólnie budowę i działanie znam. Ostatnimi czasy zacząłem jeździć trochę bardziej agresywnie: Zeskakiwać ze schodów, wskakiwać na wyższe krawężniki etc. i może to zabrzmi śmiesznie ale chyba coś się we mnie obudziło xD. Nigdy nie trafiały do mnie te małe rowerki (tak wiem że mają swoje nazwy) bez hamulców i przełożeń do skakania po skateparkach ale ostatnio trafiłem na ludzi odstawiających coś co dumnie zostało nazwane urban freerade'm (przynajmniej w internecie - głównym źródle mojej aktualnej rowerowej wiedzy) - używali do tego już trochę większych rowerów z krwi i kości (enduro, freerade, dh? Nwm - jeszcze nie za bardzo rozróżniam) . Obejrzałem parę filmów na youtubie, zobaczyłem parę zdjęć i wpisów... Jednym słowem zapragnąłem.
      Interesuje mnie nauka takiego hycania (urban freeride) po mieście na rowerze trochę większym niż typowy dirt na 24" - żeby by nie było wielkiego problemu z przejechaniem na nim z dzielnicy do dzielnicy. Na początku pewnie jakieś podstawy, później może większe szaleństwa. Zależy mi na tym żeby rower się nie rozwalił przez moje błędy żółtodzioba albo przez to że się do czegoś takiego nie nadaje. Dla zobrazowania: bardzo by mi było przykro gdyby rama przy zeskakiwaniu z trochę bardzie konkretnej wysokości niż krawężnik złamała się w pół. Od czasu do czasu pewnie wybrałbym się do lasu wyszaleć.
      Przeglądając wpisy na forach i ostępy swojego mózgu stwierdziłem że hardtail wystarczy - podobno łatwo przychodzi na nich nauka techniki i przede wszystkim nie przekopie mi portfela na wylot. Nie sądzę żebym na początku "przygody" potrzebował i wykorzystywał możliwości fulla.
      Pierwsze pytanie bezpośrednio do was brzmi: Za jakim typem roweru się rozglądać? Dh, Freeride, Enduro?(O ile w ogóle istnieją sztywne rodzaje tych typów rowerów). Moje skromne przeszpiegi internetów i gust wskazały na modele takie jak marin san quentin czy dartmoor hornet.
      Pytanie drugie: Czy jestem w stanie sprawnie progresować bazując jedynie na poradnikach z neta i tego typu źródłach? Nie mam żadnych znajomych w temacie.
      Trzecie: Jaki osprzęt byłby ważny w takiej aktywności? To znaczy... Na czym nie oszczędzać ze względu na bezpieczeństwo?
      Czwarte i ostatnie: Czy macie jakieś uprzedzenia? To znaczy bardzo bym prosił o wypominanie błędów, porywania się z motyką na słońce, zapomnienia czegoś ważnego, etc. xD...
      Uprzedzając pytania o widełki cenowe w jakich chciałbym się zmieścić: 2000 do 4000 zł. Oczywiście im mniej tym mniej zaboli mnie dusza.
      A, jak komuś przeszkadza że zwracam się do forumowiczów jako "wy" to bardzo przepraszam :>.
      Dla ukazania o czym jest mowa i co mnie zachwyca wrzucam film Fabio Wibmer'a:
       
×