Skocz do zawartości
Mruk

[Zalew Goczałkowicki] dookoła

Rekomendowane odpowiedzi

Mruk

Typowo zimowej aury ostatnio poskąpiło, pogoda wczesnowiosenna - w miarę ciepło, a do tego wolna sobota. Plan na tę trasę siedział w głowie od dawna, więc jazda! Zanim się zebrałem było już wczesne przedpołudnie, co w lutym nie wróży zbyt dobrze, ale ok 11:00 dotarłem na start, rynek w Skoczowie.

d22527b7e68074c5m.jpg

A stamtąd szlakami wzdłuż Wisły

b0bf663fef43c664m.jpg
c1ee654272a0f76em.jpg
d9f55814d6806f3cm.jpg
Takie sympatyczne widoki towarzyszyły przez pierwsze 13km. Minąłem po drodze kilku rowerzystów jadących "góralami" oraz jednego pana z sakwami. Nad samym brzegiem sporo wędkarzy - mieli akurat kontrolę straży rybackiej i chyba to wywołało wśród nich jakieś poruszenie, bo nie wyglądali na zrelaksowanych :)
Kilometry mijały i w pewnym momencie przyszło przetrawersować się przez ruchliwą dwupasmówkę. Przejechałem tunelem ale później musiałem korzystać z pobocza i to pod prąd :/ Ostatecznie szybko pokonałem ten nieprzyjemny odcinek i znalazłem się znowu nad Wisłą.

Ptaszyska rosołowe wypatrują wiosny a w tle ruchliwa ulica :
723e1e1dda40ea6am.jpg
A tu już sama Wisła gdzieś między Skoczowem a zalewem:
c50941787abf29c2m.jpg
oraz ujście rzeczki Knajki tuż przed mostem kolejowym:
0446ea729186be7bm.jpg
Asfaltowe drogi nagle się skończyły i trzeba było improwizować - gdyby nie to że wały są przesiąknięte wodą
to jechałoby się całkiem całkiem...
694df36a75832ffam.jpg
Wzdłuż rzeki nad zalew dojechać się nie dało - nie znalazłem drogi. Pojechałem kawałek krajówką i w miejscowości Wisła Wielka znalazłem dogodny dojazd do brzegu:
2bef4e04ff888c18m.jpg
Nad zbiornikiem byłem pierwszy raz w życiu i zrobił na mnie wrażenie. W północnej Polsce, skąd pochodzę, takie widoki to norma, ale tutaj nie spodziewałem się takiej przestrzeni.

A to też wrażenie robi, ale bardzo przykre... Niestety prawie cały brzeg tak wygląda. Najgorsze że rodzaj śmieci wskazuje jednoznacznie na panów spod znaku wędki...
8ce1eedda6968e9fm.jpg

I w tym miejscu zaczyna się właściwa część wycieczki - postanowiłem objechać akwen dookoła, wzdłuż brzegów,  najbliżej wody jak to tylko możliwe. O tej porze roku, podczas odwilży okazało się to dość wymagające. Jazda na wąskich szosowych oponach, bez błotników, po zalanych łąkach była powolna i męcząca, jakże różna od wygodnych ścieżek. Ale podobało mi się jak nigdy :) Uciekające sarny, tropy dzików i lisów a w oddali odgłosy żurawi ? Czyżby już przyleciały ?
A słowo "błotnik" nabrało dla mnie zupełnie innego znaczenia :)
373d8e998d2343f8m.jpg
6b4537221228f219m.jpg
I tak brnąłem coraz dalej i dalej a zmrok zbliżał się nieubłaganie, w tych trudniejszych momentach nie robiłem zdjęć, wolałem cieszyć się wyprawą. Średnia prędkość oscylowała w okolicach 4 km/h.
W pewnym momencie oddaliłem się nieco od brzegu a mapa pokazała że jadę zielonym szlakiem green velo łączącym Kraków z Wiedniem, oto ten odcinek :
b30179660d7aec99m.jpg
Osobiście to nawet lubię takie drogi, ale ciekawe jakie mieliby miny turyści np z Austrii...

Chwilę później znalazłem się nad zaporą - tutaj nie ma sensu wstawiać wielu zdjęć gdyż są ich w sieci tysiące. Ograniczę się do jednego na dowód że byłem ;P
e16ff2acae892204m.jpg

Miałem już w nogach około czterdzieści kilometrów, mocno się ściemniało i zaczynał dokuczać chłód - temperatura szybko spadała a wziąłem tylko lekką przeciwdeszczową kurtkę. Kurczę, nie spodziewałem się że tak długo zejdzie. A do auta jeszcze daleko. Leśne drogi którymi zamierzałem wrócić na mapie wyglądały zachęcająco ale widok z bliska wywoływał rozpacz - istny poligon. Samochód terenowy nie dałby rady, tylko jakiś gąsienicowy wehikuł lub traktor miałby szanse. Powalone w poprzek drzewa, pełne błota rozpadliny i głębokie na pół metra koleiny wypełnione wodą... czy ma to związek z polityką pewnego ministra? Ciemno i późno a do domu daleko. Cóż, trzeba działać, do boju!. Raz zaliczyłem nawet glebę na jakimś pniu, ale ostatecznie dałem radę. 

Marznące błoto oblepiało wszystko tworząc zastygającą ciężką skorupę...
50c7fe0c9c7d439em.jpg

Już po zmroku krótki postój w wiejskim sklepiku po batonika i w końcu dojechałem. Ciężko było ale satysfakcjonująco , sprzęt nie zawiódł, kolano wytrzymało, było super. Jeszcze tylko myjnia i do domku. Tak wyglądał rowerek  :
99e77dc9e1c0d396m.jpg

A tak cała trasa tego dnia, razem 66,8 km:
a5c67e7b233dce1am.jpg

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
marsuc

Dzięki za relację.

 

Planowałem jazdę tym odcinkiem do Oświęcimia i dalej na Kraków/Tarnów ale chyba go ominę i skoryguję trasę :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Ta strona korzysta z plików cookies. Możesz dowiedzieć się więcej tutaj: Polityka prywatności, Regulamin.