Skocz do zawartości
  • ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

  • Podobna zawartość

    • Gość Mateusz
      Przez Gość Mateusz
      Cześć Wszystkim!
      Mam do Was pytanie, ale najpierw skrótowo opiszę sytuację - mianowicie 24.04.2019 zakupiłem dwa rowery RR 520ST w Decathlonie w Łodzi. Na następny dzień chciałem sobie pojeździć i co zaobserwowałem: blaty na korbie pływają raz w lewo, raz w prawo co powoduje obcieranie łańcucha o koszyk przerzutki, a tylne koło ewidentnie ósemkuje. Postanowiłem podjechać na serwis Decathlonu i wyjaśnić sprawę. Na miejscu dostałem info, że ósemkowanie koła spowodowane jest wadą opony, a nie brakiem centrowania (sprawdzone na palec) i mogą mi to wymienić, ale teraz zaczyna się sezon i jak zostawie rower to dopiero za miesiąc, albo i lepiej, będzie odbiór. Co do przerzutki to podregulowali, żeby nie obcierało i tyle. Nie muszę dodawać, że taki stan rzeczy jest dotąd i za każdym razem (byłem 2 razy) naprawa wg. serwisu odbywała się poprzez regulowanie przerzutki od ręki i stwierdzeniem, że tylne koło muszą zdjąć, a to = zostawieniem na miesiąc roweru. Ostatnio zauważyłem, że rower dostał luzu przy goleniach amortyzatorów, no i tłucze, jak podjeżdża się pod poprzeczną nierówność. Suport wydaje niepokojące trzaski i regularnie strzela, łańcuch prawdopodobnie się już wyciągnął, bo mierząc suwmiarką sworznie wychodzi 2,56... Od momentu zakupu zrobiłem na tym rowerze jakieś 1500km, więc dosyć szybko zaczyna się sypać. Zaczyna mnie to już ostro wkurzać i zastanawiam się nad oddaniem roweru (jakoś pod koniec sezonu) na rękojmię i żądaniem usunięcia wad. Niekoniecznie chciałbym zostawiać u nich rower na tak długo, bo wolałbym sam zakupić nowe części i sobie wymienić od ręki. Tylko co zrobić wtedy z poczuciem wbicia się na minę? 
      Ktoś przerabiał podobne historie z Decathlonem? 
      Z góry dzięki za każdy odzew. 
    • LeszekCzarny
      Przez LeszekCzarny
      Kandydat na pierwszy poważniejszy rower - do codziennych krótkich przejazdów (15-30 km) i okazjonalnych średnich dystansów (do 100 km). Teren mieszany, ale głównie dziurawe ścieżki w mieście.
      Jakie słabe punkty ma ten rower? Będę wdzięczny za komentarze.
      Przeszukałem chyba całą sieć  i nie znalazłem jakiegoś pogłębionego tekstu na jego temat. A cena jest dość zachęcająca (zakładając dodatkowo odliczenie VAT przy zakupie na firmę).
      https://rower.com.pl/fuji-jari-carbon-1-1-1765291  
    • christophorus1
      Przez christophorus1
      Cześć!
      Mam na sprzedaż mojego gravela Merida Silex w rozmiarze M.
      Był kupiony we wrześniu zeszłego roku, więc ma jeszcze rok gwarancji.
      Ma przebieg koło 200-300 km, bo okazał się jednak dla mnie za duży.
      Siodełko jest wymienione na bbb, bo fabryczne nie przypadło mi do gustu.
      Wszystko działa i nie ma wad ukrytych.
      Wystawiona jest za 3399, jednak w przypadku, gdy będzie ktoś zainteresowany, to na pewno jeszcze opuszczę i da radę się dogadać.
      Poniżej link do ogłoszenia:
      https://www.olx.pl/oferta/gravel-merida-silex-200-m-sora-r3000-2x9-CID767-IDAUQKd.html
       
    • Kacpiii
      Przez Kacpiii
      Witam. Jaki model roweru crossowego marki romet Orkan polecacie do kwoty 1500 zl
      Lub inna marka roweru crossowego do 1500zl
      Rower użytkowany miasto/las/drogi polne. 
      Zastanawiam się nad
      ROMET ORKAN 1M 2019
      ROMET ORKAN 3M 2017
      MOŻE MACIE JAKIEŚ PROPOZYCJE? 
       
       
    • Mateusz30
      Przez Mateusz30
      Mieszkałem całe życie w Bydgoszczy, teraz na przedmieściach. Mam szosę. Byłem na niej może kilkanaście razy. Za każdym razem nienawidzę tego doświadczenia. Została na zawsze w trenażerze. Nie roweru, czy jazdy na nim. Ruchu samochodowego, agresji kierowców. Ruch z roku na rok rośnie. Nie ma w którą stronę bezpiecznie pojechać. Nie wciskajcie kitu, że można. Nie można. Chyba, że założysz sobie klapy na oczy i słuchawki w uszy i wyłączysz się psychoaktywnym środkiem, żeby nie mieć ochoty zabić gościa, co prawie Ci rękę urwał lusterkiem, co 5min. Ruchu nie ma tylko wcześnie rano w niedziele niehandlowe. Mam kumpla zafiksowanego na szosę. Przez 2h jazdy boczynymi drogami najadłem się więcej strachu, niż przez pół życia.
      Gravel daje mi uniwersalność przełaja i lepsze opony, geometrię, miejsce na bidony. Nie jestem skazany na niebezpieczne odcinki dróg. Mogę pojechać na skróty.
      To samo robiłem wcześniej na mtb, tylko teraz jest wygodniej spakować się na trasę 200km i jazda gravelem jest przyjemniejsza, mniej męcząca, niż na rowerze do XC przez cały dzień. Poza tym to zawsze coś nowego. Człowiek potrzebuje odmiany od mtb i ścigania po lesie.
      Stalowa rama robi robotę i z powodu kretyńskich niedzieli niehandlowych nie muszę się bać, że utknę bez wody i jedzenia na końcu świata. Bo wszystko co potrzebuję mam ze sobą. Oczywiście. Mieszkam w Polsce i zawsze są stacje benzynowe. Ale nie po to jadę daleko od cywilizacji, żeby potem szukać stacji benzynowej 40km od miejsca, w którym jestem, żeby się napić.
      Teraz kiedy siadam do map satelitarnych, szukam trasy daleko od asfaltu. Oglądam nowe miejsca. To jest prawdziwa przygoda. Kiedy było się już wszędzie i jechało każdym asfaltem, to właśnie na tych zapomnianych drogach gdzieś pomiędzy polami i lasami można znaleźć prawdziwą przygodę i zobaczyć nowe rzeczy. Albo chociaż od innej strony do nich dojechać.
      Myślę, że gravele to szczytowy moment ewolucji roweru. W tej chwili właśnie stały się czymś, czym przez chwilę były szutrowe szosy singlespeed 100 lat temu. Tylko teraz wszystko jest o wiele lepsze. Gravel jest rowerem, który daje wolność podróżowania. Bo przecież o to chodzi w rowerze. O wolność podróżowania bez ograniczeń.
      Można sobie wmawiać, że nie ważne jak i czym. Ale to nie prawda, bo żeby poczuć się przez chwilę odkrywcą nie można jechać drogą krajową, czy wojewódzką. Trzeba od nich odjechać daleko, zjechać z asfaltu i zgubić się. Tego nie zrobi się szosą, a MTB będzie zbyt męczące.
       
      Chyba, że ktoś mieszka w górach. Ale większość tam nie mieszka.
×