Skocz do zawartości

[wyposażenie] Na wyjazd całodniowy


Mery1984

Rekomendowane odpowiedzi

Ja Przemcio z tej starszej generacji w której dętki kupowało się GS-ie i to jak akurat się miało znajomego co  pod lada zostawił :). Puszka butaprenu i stare kawałki dętki to była norma, ciekawe czy ktoś by jeszcze wiedział jak nowy wentyl wkleić w miejsce starego wyrwanego a w tamtych czasach parę razy mi się to zdarzyło popełnić  :)

Łatkami i klejem da się połatać nawet przeciętą na pół czy dojazdowo naderwany wentyl skleić, ale to już wiedza ,,tajemna" której młodzi nie chcą się już uczyć a na trasie nie zawsze google podpowie :).

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja sobie tez radzę. Bez dętki oraz łatki i kleju nie raz naprawiałam sobie flaczka metodą np na supełek ;-) a rozdarta oponę tez reanimowałem żeby tylko jechać a nie prowadzić :)

 

Może nie jestem aż tak starej daty ale z nie jednego pieca chleb się wcinało.

 

Ale skoro dętki nie są z pod lady już to osobiście w razie "W" wole szybciutko przerzucić dętkę niż bawić się w łatanie na polu czy w lesie. Pół biedy jak pogoda fajna i komary nie tną.

 

Te 150 gram podwieszone gdzieś do roweru mi akurat nie przeszkadza a wole jechać niż stać czy kombinować. Jak mam zamlekowane opony też zawsze mam zapasową dętkę bo pomimo "magicznych" właściwości mleka niestety czasem i ono nie daje rady.

 

 

Ale odpukać :) już dawno nie miałem kapcia. Oby się to nie zmieniło na nowych wylajtowanych oponkach :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mój zestaw na szosę, trasy 80-150km: dętka, mini-pompka, łatki, łyżki do opon, telefon, klucze do domu, kasa, cienki bezrękawnik jak pogoda niepewna, 2 banany, 2 bidony 700ml.

 

W MTB dochodzi multitool, spinka do łańcucha i hak przerzutki.

 

Żadnych plecaków, całość do kieszonek + na szosie mała torebka na ramę za mostkiem, w MTB mała podsiodłówka.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

trase trzeba przygotowac wcześniej na 60-100 km trasy to max 50 km  powrotu szkoda brać klamoli typu warsztat .. jade na rower to biore drugi telefon awaryjny z numerem po taxi czyli do kobity wczesniej przyjedzie niż naprawisz nawet w górach wcześniej zejdziesz bo po pod góre zepsutym nie pojedziesz ...bidon z piciem ewentualnie batoniki w zależności od pogody można wziążć kurtke ale nie raz wracałem ze słowacji i pogoda była różna .... oświetlenie kasa dowód kamizelka odblaskowa standard ale to jest zawsze jak planujesz powrót w nocy mocniejsza lampka  jak rower serwisowany to spoko przejedzie nawet 500 ... kask rękawiczki apteczka ale o tym nie musze mówić bo to jest zawsze i tyle ewntualnie można wziąć plecach i tam poupychać wszysko łącznie z drugim śniadaniem i kubusiem ha ha żarcik oczywiście


jak koniecznie chcesz dętke to owiń wokół kierownicy tylko nie zapomnij o łyżkach i pompce bo sama dętka to nic

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Przy całodziennym wypadze biere...

  • plecak z bukłakiem 3L,
  • żarcie,
  • dowód (identyfikacja zwłok lub wjazd na SOR),
  • karta polisy rowerowej OC (szkody),
  • trochę hajsu,
  • kosa,
  • multitool,
  • minipompka,
  • 2 plastikowe łyżki,
  • spinka łańcucha,
  • 2-3 trytytki,
  • zapasowy hak,
  • lekka kurtka przeciwdeszczowa (typu pakajak),
  • trytyta zabezpieczająca Hiplok Zlok (gdy trzeba na chwilę wejść do sklepu).
  • wcześniej woziłem zapasową dętkę przyklejona izolacją do ramy ale teraz wożę delikatnie powiększony zestaw naprawczy do TL z 2-3 sznurami + łatą TB2
  • mała bocialarka (1 ogniwo) + trywialny uchwyt na kierę (na wypadek jazdy po zmierzchu lub eksploracji)
  • folia NRC + bandaż + mała kleszczołapka (latem)

Z przyciężkim plecakiem Deutera całość waży jakieś 5-6kg z czego połwa to woda. Tyram 80-90% w terenie często fatem. Dodatkowego ładowania nie biorę bo mój telefon z GPSem i  wył. transmisja danych 1 dzień wytrzymuje na miękko.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A nie lepiej jakiś bagażnik i sakwę założyć na taki dłuży wypad i się nie martwić gdzie poupychać graty? Ja tam sobie nie wyobrażam jazdy nawet do roboty 15km bez sakwy, bo z plecakiem nie lubię jeździć.

 

Nie, nie lepiej :). Nie każdy jeździ trekkingiem. Juz nie mówiąc o tym, że sama ta sakwa i bagażnik będzie pewnie ważyć więcej niż ja potrzebuje mieć przy sobie.

 

Dętka, zabezpieczenie, łatki, 1,5l domowego izotoniku i pompka są przy rowerze. Jeżeli potrzebuje GPS to do torebki  na mostek telefon, multitool, powerbank, jak nie potrzebuje GPSu to bez powerbanka do kieszonki. Jak pogoda niepewna to antywiatrówka z windstopperem do jednej kieszeni, jak trasa dłuższa to jedzenie(ciasteczka musli, albo coś innego tego typu co się nie roztopi, a naładuje baterie). Ew jeszcze woreczki foliowe zamykane(żeby włożyć telefon i portfel w razie W), trytytki, spinke i scyzoryk można by wziąć. 

 

I to tyle, jeżdżę bez bagażu i bez plecaka tak lubię. I tak oba rowery mam bez mocowań do bagażnika, więc musiałbym jakieś niestandardowe patenty zakładać. 

 

 

BTW: Wy serio zakładacie te w praktyce nieoddychające kurki przeciwdeszczowe? Ja tego próbowałem, jak jest ciepło wolę jechać bez i być mokry ;). Jak będzie zimny wiatr to ta przeciwiwatrówka wystarczy żeby się nie wychłodzić i tyle. Chyba, że Wasze serio oddychają i jest sens, ale z mojego doświadczenia lepiej sobie odpuścić, jedyne co mi przeszkadza to mokre buty, tu by można było jakieś worki założyć, bo to potem szybko nie wyschnie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja biorę wszystko to co potrzebne plus jeszcze więcej rzeczy niepotrzebnych :icon_cool:

 

Z narzędzi: pompka, dętka (gdy jadę na szosowych slickach to dwie), łatki tradycyjne i samoprzylepne, łatki do opon, łyżki do opon, skuwacz do łańcucha, ze 2 spinki + 2 piny, klucz do nypli, imbusy 3,4,5, jakiś tam torx (przydatny do regulacji bb5/7), mały nożyk, kilka trytytek, taśma McGywera, kawałek drutu i sznurka, gumki recepturki, kilkadziesiąt g uniwersalnych śrubek, nakrętek i podkładek, linka hamulcowa i przerzutkowa, rękawiczki foliowe do prac przy łańcuchu, zapasowe wkłady zaworów presta, zapasowe sprężynki rozpierające klocki w bb7/bb5 (to jedna z niewielu rzeczy która może się w tych hamulcach zepsuć, naprawdę warto to wozić), redukcja presta - schreder, mały śrubokręt.

 

Do tego na pewno warto dorzucić zapasowy hak przerzuki, chyba wreszcie sobie kupię bo szkoda kusić losu.

 

Z ubrań (poza tym co mam na sobie): czasem cienka kurtka, czasem gruba, czasem przeciwdeszczowa, czasem dwie z tych trzech, spodnie długie i/lub przeciwdeszczowe, czasem dodatkowo bluza, rękawiczki cienkie i/lub grube polarowe, zwykłe majtki (sprzydają się, gdy pampers zaczyna ocierać/odparzać tyłek, często ubieram je pod koniec trasy), no i niemal zawsze czapka pod kask.

Przy jakiejś wielkiej fali upałów, gdy nocą jest 20 stopni nie biorę żadnych dodatkowych ubrań.

 

Z jedzenia, standardowy zestaw: 5 bananów, 5 bułek z szynką lub czymś innym, ze 3 czekolady, 2-3 paczki ciastek, 1-2 batony energetyczne, 1,5l wody i 1l energetyka (bez kofeiny nie ma jazdy).

 

Z rzeczy innych: telefon (smarfon) z pancernym furerałem, stara Nokia 3510 :icon_cool: , ze 2 mapy papierowe, mini statyw z adapterem do smarfona, słuchawki do tel., portfel, klucze do mieszkania, stareńki ale niezniszczalny GPS Etrex H (a de facto logger trasy), zapasowy aku 18650 do przedniej lampki, zapasowe baterie/aku AA i AAA, kilka troków, chusteczki albo papier toaletowy, worek na śmieci (dużo różnych zastosowań), linka do przypięcia (tak awaryjnie tylko jakby trzeba było wejść na  3 minuty a nie jedną do jakiegoś większego sklepu), okulary z 3 kompletami szkieł,  i bardzo, bardzo ważna rzecz: krem z filtrem UV :icon_exclaim:

 

To wszystko biorę na każdą całodniową/całodobową/dłuższą asfaltową trasę, ląduję to w sakwie i sprawia że rower waży pewnie ze 22-23kg :teehee:

 

Natomiast na trasy asfaltowo - terenowe (zwykle po Beskidach) wywalam połowę z tego, i zamiast sakwy biorę plecak, chyba 10l (który na asfaltowych odcinkach ląduje często na bagażniku przypięty wspomnianymi trokami).

 

Można sądzić że to głupota, bezsens ale ja tak nie uważam. Całodniowych tras zrobiłem około setki i nigdy ani razu nie musiałem dzwonić po "samochód techniczny". W ogóle nikt nigdy w życiu przez te ~80kkm nie musiał zbierać mnie z trasy. I chciałbym żeby tak zostało :)

 

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Tyle szmelcu na 80km? Zresztą ilość km jest bez znaczenia, ważne czy jest to jednodniowa czy dłuższa wycieczka. Od długości trasy jednodniowej zależy ile kasy mam przy sobie, cała reszta jest zawsze taka sama - dętka, multitool ze spinką, łatki parktool, pompka, telefon, camel na plecy, dwie lampki pozycyjne na kierę i pod siodło, jakieś batony. Do tyczy to oczywiście dobrej i pewnej pogody, przy niepewnej zabieram dodatkowo wiatrówkę.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@UP

27 marca AD 2017, trasa do Rzeszowa, pogórzami: Biecz, Jasło, Krosno itp, 273km czyli taki standardzik :)

 

Wyjazd o północy, przed świtem mgły, ogromna wilgoć i temp. do -3 stopni (do tego awaria hamulca). Po świcie rower wyglądał tak:

zdjecie,pelne,670774,20170408,ostatnie-z

 

Rowerzysta podobnie:

zdjecie,pelne,670784,20170408,swiatlo-dz

 

Gdyby nie te "tyle szmelcu" nie dał bym rady tego przejechać.

 

Zresztą nawet z "tym szmelcem" ledwo dałem radę:

zdjecie,pelne,670821,20170408,myslalem-z

 

Szef pytał się mnie w poniedziałek w pracy czemu tak dziwnie wyglądam ;)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Powitoł

Praktycznie to samo u mnie:

Przy całodziennym wypadze biere...

  • plecak z bukłakiem 3L,
  • żarcie,
  • dowód (identyfikacja zwłok lub wjazd na SOR),
  • karta polisy rowerowej OC (szkody),
  • trochę hajsu,
  • kosa,
  • multitool,
  • minipompka,
  • 2 plastikowe łyżki,
  • spinka łańcucha,
  • 2-3 trytytki,
  • zapasowy hak,
  • lekka kurtka przeciwdeszczowa (typu pakajak),
  • trytyta zabezpieczająca Hiplok Zlok (gdy trzeba na chwilę wejść do sklepu).
  • wcześniej woziłem zapasową dętkę przyklejona izolacją do ramy ale teraz wożę delikatnie powiększony zestaw naprawczy do TL z 2-3 sznurami + łatą TB2
  • mała bocialarka (1 ogniwo) + trywialny uchwyt na kierę (na wypadek jazdy po zmierzchu lub eksploracji)
  • folia NRC + bandaż + mała kleszczołapka (latem)

Z przyciężkim plecakiem Deutera całość waży jakieś 5-6kg z czego połwa to woda. Tyram 80-90% w terenie często fatem. Dodatkowego ładowania nie biorę bo mój telefon z GPSem i  wył. transmisja danych 1 dzień wytrzymuje na miękko.

Odejmuję 1l z bukłaka, łyżkę ;) a na krótsze wypady (do 50km od bazy) spinkę i hak.

Dodaje dętkę+łatki miast zestawu bo na dętkach jeżdżę, zapalniczkę i power bank (jest na 1xAA, będzie 2x18650).

Na wycieczkę Częstochowa=>czerwony pieszy=>Kraków wziąłem hak + drugi łańcuch.

 

Wożę tyle na SWOICH plecach i fuj komu do tego :)

Nie mam kogo wzywać na pomoc, nie lubię się prosić po okolicy. A jeżdżę w terenie, o różnych porach dania i nocy/pogodach, i czasem w okolicy po prostu nikogo nie ma. Każdy dodatkowy fant do zestawu to jakaś przygoda która mnie spotkała na poprzednim wypadzie.

Znajomi też przez czas jakiś jeżdżąc ze mną nic nie wozili bo ja miałem. Po kilku złośliwych komentarzach biorę opłatę za użyczenie w postaci browaru :) Niektórzy zaczęli wozić... ;)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 5 miesięcy temu...

Nikt nie wspomnial o torbie typu handlebar. To jest najlepsze co moze byc zakladajac ze ma ok 5 litrow pojemnosci. Miesci sie wszystko co potrzeba, kamera, portfel, telefon, powerbank, sunscreen. Mapy ida na wierzch torby, gps na handlebar. Jak opuszczasz rower to bierzesz torbe ze soba. pompa, lampy sa na rowerze zazwyczaj na stale, narzedzia i zapasowe detki (2) w torebce podsiodlowej a reszta to dobrze wybrana trasa, pogoda i towarzysze podrozy. W moim przypadku woda jest wazniejsza od innych rzeczy i dlatego musze wziac jedna sakwe na jedniodniowa wycieczke gdy temperatura jest powyzej 30 stopni.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 1 miesiąc temu...

Ja na wyjazdy 100-150 km biorę:

2 bidony picia (jeden izotonik, drugi woda) w koszykach na ramie (jak braknie, to dokupuję po drodze, nie będę zapasu woził)

3-4 żródła łatwo przyswajalnych węglowodanów (batonik musli, żel energetyczny) w pierwszej kieszonce koszulki

mini apteczkę (plastry, bandaż, folia NRC, tabletki p-bólowe, Stoperan) w kieszonce z jedzeniem

dowód, kartę i 2-3 banknoty w etui na kartę (banknoty 10-20 zł, żeby nie musieć zabierać reszty, bo niestety na wioskach często nie ma terminala) w drugiej kieszonce

telefon wodoodporny bez karty sim (zdjęcie zrobię, gps działa, na 112 zadzwonię, a nikt mi dupska nie będzie truł i dłużej trzyma bateria) w kieszonce razem z dokumentami

zwiniętą kurteczkę wiatro- i deszczoodporną z kapturem w trzeciej kieszonce

dętkę, multitool i spinkę do łańcucha w małej podsiodłówce

Jak widać żadnych toreb, sakw, plecaków, nerek itd. O wiele lżej i przyjemniej się jedzie. 100 km to ok 4 godziny spokojnej jazdy rowerem szosowym licząc z przerwami, duży bagaż do niczego potrzebny nie jest.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Apteczka ze wszystkim mieści się w dłoni. Jazda spokojna, ale zawsze zdarzy się przewrócić, wolę móc sam się ogarnąć na powrót, niż wzywać karetkę do skaleczonego kolana, bo pogotowie ma ważniejsze rzeczy do roboty.

Folia ma też wiele innych zastosowań poza medycznym, a kosztuje 5 zł.

3 tabletki stoperanu wycięte z kawałkiem blistra nic nie zajmują, a potrafią uratować dupę. Dosłownie.

1519321730649-1167196229.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@teraw - masz sporo racji, choć ja wolę jednak plecak - muszę sobie tylko dokompletować taką mini-apteczkę, bo tej mi brakuje. Choć z wożeniem gratów idę na rekord - nawet momentami bardziej niż @Pidzej i @porcelanowy. Szukając często zanikających śladów szlaków miałem problem z zasięgiem wzroku (zwłaszcza nad morzem) więc kupiłem na niektóre wyprawy monokular. Wożę czasem dodatkową czołówkę, czasem uniwersalne pasy do troczenia paczek, o zapasowych linkach to nawet nie wspominam czy dodatkowej lampce na plecak. Czasem robimy jakieś przecinki, więc nierzadko zapominam wyjąć składaną piłę ręczną i sekator, a dziś dobijaliśmy znaki przed jutrzejszym maratonem, więc doszedł taker. Znajomi żartują, że waga mojego plecaka to tajemnica późniejszej formy w górach ;)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wszystko zależy od osobistych preferencji i pewnych kompromisów. Ja nie biorę plecaka, bo jazda ma być dla mnie przyjemnością, a nie męczarnią :) mam taką małą sakwę na bagażnik w którą zabieram zawsze

  • jakąś kurtkę przeciwdeszczową
  • podstawowy zestaw naprawczy na jaki składa się kilka szprych, klucz do szprych, kilka trytytek, multitool ze skuwaczem do łańcucha, dodatkowa spinka do łańcucha, taśma izolacyjna, rękawiczki nitrylowe, linka do hamulca i przerzutki, łatki ekspresowe parktoola, komplet łyżek, pompka, czasem zapasowy hak do przerzutki.
  • podstawowa apteczka - gaza, bandarz,  plaster, woda utleniona, coś od bólu, maść na bolące mięśnie i ścięgna, glukoza
  • 2 izotoniki w koszykach na ramie, lub 2 wody niegazowane
  • telefon służący mi za nawigację i mp3

Kanapek i innego żarcia nie dźwigam bo są sklepy od tego.

Jak napisałem, wszystko zależy od preferencji i pewnych kompromisów, aby nie dźwigać za wiele ale też, aby móc naprawić najczęstrze awarie jakie mogą się zdarzyć i spokojnie móc wrócić do domu.

Cytat

 

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Według mnie: to samo co weźmiesz na 50km dodatkowo:

  • coś na różnicę pogody rano i wieczorem (zobacz prognozę)
  • coś na sytuacje awaryjne - więcej km to większa szansa na problem, tutaj głównie chodzi o gumę
  • analiza trasy: powrót pociągiem, kasa, naładowana komórka...

W przypadku jednego dnia więcej nie jest potrzebne. Apteczki, zestaw naprawy łańcucha, ... jest przydatne tylko kto z nas to bierze na trasy 40km? 100km nie różni się od 40km, kwestia kalkulacji ryzyka.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 2 tygodnie później...

100km na szosie to nie jest jakaś gigant wyprawa żeby brać wielkie toboły, także mam liste podobną do Teraw, tylko dodaje osobiste leki. Jako, że teraz często zjeżdzam w lasy/szutry dołożyłem hak przerzutki. Jak jade głównie lasami i zadupiami bez sklepów na rowerze który ma tylko jeden bidon to biore już plecak na piw... camela z wodą ;) Wtedy graty z koszuli wchodzą do plecaka. A zimą, mniej piję więc w kurtkę wkładam softflaska 500ml z wodą i jest git bez plecaka.

Generalnie muszę sobie radzić bez samochodu technicznego. Jeszcze nie rozwiązałem problemu pękniętej szprychy i ósemki z koła w trasie ;)

Moje pytanie brzmi, na parodniowych wycieczkach, bierzecie jakieś zabezpieczenie roweru w razie potrzeby dłuższego przebywania w jakimś sklepie? Mam Zloka (taka trytytka ze stalowym rdzeniem na pseudozamek). Uzywam go kiedy przewożę rower na bagażniku. Takie coś by wystarczyło? czy macie jakieś ciekawsze rozwiązania. Nie widzi mi się wożenie 1.5kg łancucha ;) Wiadomo, że najlepszy byłby partner do pilnowania roweru, ale o takiego u mnie trudno.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...