Koszulka - kolor zielono-bialy z czerwonym akcentami. Składa się z dwóch cienkich warstw - zewnętrznej i wewnętrznej, a więc zalicza się do tych termoaktywnych i powiem, że daje radę jeżeli chodzi o 'oddychanie', chociaż to 100% poliester. Jest wygodna i przylega do ciała, nic nie drapie, nie przeszkadza, nie kłuje. Całkiem nieźle, ale nieufność mogą budzić wychodzące nitki ze szwów. Nie jest to jakiś wielki problem bo musimy pamiętać, że są to rzeczy przeznaczone do rekreacyjnej jazdy, a nie ekstremalnego mtb/szosy. Nadruk na rękawie nie sprawia wrażenia trwałego i pewnie po kilku praniach zejdzie, ale kto by się tym przejmował? To ma służyć, a nie wyglądać.
Warto też zwrócić uwagę na tylną kieszeń, która również przypomina, że nie mamy do czynienia z profesjonalną koszulką rowerową dla zawodowców. Jest wąska, na 1/3 szerokości pleców i zapinana na zamek. Trochę nietypowe rozwiązanie, ale pewnie producent chciał wzbudzić więcej zaufania u ludzi, którzy nigdy nie mieli na sobie stroju kolarskiego. Fajny ciuch.
Spodenki - te prezentują się znacznie ciekawiej. Wersja luźna, czarne z zieloną kieszenią i tym samym rodzajem nadruku co koszulka. Kieszeń niestety tylko jedna na udzie. Szkoda, czasem jednak te zwykłe na wysokości pasa też się przydają. Materiał 100% poliester, ale sprawiają wrażenie trwałych i pewnie będą slużyć znacznie dłużej niż góra. Bardzo fajną rzeczą są osobne majtki (90% poliester i 10% elastan) z cienką wkładką. Świetne rozwiązanie, chociaż ich mocowanie za pomocą dwóch małych guziczków do całych spodni nie jest idealnym pomysłem. Wiadomo jak to z guzikami... zerwą się prędzej czy później. Całe spodenki są znacznie lepiej wykonane niż koszulka. Tutaj już nie znajdziecie wystających nitek na szwach. Są naprawdę wygodne, idealne na weekendowe wypady za miasto, czy nawet do normalnego treningu.
Rękawiczki - Całość wykonana w 98% z poliestru i 2% elastanu. Tkanina 'mikromesh' - cokolwiek to znaczy. Zapewne chodziło o kawałek do wycierania potu. Może być, mi w moich 'meridkach' brakowało tego, więc duży plus... ale tyle było dobrego. Chcąc nie chcąc, jeżeli oczekujemy, że 'bezpalcówki' wytrzymają dłużej niż miesiąc, musimy zainwestować w coś lepszego. Już po pierwszych 200km szwy puszczają, a materiał zaczął się mechacić i rozłazić na końcach. Najgorzej jest przy zdejmowaniu - nie możemy ciągnąć za palce, bo po prostu się poprują. Piankowe opuszki na spodniej części strony też nie dają takiej amortyzacji, jakiej moglibyśmy oczekiwać. Niestety czuć dobrze drgania z gleby. Do miasta i na małe dłonie mogą być. W terenie nie wytrzymają zbyt długo. Szkoda, ale to jest wbrew pozorom chyba najmocniej eksploatowana część garderoby kolarza, więc powinna być solidna. Nie ma co szukać oszczędności i lepiej wydać te 90-150zł na coś bardziej profesjonalnego w sklepie rowerowym.
Kurtka przeciwdeszczowa - 100% poliamid. Na pierwszy rzut oka jest całkiem nieźle. Gumki na rękawach i kapturze napewno uchronią nas przed zawiewaniem podczas niewielkiego deszczu i wiatru. Piszę 'niewielkiego' ponieważ wiadomo, że nie jest to materiał na ulewy. Na to raczej niewiele pomoże, ale nie ma się co czepiać. Czasem zaskoczy nas niewielka chmura i wtedy taką kurtkę warto mieć w tylnej kieszeni. Jest bardzo lekka i cienka. Ma też swoje słabe strony, jak pozostałe ciuchy - ponownie problem z nitkami na szwach - tym razem już wychodzą większe części. Łączenie gumki nitką na rękawie także nie jest najlepszym wyjściem... a jeżeli już, to powinno być to zrobione znacznie mocniej. Trzeba uważać, żeby nie rozerwać. Druga kwestia to kieszonka - mała z prawej strony, zupelnie nieporęczna i zapinana na delikatny zamek. Nie wiem po co ten bajer... jak już coś robić, to niech to będzie praktyczne - 2 większe kieszenie, do których można chociaż włożyć rękę, a nie tylko 3 palce.
Pozostałe rzeczy to żelowe nakładki na siodełka - ciekawa rzedcz, jeżeli nie chcemy wydawać milionów monet na całe siodła. Niestety wersje jedynie dla szerszych, rekreacyjnych siedzeń. Ci bardziej zaawansowani mogą o tym zapomnieć.
Torba na kierownicę - nie ma się do czego przyczepić. Na letnie wypady rodzinne bardzo przydatna, jeśli nie mamy nic pod siodłem lub górną rurą ramy. Jest w miarę pojemna, bardzo dobrze i solidnie wykonana. Z zewnątrz dwie małe kieszenie siatki oraz na zamknięciu miejsce na mapę. W środku również jedna luźna kieszeń 'siateczkowa' oraz wyściółka z plastikowego materiału. Gdyby nie dziury na szwach w tym materiale, to możnaby było powiedzieć, że jest wodoszczelna
W paczce były jeszcze nakładki odblaskowe na szprychy - przydatna rzecz, jeżeli nie lubimy odblasków na kołach. Napewno polepszy widoczność turysty na drodze.



Rower




















