Tak sobie wspominam tegoroczne górskie eskapady i postanowiłem zapytać Was, o wasze ulubione schroniska w górach.
Nie koniecznie muszą to być schroniska, która "zaliczyliście" rowerem-mogą być zdobyte "z buta"
Ja po górach, poruszam się prawie tylko rowerem, więc w głównej mierze zaliczyłem je rowerowo.
Lecimy beskidami ( tylko tam się dotychczas poruszałem ) :
Beskid Śląski: tam jestem najczęściej, jednak ciężko o dobre schronisko. Większość dużych i zatłoczonych a jeśli już miałbym wybrać, to będzie to chyba schronisko na Skrzycznem. Najbrzydsze jest schronisko na Przysłopie.
Beskid Żywiecki: tu najlepsze jest na Hali Krupowej, Krawców Wierchu, Hali Rysiance i Bacówka na Rycerzowej. Najbrzydsze na Hali Miziowej.
Gorce: schronisko na Maciejowej o Starych Wierchach. Fajna jest też baza namiotowa na Lubaniu. Najbrzydsze-Turbacz
Beskid Sądecki: Schronisko na Hali Łabowskiej. Najbrzydsze na Jaworzynie Krynickiej i Przehybie.
Beskid Wyspowy: Schronisko na Luboniu Wielkim
Beskid Makowski: Schronisko na Kudłaczach.
Beskid Mały: Schronisko na Leskowcu.
Z tych schronisk i wielu innych w jakich byłem, najładniejsze jest chyba na Hali Krupowej w Beskidzie Żywieckim.
Ciekaw jestem Waszych opinii na temat schronisk, ewentualnie uwag i porad.
Aha, zapomniałem dodać- w każdym schronisku zawsze próbuję żurku i najlepszy jest na Hali Łabowskiej w Beskidzie Sądeckim
Takie zboczenie z tym żurkiem...
Pozdrawiam



Rower




















