Cykloza cyklozą,a życie się toczy i to nie zawsze jak bym tego chciał.Przez ostatnie dwa tygodnie nie udało mi się wcisnąć w mój plan zajęć nawet marnych 15 kilometrów
No cóż... bezpowrotnie minęły czasy młodości,których głównym przymiotem był nadmiar czasu wolnego i nikła odpowiedzialność za cokolwiek
Miałem taki moment,że chęć wyrwania się na rower przyćmiewała zdrowy rozsądek
chęć i zapał nadal mi towarzyszą ale nic na siłę... może nie przejadę aż tyle i może będę bardziej dyszał z braku formy ale wiem jedno - pojadę na pewno z przyjemnością.
Ostatnie wpisy
-
200 metrów w dół i ...46 km pod górę19 czerwiec 2009 -
Sezon rozpoczęty04 czerwiec 2009 -
Majowy weekend w Czeskim Raju20 maj 2009 -
nareszcie wiosna30 kwiecień 2009 -
Marzec 200930 kwiecień 2009













